Dołączyła: 29 Paź 2006 Posty: 1189 Skąd: made in Polska
Wysłany: Nie Maj 13, 2007 14:33
Cytat:
dawajcie jeszcze wiecej
sama cos dodaj
moj ulubiony
Cytat:
Ćwiczenia między narodowe w Drawsku pomorskim...Skoki spadochronowe, dowodzi amerykanin.Skaczą w kolejności rusek,anglik,francuz i polak.
Amerykński oficer: -Rusek skaczesz!
Rusek(tak ja pozostali ma wyjebane na ćwiczenia)-[automat-cenzura],nieskacze.
Amerykański oficer: -Rusek,to rozkaz!
Rusek: -A jak to rozkaz to zupełnie co innego. Skoczył.
Amerykanin do Aglika: -Anglik, skaczesz!
Angol: -W dupie to mam.
Amerykanin: -To rozkaz żołnierzu!
Angol: -W dupie mam te rozkazy.
Amerykanin: -Anglik, za królową!
Angol: -A jak za królową to co innego.Skoczył.
Amerykanin do francuza: -Francuz skaczesz!
Francuz: -Nigdzie nie skacze.
Amerykanin: -Francuz to rozkaz!
Francuz: -A [automat-cenzura] mnie ten rozkaz.
Amerykanin: -Francuz za królową!
Francuz: -Nie mamy, żadnej królowej.
Amerykanin: - Francuz taka jest moda!
Francuz: - A jak taka jest moda to skacze. Skoczył
Został polak, najebany gdzieś w kącie samolotu.
Amerykanin: -Polak,Polak, skaczesz!
Polak: -Weż sie jeb, chcesz to skacz.
Amerykanin: -Polak to rozkaz!
Polak: -W dupie mam te Twoje rozkazy.
Amerykanin: -Polak za królową!
Polak: -Chyba pojebany jesteś, nie mamy żadnej królowej, ja bym tego nawet dla prezydenta nie zrobił.
Amerykanin: -Polak taka jest moda!
Polak:- A [automat-cenzura] mnie moda.
Amerykanin: -Polak, k--wa nie skoczysz!
Polak: -Co ja k--wa nie skocze!! Skoczył
_________________ Każdy z was chciałby chociaż być [automat-cenzura] frajerem.
Jako że mój kawał zauważony nie został, skasowałem go z tamtego tematu, i wklejam tutaj ;]
A więc...
Uwaga! Kawał! (ukłon)(werble)
Leci samolotem Polak, Rusek, Hiszpańczyk, Bolewijczyk, Chińczyk, Niemiec, Czech, Słowak, Amerykańczyk, Ukraińczyk, jeszcze jeden Chińczyk, bo to duży kraj, Australijczyk, Francuz, Arab, Kanadyjczyk, Meksykańczyk, no i w pewnym momencie skrzydła odpadły! (groza)
No to Rusek wyskakuje. No to Chińczyk wyskakuje. No to Amerykańczyk wyskakuje. No to Niemiec wyskakuje. No to Słowak wyskakuje. Jak zostal sam Polak, skrzydła odrosly!!!
(BRAWA)
Pomógł: 1 raz Wiek: 16 Dołączył: 07 Mar 2007 Posty: 715 Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon Maj 21, 2007 07:19
Mój również nie został zauważony
Przy budowie gazociągu "przyjaźń" pracuje Polak i Rusek.
W pewnym momencie odkryli pełną skrzynie złota
no to rusek:
-podzielmy się po bratersku!
A Polak:
-NIE! pół na pół!
_________________ "I zstąpi na ciebie Duch Pana, i wespół z nimi ogarnie cię zachwycenie, i przemienisz się w innego człowieka" Sam 10,6
Jak dostane osta to najwyżej ale taki jest kawał i tak go usłyszałem, chyba jeszcze nie pisałem.
Jakoś tak szło.
Jasio bardzo wyzywał koleżanki z klasy.
Te poszły do nauczycielki, by coś poradziła.
Pani powiedziała, że jak jeszcze raz Jasio je obrazi, mają wstać wszystkie razem i iść do dyrektora.
Pewnego razu Jasio wchodzi do klasy i mówi:
Nowy burdel budują nam za rogiem.
Dziewczyny wstają i wychodzą a Jasio tak:
Gdzie kur** dopiero fundamenty stawiają.
Przyjeżdza do szkoły dla osób upośledzonych umysłowo na wizytacje Lech Kaczyński. Pani nauczycielka wprowadza go do jednej z sal i mówi: "kto zgadnie kto to jest dostanie cukierka".
Dzieci patrzą na Lecha ale nikt go nie zna. Wreszcie Jaś nieśmiale podnosi rękę"
"Nowy?"
Młode małżenstwo u ginekologa dowiaduje się, że będą mieli dziecko. Młody żonkos pyta:
- Panie doktorze a jak z "tymi" sprawami w czasie ciąży można czy nie?
Lekarz:
- W pierwszym trymestrze można bez obaw, normalnie po bożemu, w drugim trymestrze proponuje na pieska - od tyłu bo bezpiecznie dla przyszłej mamusi, a w trzecim trymestrze to tylko i wyłącznie na wilka.
- A można wiedzieć panie doktorze jak to jest na wilka?
- Leżysz pan koło nory i wyjesz!
Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 19 Sty 2007 Posty: 570 Skąd: Nie chcesz wiedzieć
Wysłany: Sob Cze 02, 2007 08:56
Samochód potrąca staruszka, który chciał przejść przez jezdnię w miejscu zabronionym.
Z samochodu wyskakuje kierowca i, trzymając się za głowę, woła:
- Mam prawo jazdy od trzydziestu lat i jest to mój pierwszy wypadek!
Leżący starzec, powoli otwiera oczy i pyta:
- To co? Może jakiś toast z tej okazji?
- Chodź, pokażę ci moje zdjęcie kiedy byłem młodszy...
- K--a, człowieku! Na KAŻDYM zdjęciu jest się młodszym!
- Popatrz, a tu zdjęcie kiedy jestem już starszy...
- Sukinsyn! - Pokaż no mi ten aparat...
Wiek: 17 Dołączył: 23 Maj 2007 Posty: 174 Skąd: Gliwice
Wysłany: Sob Cze 02, 2007 18:56
Stoi sobie trędowaty w autobusie. Podchodzi do niego kanar.
- Bileciki poproszę...
- Chwileczkę... - trędowaty zaczyna grzebać w kieszeni w poszukiwaniu biletu. Nagle odpada mu ręka. Wyrzuca ją przez okno i mówi:
- Spokojnie, to się zdarza.
Szuka dalej. Grzebie, grzebie i druga mu odpadła. Wyrzuca ją przez okno i znowu uspokaja kanara:
- Proszę się nie martwić, to dla mnie normalne.
Szuka dalej, grzebie w kieszeniach aż mu noga odpadła. Znowu chce uspokoić kanara, ale ten mówi
- My tu gadu-gadu, a pan mi tutaj spi - ala!
Firma zatrudniła nowego dyrektora finansowego, wybrano kilku kandydatów: matematyka, filozofa, ekonomistę i prawnika. Pierwszy na rozmowę kwalifikacyjną do prezesa wchodzi ekonomista:
— Mam tylko jedno pytanie. Ile jest dwa plus dwa? - pyta prezes.
— No, jeżeli spojrzymy na to pod kątem matematyki to 4, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę zasadę zysków korporacyjnych... itp. itd.
— Dziękuję, skontaktujemy się z panem.
Następnie wchodzi filozof:
— Mam tylko jedno pytanie. Ile jest dwa plus dwa? - pyta znowu prezes.
— Hmmmm, to trzeba by się zastanowić nad symboliką liczby dwa... można by zacząć od kultury antycznej albo nawet hinduizmu... trzeba by też pomyśleć o aspektach znaczenia połączenia obu dwójek... itp. itd.
Kolejny wchodzi matematyk i słyszy to samo pytanie.
— Cztery - odpowiada bez zastanowienia.
Ostatni wchodzi prawnik i na zadane pytanie powoli wstaje, podchodzi do okna, zaciąga żaluzje, zamyka drzwi na klucz. Wraca na swoje miejsce, siada, spogląda prezesowi prosto w oczy i pyta:
— A ile ma być?
Siedzi blondynka w barze i płacze.
Podchodzi do niej barman i pyta:
-Blondynko,czemu płaczesz?
-Bo wszyscy mówią,że my blondynki jesteśmy głupie...-odpowiada
-Poczekaj chwilke - powiedzial barman.
Zawołał brunetke i mówi do niej:
- Masz tu klucze od mojego auta i od mieszkania. Jedź i sprawdź czy tam jestem.
Zadowolona brunetka wybiegła z baru. Nagle blondynka zaczyna się śmiać.
Barman pyta:
- Z czego się śmiejesz?
Ona na to:
- Hi! Hi! Ja bym zadzwoniła!
_________________ "Witaj tak jakbyś pierwszy raz witał
Żegnaj tak jakbyś widzieć już nie miał
Żyj życiem jakbyś miał już nazajutrz
Ze śmiercią twarzą w twarz stanać"
łooo.. jak mnie tu dawno nie było xD
ale moj temat sie trzyma
to co porcja dofciapów:
Do restauracji przychodzi 3 gluchoniemych facetów. Wolaja kelnera. Na
palcach pokazuja liczbe 10 - chca zamówic 10 piw. Kelner spelnia wiec ich
zyczenie. Po 2 godzinach zauwaza, ze gluchoniemi patrza sie w sufit i maja
caly czas otwarte usta. Postanawia wiec zadzwonic do zwiazku gluchoniemych
by zapytac o co chodzi.
- Dzien dobry. Dzwonie z restauracji, poniewaz przyszlo do nas 3
gluchoniemych. Wypili 10 piw, a teraz siedza z otwartymi ustami i gapia sie
w sufit. O co im chodzi?!
- Niech sie pan nie martwi. Jeszcze godzine pospiewaja i pójda
Płynie Prosiaczek z Puchatkiem łódką po jeziorze. Zachód słońca, cieplutko,
zero wiatru, ptaszki śpiewają, kwiatki na brzegu kwitną...
Puchatek nagle JEB! Prosiaczka w ryjek. Prosiaczek rymnął na dno łódki i
skamle przez wybite ząbki:
- Sa so? Sa so?
- A bo coś [automat-cenzura] za pięknie było...
w pewnej rodzinie urodziła się sama główka. po iluś tam latach w wigilię
siedzą wszyscy dookoła stołu. główka oczywiście też siedzi ze wszystkimi i
żre zupkę. zżarła. potoczyła się pod choinkę, rozwija prezent i mówi: -
k***a! znowu czapka!
1.Zona pyta meza :
- Po co ci kaseta magnetofonowa ? Przeciez nie mamy magnetofonu ...
- A czy ja ciebie pytam po co ty kupujesz biustonosze ?
Był sobie fanatyk wędkowania. Pewnego dnia dowiedział się o fantastycznym
wprost miejscu, małym jeziorku w lesie, gdzie ryby o wielkości niesamowitej
same wskakują na haczyk. Nie mógł się już doczekać weekendu, zakombinował w
pracy, pozamieniał się na dyżury, nastawił budzik na 4 rano, po długiej
podróży odnalazł małe jeziorko w lesie, rozstawił wędki i czekał...
godzine... drugą godzinę trzecią... wreszcie spławik drgnął... wędkarz
szarpnął... i wyciągnął ogromną nadzianą na haczyk kupę.
Zaklął szpetnie i zauważył, że z tyłu ktoś za nim stoi. Byl to miejscowy.
Wędkarz z żalem powiedział:
- no patrz pan, taki kawał drogi jechałem, tyle wysiłku, kombinowania, i co?
KUPA...
Na to gościu:
- A bo wie pan, z tym jeziorkiem związana jest pewna legenda. Otóż niech pan
sobie wyobrazi, przed 1 wojną światową żyl tu chłopak i piękna dziewczyna,
kochali się niesamowicie. Ale wzięli go do wojska. Po jakimś czasie nadeszła
wiadomość że on zginął na froncie. I prosze sobie wyobrazić, że ona przyszła
tu, nad to jeziorko i z wielkiego żalu się utopiła! - Niesamowite - odparł
wędkarz
- Ale to jeszcze nie koniec prosze pana! Otóż po wojnie okazało się, że
chłopak przeżył, był tylko ranny. przyjechał tu, dowiedział się o wszystkim,
przyszedł tu, w to miejsce na którym pan siedzi, i z żalu i wielkiej miłości
również sie utopił!
- To szokująca historia- powiedział wędkarz - ale co z tą kupą
- A to nie wiem. Widocznie ktoś nasrał.
Piękny lipcowy dzień. Las, w lesie cisza. Słychać ćwierkanie ptaszków,
gdzieniegdzie przebiegnie zajączek, sarenka, w tle słychać leniwe stukanie
dzięcioła. Po prostu sielanka, idylla. Wtem z głębi lasu wyłania się potężna
chmura kurzu. Widać, że jakiś tabun przebiega rozpędzony przez las. Zające
uciekają do swych nor. Tabun biegnie z wielką prędkością, przetaczając się
przez las. Nic nie widać, pył i kurz wszystko zakryły.
Aż wreszcie tabun dobiega do leśnej polanki. Zatrzymuje się tam. Kurz powoli
opada. I nagle okazuje się, że cała polanka jest wyścielana... JEŻAMI. Cała
polanka grafitowa. Wszystkie sapią i ciężko oddychają, są zmęczone. Tylko
jeden jeż, który prowadził cały tabun, lekko się uśmiecha, ale cały czas
próbuje złapać oddech. Oddycha oddycha, myśli i wreszcie w zachwycie:
- Kurwaaaaaaa - JAK Mustangi
Juliusz Cezar wraca ze swych podbojów. Dumie wkracza do Rzymu na czele setek
legionów. Setki koni, rydwanów, kobiety rzucaja kwiecie. Miecze i tarcze
lśnią dumie w każdej kohorcie. Dookoła krzyże a do nich przybici niewolnicy
z podbitych krajów. Jeden, najwyrazniej jeszcze żyw cos tam mamrocze pod
nosem. Cezar zatrzymuje cały ten pochód i podchodzi do tegoż krzyża z tymże
niewolnikiem
Cezar: co tam mamroczesz niewolniku
niewolnik: pić, woody woodyy
Cezar: Dać mu wody, niech powie co powiedzieć chciał
niewolnik: <pije wode>
Cezar: no mówże...
niewolnik: za... za... zajebista defilada...
Rozmawia dwóch facetów:
-Słuchaj, czy są półmetrowe czarne koty?
-Pewnie - odpowiada drugi.
-A metrowe czarne koty?
-No, może się zdarzyć taki okaz.
-A półtorametrowe czarne koty to są?
-E, stary, takich to chyba nie ma.
-O [automat-cenzura]! No to przejechałem księdza!
Rosyjscy naukowcy po wielu latach badań ustalili, że gdyby całą wodę ze
wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków i wodę zawarta w
atmosferze wpuścić do rurki o średnicy 1 cm, to ta rurka musiałaby mieć taką
długość, że ja [automat-cenzura]!!!
Tato jak przyszedłem na świat?
- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę
na chatroomie.
- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama
zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick?a.
- Jak tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy
żadnego firewalla.
- Niestety było już za późno, żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a i
meldunek "Chcesz na pewno ściągnąć plik?" już na początku skasowaliśmy w
opcjach w "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie
z taty robakiem.
- Wic nacisnęliśmy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat
"Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".
Kto stworzył kobiety?
- Trzech facetów: stolarz, hydraulik i architekt, ale i tak spieprzyli
robotę. Stolarz: bo zrobił nogi, które ciągle się rozkładają na boki,
hydraulik: bo cieknie co miesiąc, a architekt... bo zbudował szambo koło
placu zabaw!
Przychodzi blondynka - nastolatka do mamy i mowi:
- Mamo, czy to prawda, że dzieci rodząc się wychodzą z tego samego miejsca w
które chłopcy wkładają ich członki?
Matka zadowolona, że nie musi poruszać tego tematu sama mówi:
- Tak córeczko, tak.
Na to blondynka:
- A czy przy porodzie nie powybija mi zębów
Facet idze do wioski, ale sie zgubił. W pewnym momencie zauważa starszego
człowieka.
- Przepraszam, jak dojść do wioski?
- Idź prosto tą drogą. Gdy po prawej zauważysz pole konopi, przejdź przez
nie. Dalej będzie mówiąca rzeka...
Rok 2050 - pod funduszem emerytalnym stoją dziadkowie i krzyczą:
- Oddajcie nasze pieniądze! Oddajcie nasze pieniadze!
Nagle z okna wygląda Pazura i mówi:
- Bogdan mówi spierdalać!
Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, z napisem na koszulce "TURCY
MAJĄ TRZY PROBLEMY".
Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja.
Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu. Dyskoteka
się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie
potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie
zwoływać wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - zawrzaśli Turcy wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze
na strzelaninę przychodzicie z nożami...
Starszy pan stwierdził ze jego żona słabo słyszy i postanowił pójść
skonsultować się z lekarzem, co może na to poradzić.
Lekarz stwierdził:
- Aby móc coś poradzić muszę wiedzieć jak bardzo jest to zaawansowane. Niech
pan to zbada w następujący sposób, najpierw zada pytanie z odległości 10
metrów, jak nie usłyszy to z 8 itd. i wtedy mi pan powie przy jakiej
odległości pana usłyszała.
Tak więc wieczorem żona robi w kuchni kolacje, a facet w pokoju czyta gazetę
i stwierdza:
- W sumie tutaj jestem akurat 10 metrów od niej, zobaczymy, czy mnie
usłyszy.
- Kochanie! - woła - Co jest dziś na kolacje?
Bez odpowiedzi.
Zmniejszył dystans do 8 metrów, wciąż żadnej odpowiedzi.
Zmniejsza do 6, 4, 2, aż w końcu podchodzi staje tuz obok niej i pyta:
- Kochanie, co dziś na kolacje?
- Kurczak, [automat-cenzura], kurczak, głuchy fiucie!
Jasiu jest pierwszy dzien w szkole i pani uzupełnia dane w dzienniku.
- Jasiu, co robi twoja mamusia?
Jas (daunowatym glosem) odpowiada:
- Pracuje w agencji towarzyskiej.
- Hmm, no coz, a twoj tatus?
- Jest alfonsem.
- Tak, to przykre....... ale na pewno masz rodzenstwo. Co robi np. siostra?
- Pracuje w agencji towarzyskiej.
- No dobrze.... a brat?
- Brat jest na uniwersytecie.
Pani, troche zdziwiona ale ciekawa , juz z wieksza doza optymizmu, pyta:
- No to swietnie, a co brat robi na tym uniwersytecie?
- Stoi w sloiku.
Mieszkajacy od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniakow,
nadszedl czas sadzenia, ale jego jedyny syn zostal aresztowany jako
terrorysta. Zalamany Arab wysyla telegram do syna do wiezienia:
Drogi Abdulu,
Tu pisze twoj ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedl czas sadzenia
ziemniakow ale ja juz jestem po prostu za stary zeby przekopac pole i
pozasadzac sadzonki. Wiem ze jakbyś tu był byś mi pomogl. Kochajacy cie
ojciec Muhammad.
Po kilku godzinach przychodzi telegram z wiezienia:
Tato, nie kop nigdzie na polu. Tam schowalem caly trotyl, wirowke do
reaktora oraz butle z gazem i bakteriami!!!
Piec minut po telegramie przyjezdza 300 osobowa ekipa z FBI z psami,
koparkami i lopatami. Przeszukiwali i przekopywali cale pole przez dwa
tygodnie. Nic nie znalezli wiec przeprosili i odjechali. Na nastepny dzien
przychodzi telegram:
Drogi Ojcze,
Tu pisze kochajacy cie syn Abdul. Pole przekopane, mozesz sadzic sadzonki.
Zwazywszy zaistniałe trudne okolicznosci wiecej zrobic nie moglem.
Kochajacy cie syn Abdul.
Pewien 10-latek miał problem z matematyką. Jego rodzice próbowali
wszystkiego: od korepetycji do hipnozy, niestety bez skutku.
W końcu, zrezygnowani postanowili wysłać go do szkoły przyklasztornej. Po
pierwszym dniu chłopak wrócił do domu z bardzo skupiony na twarzy, minął
swoich rodziców, zamknął się w pokoju i przez dwie godziny zakuwał
matematykę. Potem wyszedł na obiad, szybko go zjadł i zaraz wrócił do
pokoju, a potem robił zadania do późnej nocy.
Od tego czasu każdy dzień wyglądał podobnie. Po miesiącu matka wróciła
uradowana z wywiadówki.
- Synku, dostałeś szóstkę! Powiedz jak to się stało? Czy to dlatego, że
uczyły cię zakonnice?
- Nie.
- To może dlatego, że uczycie się w małych grupach?
- Nie.
- Podręczniki? Nauczyciele? Klimat szkoły?
- Nie.
- To co?
- Kiedy przyszedłem tam pierwszego dnia i zobaczyłem tego kolesia przybitego
do plusa, wiedziałem, że mam tu przechlapane...
Przychodzi pijany mąż do domu o 3 rano i od progu woła:
- Żsszono, podaj miszzske bendem rzyygał!
- Ależ Karol co ty...?
- Ższono - natycchmiast missske bo bendem rzygał!
No to żona leci szuka miski w kuchni, w łazience, w końcu znajduje za szafą
i pędzi do drzwi... A tam mąż siedzi na schodach i na widok żony powiada:
- Zmiana planów, zesrałem się...
Córka do matki :
- Mamo, mówią, że jestem nienormalna.
- Kto tak mówi?
- Muchy.
Kolega do kolegi:
- Wiesz co, moja żona to straszny niechluj.
- Dlaczego?
- W domu ciągle brud i smród. Kurze niepowycierane, nieodkurzone od tygodni.
Nawet odlać się nie mogę bo w zlewie pełno brudnych naczyń
Barman opieprza kelnera:
kiedy wreszcie przestaniesz wyrzucac pijanych klientow na zewnatrz?!
-przeciez nawalonych sie wyrzuca z lokalu...
-ale nie w WARSIE!!!!
listonosz dzwoni do dzrwi pewnego mieszkania. otwiera mu piecioletnia
dziwcznyka. za nia w korytarzu leza zwloki chlopca z roztrzaskanom glowa.
listonosz pyta:
-dziwczynko co sie stalo temu chlopcu?
-to moj braciszek. tata rombal drewno a on wszedl jakos niefortunnie w
zasieg...
-ah... a nie potrzebujecie pomocy? gdzie tata?
-no tata jak skumal cos sie stalo to sie powiesil.
-a mama?
-mamusia jak przyszla do domu zobczyla braciszka niezywego, tate wiszacego
to wyskoczyla przez okno...
listonosz rozglada sie, mysli...
rozpina rozporek:
-to nie jest twoj szczesliwy dzien dziwczynko
Wchodzi facet po schodach. Pod pachami niesie dwie małe trumienki. Nie bez
trudu puka do drzwi. Otwiera mu kobieta, a ten mówi:
- Przywiozłem pani dzieci z kolonii.
przychodzi baba do lekarza:
-panie doktorze wszystko mnie [automat-cenzura], ide na spacer, wkurwiam sie, czytam
książke, wkurwiam się, gotuje obiad wkurwiam sie..
- a czy próbowała pani seksu>?
- a co to takiego>?
- prosze wejsc za parawan, zdjąć majtki i się wypiąć
babka wchodzi i robi tak jak lekarz powiedział, lekarz wchodzi za parawan i
zaczyną ją jechać..
po kilku chwilach baba:
panie doktorze! wkłada pan czy wyjmuje bo juz mnie to [automat-cenzura]!
Siedzą dwie sowy wieczorem na gałęzi. nagle jedna sowa:
- Huuu huuuu.
Na to druga :
- Ty, weź mnie kur-wa nie strasz!!!
Jasiu przychodzi do domu z podrapaną buzią.
- Ci ci sie stało synku? - pyta mama.
- A wiesz mamusiu, trzymaliśmy sie za ręce i tańczyliśmy wokół choinki.
- Ale dlaczego masz podrapana buzię?
- No wiesz, choinka był duża, a dzieci mało.
wraca pijany mąż do domu
nawalony jak szmata
żona pyta ee gdzies był??
grałem u Zenka w szachy
śmierdzisz wódką gnoju!!
a czym mam śmierdzieć?? szachami!!
Myśliwy poszedł na polowanie i zobaczył zająca. Podszedł na 50 metrów,
przymierzył, strzelił. Dym się rozwiał, zając dalej siedzi. Podszedł na 20
metrów - to samo. Zdenerwował się, przyłożył zającowi lufę do głowy,
strzelił. Dym się rozwiał, zając wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Pojebało Cię?!
Siedzą dwa wróble na drzewie.
- Co byś zrobił, jakbyś wygrał milion?
- Ziarna bym se kupił i jadłbym, jadł... Non stop...
- Ech debil z ciebie. Ja to bym se kupił ziarna i pole. Zasiał
ziarno, później zebrał, w elewator i miałbym ziarna na całe życie..
Nagle podleciała wrona:
- Eeeeee... milionerzy.... za rogiem zesrała się krowa. Pośpieszcie
się,bo zimne niedługo będzie...
Zona mówi do meza:
- Kochanie, Jas juz chodzi.
- To niech idzie do sklepu po papierosy.
Wpada eskimos do baru i mowi:
Whisky proszę, a barman: z lodem?
Eskimos: a wyjeb4c Ci?
Mężczyzna siedzi w kuchni przeglądając poranną prasę. Nagle szturcha go
żona:
- Co to za karteczka z napisem "Daisy" wystaje ci z kieszeni??
- Nie pamiętasz, kochanie?? W zeszłym tygodniu postawiłem na wyścigach na
konia o takim imieniu.
Uspokojona żona przeprasza męża. Kilka dni później mąż znowu siedzi w kuchni
i dostaje kuksańca od żony.
- Za co znowu!!??
- Twój koń dzwoni!!
Lech i Jarek Kaczynski odwiedzili jedna z warszawskich podstawowek.
Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytal: Co to jest tragedia?
Czy ktos moglby podac przyklad?
Dziewczynka z pierwszej lawki podniosla reke:
- Gdyby moj przyjaciel, ktory mieszka na wsi, bawil sie na polu i
zostal rozjechany przez traktor - to bylaby tragedia.
-Nie. - odpowiada Jarek Kaczynski - to bylby wypadek Zglasza sie
kolejne dziecko:
- Gdyby autobus, ktory odwozi 50 dzieci do szkoly, mial wypadek,
w ktorym zgineliby wszyscy pasazerowie - to bylaby tragedia.
- Tez nie - odpowiada znowu Jarek Kaczynski - to bylaby wielka
strata.
Czy ktos ma inne pomysly?
W klasie cisza. Nikt nie chce sie zglosic.
Nagle odzywa sie Jasiu:
- Gdyby samolot, w ktorym lecieli Pan Prezydent i Pan Premier
zostal trafiony przez pocisk i rozpadl sie na kawalki - to bylaby
tragedia.
- Brawo! - wola Lech Kaczynski- Mozesz nam powiedziec dlaczego
uwazasz, ze to byłaby tragedia?
Na to Jasiu:
- Dlatego, ze to na pewno nie bylaby wielka strata i raczej nie
bylby to wypadek.
> Name?
- Abdul Anumi al- Dżabiri
> Sex?
- Four times a week
> No, no, male or female?
- Male, female, sometimes camel...
>> Przed i po slubie
>>
>> On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
>> Ona: Możesz ode mnie odejść?
>> On: Nawet o tym nie myśl!
>> Ona: Ty mnie kochasz?
>> On: Oczywiście!
>> Ona: Będziesz mnie zdradzać?
>> On: Nie, skąd ci to przyszło do głowy?
>> Ona: Będziesz mnie szanować?
>> On: Będę!
>> Ona: Będziesz mnie bić?
>> On: W żadnym wypadku!
>> Ona: Mogę ci ufać?
>>
>> Po ślubie czytać od dołu do góry.
>>
>
Wykład seksuologii stosowanej. profesor:
- Podczas stosunku płciowego temperatura ciała wzrasta o jeden stopień
Celsjusza!
I niespodziewanie odwraca się do studenta, który po całonocnej balandze nie
jest w stanie skoncentrować się na treści wykładu:
- Proszę powtórzyć, co powiedziałem!
Roztargniony student rozgląda się przerażony po sali oczekując pomocy.
Studenci zaczynają podpowiadać, pokazywać rękami, pantomima na całego - w
końcu do niego dotarło i odpowiada profesorowi:
- Podczas stosunku płciowego temperatura ciała wzrasta o jeden stopień
Celsjusza!
- Dobrze, proszę uważać dalej. Siadaj!
Student usiadł zadowolony, natychmiast zamknął oczy, drzemie dalej.
Profesor ciągnie wykład:
- A podczas aktu płciowego u ptaków temperatura ciała wzrasta o dwa stopnie
Celsjusza!
I znowu obraca się do studenta:
- Proszę powtórzyć!
Ten znowu rozgląda się po sali oczekując podpowiedzi. Sala znowu ożywa,
jedni imitują akt płciowy, inni pokazują dwa palce, jeszcze inni machają
rękami jak skrzydłami. W końcu student zrozumiał i mówi:
- A żeby temperatura ciała podczas stosunku płciowego wzrosła o dwa stopnie,
to należy tak dymać, żeby pierze latało...
**Dziennik szefa**** **
**PONIEDZIAŁEK**: Muszę zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara.
**WTOREK**: Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot do RPA
nie chciał czekać na mnie 4 godziny. Poleciałem do RPA z dachu mego
biurowca śmigłowcem.
**ŚRODA**: Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu.
Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.
**CZWARTEK**: Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów. Ja
tylko 7. Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie
chcieli. Podobno są bardzo duże. A na zdjęciach mają tylko kilka
centymetrów.
**PIĄTEK**: Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K. Tankują
już od poniedziałku.
**SOBOTA**: Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni diamentów.
Dałem mu w prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.
**NIEDZIELA**: Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się
fantastycznie.
**PONIEDZIAŁEK**: Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę.
Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne. Dorzucił
kilo diamentów. Fajny kumpel.
**WTOREK**: Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety.
Żadnego międzylądowania.
**ŚRODA**: Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna
dosłownie. Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.
**CZWARTEK**: Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku,
ale sekretarka zna tylko angielski i bantu. Zatrudniłem tłumacza.
Wszystko pójdzie w koszty.
**PIĄTEK**: Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter.
Ten poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi, że paznokcie
jej przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, że nie przeszkadzają w czym innym.
**SOBOTA**: Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury. Za
bardzo przeszkadza w lataniu.
**NIEDZIELA**: Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po
tygodniu kieratu. A może wziąć urlop ?
**PONIEDZIAŁEK**: Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć pensję o
10% - wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z końcem? Nawet na
paliwo do BMW nie starczy ...
**WTOREK**: Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok.
**ŚRODA**: Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię. Marudzili, że od
pół roku nie dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę koniec
z końcem.
**CZWARTEK**: Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale
najważniejsze, że dali mi w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna już się
trochę zużyła. Skąd ja wezmę żółte meble?
**PIĄTEK**: Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko chiński.
No i trochę japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w łóżku
zdała celująco. Nadal brak koncepcji w sprawie mebli. Chyba po prostu
zmienię marmury w budynku na jaśniejsze. Pójdzie w koszty.
**SOBOTA**: Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty
bankiet z nowym Zarządem. Zamówiłem TIR trunków. Starczyło. Pójdzie w
koszty. A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg
długich lat. Gdy prezesi piją w gorzelni wódki brak". Owszem z pierwszą
częścią sie całkowicie zgadzam. Ale druga? - Oczerniają na każdym kroku.
**NIEDZIELA**: Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.
**PONIEDZIAŁEK**: Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową
sekretarkę, podobno Rosjanka. No, kondycję to ona ma... tylko że pobiły
się z tą Chinką. Nie wiem o co, przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa
ma niestety podbite oko. Trzeba będzie załatwić L4, i pchnąć ją na
plastykę twarzy ... Na szczęście nie będzie z tym problemu, w końcu
jestem szefem Kasy Chorych.
Trójka dzieci przechwala się które z nich ma ważniejszą mamę:
- Moja mama jest historykiem w IPN, ona to ma władzę!
- A tam, historykiem, moja obsługuje w IPN niszczarkę!
- To jeszcze nic... moja obsługuje ksero.
Dlaczego kobieta się rano przeciąga?
Bo nie może się po jajach podrapać :]
A co robi kobieta po seksie?
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
przeszkadza ;]
Jasio prosi mame:
- Mamusiu, kup mi rower.
- Nie synku. Rower jest bardzo drogi. Nie kupie ci. A poza tym byles
niegrzeczny i nie zasluzyles.
- Mamusiu to pobaw sie chociaz ze mna!
- No, pobawic to sie moge. A w co chcialbys sie pobawic, Jasiu? - pyta mama.
- Pobawmy sie w mamusie i tatusia. Idz do sypialni i czekaj na mnie mamo.
Zaintrygowana mama przebrala sie w pizame i lezy w lózeczku. Wchodzi
Jasio z rekami zalozonymi z tylu chodzi z kata w kat i w pewnym momencie
mówi:
- Wstawaj, stara, idziemy malemu rower kupic.
Jedzie student (Murzyn) autobusem do akademika, siedzi i czyta skrypt.
Wszystkie miejsca zajęte.
Wchodzi paniusia i staje koło Murzyna.
Zniecierpliwiona mówi:
- U nas tacy młodzieńcy to ustępują miejsca starszym. Murzyn podnosi wzrok
znad skryptu i odpowiada:
- A u nas taką babę to się zjada!
Dwóch policjantów wraca z polowania i nic nie niosą. Jeden mówi:
- Nie wiem, albo te kaczki za wysoko latały, albo myśmy tego psa za nisko
rzucali.
W autobusie pewna pani natarczywie przygląda się jednemu z
współpasażerów. W końcu mówi:
- Pan jest Chińczykiem!
- Nie, proszę pani. Nie jestem Chińczykiem. - odpowiada mężczyzna.
- Ależ pan JEST Chińczykiem!!!
- Zapewniam panią, że nie jestem!
- Nie nabierze mnie pan! Pan na pewno jest Chińczykiem.
Gość daje za wygraną:
- No dobra. Niech pani będzie. Jeśli tak sobie pani życzy, to jestem
Chińczykiem.
- Tak? A zupełnie pan niepodobny! - dziwi się kobieta...
Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie
nowożeńcy. Jeden mówi:
- Patrz jaki teraz będzie czad!
Po czym biegnie do pana młodego i woła:
- Tato, tato...
Na księżycu ląduje pierwsza amerykańska, załogowa expedycja. Neil
Amstrong wychodzi ze statku, a tu nagle zza kamienia wyskakuje trzech gości:
Chińczyk, Rusek i Polak:
- Jak to tak? (Amerykanin ma głupia minę).
Chinczyk:
- Nas jest dużo, brat podsadził brata i jestem.
Rusek:
- Nasza agentura spisała się na medal, i byliśmy szybsi.
- No a ty? - pyta Amerykanin Polaka.
- Daj mi spokój, z wesela wracam...
Są zawody kto najdłużej wytrzyma w wodzie. Pierwszy Niemiec wytrzymał
1min i wszyscy ludzie go pytają jak pan to zrobił? A on odpowiedział:
- ''Trening, trening i jeszcze raz trening".
Następny Anglik wytrzymał 2min i znowu wszyscy ludzie go pytają jak
pan to zrobił? A on odpowiedział:
- ''Trening,trening i jeszcze raz trening".
Następny Francuz wytrzymał 3 min i wszyscy ludzie go pytają jak pan to
zrobił? A on na to:
- Trening.....
Następny przyszedł Polak, wchodzi do wody, 1min nic, 2min nic, 3min
nic, po 4 minucie wychodzi ledwo oddycha więc lekarze szybko podbiegli ale
na szczęście nic się nie stało, wszyscy ludzie pytają jak on to zrobił? A on
na to:
- Gdzieś musiałem gaciami zahaczyć!
MIŁEGO CZYTANIA !
TROSZKE SIE TEGO NAZBIERAŁO !!
[ Dodano: Pon Cze 25, 2007 13:32 ]
łooo.. jak mnie tu dawno nie było xD
ale moj temat sie trzyma
to co porcja dofciapów:
Do restauracji przychodzi 3 gluchoniemych facetów. Wolaja kelnera. Na
palcach pokazuja liczbe 10 - chca zamówic 10 piw. Kelner spelnia wiec ich
zyczenie. Po 2 godzinach zauwaza, ze gluchoniemi patrza sie w sufit i maja
caly czas otwarte usta. Postanawia wiec zadzwonic do zwiazku gluchoniemych
by zapytac o co chodzi.
- Dzien dobry. Dzwonie z restauracji, poniewaz przyszlo do nas 3
gluchoniemych. Wypili 10 piw, a teraz siedza z otwartymi ustami i gapia sie
w sufit. O co im chodzi?!
- Niech sie pan nie martwi. Jeszcze godzine pospiewaja i pójda
Płynie Prosiaczek z Puchatkiem łódką po jeziorze. Zachód słońca, cieplutko,
zero wiatru, ptaszki śpiewają, kwiatki na brzegu kwitną...
Puchatek nagle JEB! Prosiaczka w ryjek. Prosiaczek rymnął na dno łódki i
skamle przez wybite ząbki:
- Sa so? Sa so?
- A bo coś [automat-cenzura] za pięknie było...
w pewnej rodzinie urodziła się sama główka. po iluś tam latach w wigilię
siedzą wszyscy dookoła stołu. główka oczywiście też siedzi ze wszystkimi i
żre zupkę. zżarła. potoczyła się pod choinkę, rozwija prezent i mówi: -
k***a! znowu czapka!
1.Zona pyta meza :
- Po co ci kaseta magnetofonowa ? Przeciez nie mamy magnetofonu ...
- A czy ja ciebie pytam po co ty kupujesz biustonosze ?
Był sobie fanatyk wędkowania. Pewnego dnia dowiedział się o fantastycznym
wprost miejscu, małym jeziorku w lesie, gdzie ryby o wielkości niesamowitej
same wskakują na haczyk. Nie mógł się już doczekać weekendu, zakombinował w
pracy, pozamieniał się na dyżury, nastawił budzik na 4 rano, po długiej
podróży odnalazł małe jeziorko w lesie, rozstawił wędki i czekał...
godzine... drugą godzinę trzecią... wreszcie spławik drgnął... wędkarz
szarpnął... i wyciągnął ogromną nadzianą na haczyk kupę.
Zaklął szpetnie i zauważył, że z tyłu ktoś za nim stoi. Byl to miejscowy.
Wędkarz z żalem powiedział:
- no patrz pan, taki kawał drogi jechałem, tyle wysiłku, kombinowania, i co?
KUPA...
Na to gościu:
- A bo wie pan, z tym jeziorkiem związana jest pewna legenda. Otóż niech pan
sobie wyobrazi, przed 1 wojną światową żyl tu chłopak i piękna dziewczyna,
kochali się niesamowicie. Ale wzięli go do wojska. Po jakimś czasie nadeszła
wiadomość że on zginął na froncie. I prosze sobie wyobrazić, że ona przyszła
tu, nad to jeziorko i z wielkiego żalu się utopiła! - Niesamowite - odparł
wędkarz
- Ale to jeszcze nie koniec prosze pana! Otóż po wojnie okazało się, że
chłopak przeżył, był tylko ranny. przyjechał tu, dowiedział się o wszystkim,
przyszedł tu, w to miejsce na którym pan siedzi, i z żalu i wielkiej miłości
również sie utopił!
- To szokująca historia- powiedział wędkarz - ale co z tą kupą
- A to nie wiem. Widocznie ktoś nasrał.
Piękny lipcowy dzień. Las, w lesie cisza. Słychać ćwierkanie ptaszków,
gdzieniegdzie przebiegnie zajączek, sarenka, w tle słychać leniwe stukanie
dzięcioła. Po prostu sielanka, idylla. Wtem z głębi lasu wyłania się potężna
chmura kurzu. Widać, że jakiś tabun przebiega rozpędzony przez las. Zające
uciekają do swych nor. Tabun biegnie z wielką prędkością, przetaczając się
przez las. Nic nie widać, pył i kurz wszystko zakryły.
Aż wreszcie tabun dobiega do leśnej polanki. Zatrzymuje się tam. Kurz powoli
opada. I nagle okazuje się, że cała polanka jest wyścielana... JEŻAMI. Cała
polanka grafitowa. Wszystkie sapią i ciężko oddychają, są zmęczone. Tylko
jeden jeż, który prowadził cały tabun, lekko się uśmiecha, ale cały czas
próbuje złapać oddech. Oddycha oddycha, myśli i wreszcie w zachwycie:
- Kurwaaaaaaa - JAK Mustangi
Juliusz Cezar wraca ze swych podbojów. Dumie wkracza do Rzymu na czele setek
legionów. Setki koni, rydwanów, kobiety rzucaja kwiecie. Miecze i tarcze
lśnią dumie w każdej kohorcie. Dookoła krzyże a do nich przybici niewolnicy
z podbitych krajów. Jeden, najwyrazniej jeszcze żyw cos tam mamrocze pod
nosem. Cezar zatrzymuje cały ten pochód i podchodzi do tegoż krzyża z tymże
niewolnikiem
Cezar: co tam mamroczesz niewolniku
niewolnik: pić, woody woodyy
Cezar: Dać mu wody, niech powie co powiedzieć chciał
niewolnik: <pije wode>
Cezar: no mówże...
niewolnik: za... za... zajebista defilada...
Rozmawia dwóch facetów:
-Słuchaj, czy są półmetrowe czarne koty?
-Pewnie - odpowiada drugi.
-A metrowe czarne koty?
-No, może się zdarzyć taki okaz.
-A półtorametrowe czarne koty to są?
-E, stary, takich to chyba nie ma.
-O [automat-cenzura]! No to przejechałem księdza!
Rosyjscy naukowcy po wielu latach badań ustalili, że gdyby całą wodę ze
wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków i wodę zawarta w
atmosferze wpuścić do rurki o średnicy 1 cm, to ta rurka musiałaby mieć taką
długość, że ja [automat-cenzura]!!!
Tato jak przyszedłem na świat?
- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę
na chatroomie.
- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama
zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick?a.
- Jak tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy
żadnego firewalla.
- Niestety było już za późno, żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a i
meldunek "Chcesz na pewno ściągnąć plik?" już na początku skasowaliśmy w
opcjach w "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie
z taty robakiem.
- Wic nacisnęliśmy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat
"Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".
Kto stworzył kobiety?
- Trzech facetów: stolarz, hydraulik i architekt, ale i tak spieprzyli
robotę. Stolarz: bo zrobił nogi, które ciągle się rozkładają na boki,
hydraulik: bo cieknie co miesiąc, a architekt... bo zbudował szambo koło
placu zabaw!
Przychodzi blondynka - nastolatka do mamy i mowi:
- Mamo, czy to prawda, że dzieci rodząc się wychodzą z tego samego miejsca w
które chłopcy wkładają ich członki?
Matka zadowolona, że nie musi poruszać tego tematu sama mówi:
- Tak córeczko, tak.
Na to blondynka:
- A czy przy porodzie nie powybija mi zębów
Facet idze do wioski, ale sie zgubił. W pewnym momencie zauważa starszego
człowieka.
- Przepraszam, jak dojść do wioski?
- Idź prosto tą drogą. Gdy po prawej zauważysz pole konopi, przejdź przez
nie. Dalej będzie mówiąca rzeka...
Rok 2050 - pod funduszem emerytalnym stoją dziadkowie i krzyczą:
- Oddajcie nasze pieniądze! Oddajcie nasze pieniadze!
Nagle z okna wygląda Pazura i mówi:
- Bogdan mówi spierdalać!
Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, z napisem na koszulce "TURCY
MAJĄ TRZY PROBLEMY".
Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja.
Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu. Dyskoteka
się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie
potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie
zwoływać wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - zawrzaśli Turcy wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze
na strzelaninę przychodzicie z nożami...
Starszy pan stwierdził ze jego żona słabo słyszy i postanowił pójść
skonsultować się z lekarzem, co może na to poradzić.
Lekarz stwierdził:
- Aby móc coś poradzić muszę wiedzieć jak bardzo jest to zaawansowane. Niech
pan to zbada w następujący sposób, najpierw zada pytanie z odległości 10
metrów, jak nie usłyszy to z 8 itd. i wtedy mi pan powie przy jakiej
odległości pana usłyszała.
Tak więc wieczorem żona robi w kuchni kolacje, a facet w pokoju czyta gazetę
i stwierdza:
- W sumie tutaj jestem akurat 10 metrów od niej, zobaczymy, czy mnie
usłyszy.
- Kochanie! - woła - Co jest dziś na kolacje?
Bez odpowiedzi.
Zmniejszył dystans do 8 metrów, wciąż żadnej odpowiedzi.
Zmniejsza do 6, 4, 2, aż w końcu podchodzi staje tuz obok niej i pyta:
- Kochanie, co dziś na kolacje?
- Kurczak, [automat-cenzura], kurczak, głuchy fiucie!
Jasiu jest pierwszy dzien w szkole i pani uzupełnia dane w dzienniku.
- Jasiu, co robi twoja mamusia?
Jas (daunowatym glosem) odpowiada:
- Pracuje w agencji towarzyskiej.
- Hmm, no coz, a twoj tatus?
- Jest alfonsem.
- Tak, to przykre....... ale na pewno masz rodzenstwo. Co robi np. siostra?
- Pracuje w agencji towarzyskiej.
- No dobrze.... a brat?
- Brat jest na uniwersytecie.
Pani, troche zdziwiona ale ciekawa , juz z wieksza doza optymizmu, pyta:
- No to swietnie, a co brat robi na tym uniwersytecie?
- Stoi w sloiku.
Mieszkajacy od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniakow,
nadszedl czas sadzenia, ale jego jedyny syn zostal aresztowany jako
terrorysta. Zalamany Arab wysyla telegram do syna do wiezienia:
Drogi Abdulu,
Tu pisze twoj ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedl czas sadzenia
ziemniakow ale ja juz jestem po prostu za stary zeby przekopac pole i
pozasadzac sadzonki. Wiem ze jakbyś tu był byś mi pomogl. Kochajacy cie
ojciec Muhammad.
Po kilku godzinach przychodzi telegram z wiezienia:
Tato, nie kop nigdzie na polu. Tam schowalem caly trotyl, wirowke do
reaktora oraz butle z gazem i bakteriami!!!
Piec minut po telegramie przyjezdza 300 osobowa ekipa z FBI z psami,
koparkami i lopatami. Przeszukiwali i przekopywali cale pole przez dwa
tygodnie. Nic nie znalezli wiec przeprosili i odjechali. Na nastepny dzien
przychodzi telegram:
Drogi Ojcze,
Tu pisze kochajacy cie syn Abdul. Pole przekopane, mozesz sadzic sadzonki.
Zwazywszy zaistniałe trudne okolicznosci wiecej zrobic nie moglem.
Kochajacy cie syn Abdul.
Pewien 10-latek miał problem z matematyką. Jego rodzice próbowali
wszystkiego: od korepetycji do hipnozy, niestety bez skutku.
W końcu, zrezygnowani postanowili wysłać go do szkoły przyklasztornej. Po
pierwszym dniu chłopak wrócił do domu z bardzo skupiony na twarzy, minął
swoich rodziców, zamknął się w pokoju i przez dwie godziny zakuwał
matematykę. Potem wyszedł na obiad, szybko go zjadł i zaraz wrócił do
pokoju, a potem robił zadania do późnej nocy.
Od tego czasu każdy dzień wyglądał podobnie. Po miesiącu matka wróciła
uradowana z wywiadówki.
- Synku, dostałeś szóstkę! Powiedz jak to się stało? Czy to dlatego, że
uczyły cię zakonnice?
- Nie.
- To może dlatego, że uczycie się w małych grupach?
- Nie.
- Podręczniki? Nauczyciele? Klimat szkoły?
- Nie.
- To co?
- Kiedy przyszedłem tam pierwszego dnia i zobaczyłem tego kolesia przybitego
do plusa, wiedziałem, że mam tu przechlapane...
Przychodzi pijany mąż do domu o 3 rano i od progu woła:
- Żsszono, podaj miszzske bendem rzyygał!
- Ależ Karol co ty...?
- Ższono - natycchmiast missske bo bendem rzygał!
No to żona leci szuka miski w kuchni, w łazience, w końcu znajduje za szafą
i pędzi do drzwi... A tam mąż siedzi na schodach i na widok żony powiada:
- Zmiana planów, zesrałem się...
Córka do matki :
- Mamo, mówią, że jestem nienormalna.
- Kto tak mówi?
- Muchy.
Kolega do kolegi:
- Wiesz co, moja żona to straszny niechluj.
- Dlaczego?
- W domu ciągle brud i smród. Kurze niepowycierane, nieodkurzone od tygodni.
Nawet odlać się nie mogę bo w zlewie pełno brudnych naczyń
Barman opieprza kelnera:
kiedy wreszcie przestaniesz wyrzucac pijanych klientow na zewnatrz?!
-przeciez nawalonych sie wyrzuca z lokalu...
-ale nie w WARSIE!!!!
listonosz dzwoni do dzrwi pewnego mieszkania. otwiera mu piecioletnia
dziwcznyka. za nia w korytarzu leza zwloki chlopca z roztrzaskanom glowa.
listonosz pyta:
-dziwczynko co sie stalo temu chlopcu?
-to moj braciszek. tata rombal drewno a on wszedl jakos niefortunnie w
zasieg...
-ah... a nie potrzebujecie pomocy? gdzie tata?
-no tata jak skumal cos sie stalo to sie powiesil.
-a mama?
-mamusia jak przyszla do domu zobczyla braciszka niezywego, tate wiszacego
to wyskoczyla przez okno...
listonosz rozglada sie, mysli...
rozpina rozporek:
-to nie jest twoj szczesliwy dzien dziwczynko
Wchodzi facet po schodach. Pod pachami niesie dwie małe trumienki. Nie bez
trudu puka do drzwi. Otwiera mu kobieta, a ten mówi:
- Przywiozłem pani dzieci z kolonii.
przychodzi baba do lekarza:
-panie doktorze wszystko mnie [automat-cenzura], ide na spacer, wkurwiam sie, czytam
książke, wkurwiam się, gotuje obiad wkurwiam sie..
- a czy próbowała pani seksu>?
- a co to takiego>?
- prosze wejsc za parawan, zdjąć majtki i się wypiąć
babka wchodzi i robi tak jak lekarz powiedział, lekarz wchodzi za parawan i
zaczyną ją jechać..
po kilku chwilach baba:
panie doktorze! wkłada pan czy wyjmuje bo juz mnie to [automat-cenzura]!
Siedzą dwie sowy wieczorem na gałęzi. nagle jedna sowa:
- Huuu huuuu.
Na to druga :
- Ty, weź mnie kur-wa nie strasz!!!
Jasiu przychodzi do domu z podrapaną buzią.
- Ci ci sie stało synku? - pyta mama.
- A wiesz mamusiu, trzymaliśmy sie za ręce i tańczyliśmy wokół choinki.
- Ale dlaczego masz podrapana buzię?
- No wiesz, choinka był duża, a dzieci mało.
wraca pijany mąż do domu
nawalony jak szmata
żona pyta ee gdzies był??
grałem u Zenka w szachy
śmierdzisz wódką gnoju!!
a czym mam śmierdzieć?? szachami!!
Myśliwy poszedł na polowanie i zobaczył zająca. Podszedł na 50 metrów,
przymierzył, strzelił. Dym się rozwiał, zając dalej siedzi. Podszedł na 20
metrów - to samo. Zdenerwował się, przyłożył zającowi lufę do głowy,
strzelił. Dym się rozwiał, zając wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Pojebało Cię?!
Siedzą dwa wróble na drzewie.
- Co byś zrobił, jakbyś wygrał milion?
- Ziarna bym se kupił i jadłbym, jadł... Non stop...
- Ech debil z ciebie. Ja to bym se kupił ziarna i pole. Zasiał
ziarno, później zebrał, w elewator i miałbym ziarna na całe życie..
Nagle podleciała wrona:
- Eeeeee... milionerzy.... za rogiem zesrała się krowa. Pośpieszcie
się,bo zimne niedługo będzie...
Zona mówi do meza:
- Kochanie, Jas juz chodzi.
- To niech idzie do sklepu po papierosy.
Wpada eskimos do baru i mowi:
Whisky proszę, a barman: z lodem?
Eskimos: a wyjeb4c Ci?
Mężczyzna siedzi w kuchni przeglądając poranną prasę. Nagle szturcha go
żona:
- Co to za karteczka z napisem "Daisy" wystaje ci z kieszeni??
- Nie pamiętasz, kochanie?? W zeszłym tygodniu postawiłem na wyścigach na
konia o takim imieniu.
Uspokojona żona przeprasza męża. Kilka dni później mąż znowu siedzi w kuchni
i dostaje kuksańca od żony.
- Za co znowu!!??
- Twój koń dzwoni!!
Lech i Jarek Kaczynski odwiedzili jedna z warszawskich podstawowek.
Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytal: Co to jest tragedia?
Czy ktos moglby podac przyklad?
Dziewczynka z pierwszej lawki podniosla reke:
- Gdyby moj przyjaciel, ktory mieszka na wsi, bawil sie na polu i
zostal rozjechany przez traktor - to bylaby tragedia.
-Nie. - odpowiada Jarek Kaczynski - to bylby wypadek Zglasza sie
kolejne dziecko:
- Gdyby autobus, ktory odwozi 50 dzieci do szkoly, mial wypadek,
w ktorym zgineliby wszyscy pasazerowie - to bylaby tragedia.
- Tez nie - odpowiada znowu Jarek Kaczynski - to bylaby wielka
strata.
Czy ktos ma inne pomysly?
W klasie cisza. Nikt nie chce sie zglosic.
Nagle odzywa sie Jasiu:
- Gdyby samolot, w ktorym lecieli Pan Prezydent i Pan Premier
zostal trafiony przez pocisk i rozpadl sie na kawalki - to bylaby
tragedia.
- Brawo! - wola Lech Kaczynski- Mozesz nam powiedziec dlaczego
uwazasz, ze to byłaby tragedia?
Na to Jasiu:
- Dlatego, ze to na pewno nie bylaby wielka strata i raczej nie
bylby to wypadek.
> Name?
- Abdul Anumi al- Dżabiri
> Sex?
- Four times a week
> No, no, male or female?
- Male, female, sometimes camel...
>> Przed i po slubie
>>
>> On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
>> Ona: Możesz ode mnie odejść?
>> On: Nawet o tym nie myśl!
>> Ona: Ty mnie kochasz?
>> On: Oczywiście!
>> Ona: Będziesz mnie zdradzać?
>> On: Nie, skąd ci to przyszło do głowy?
>> Ona: Będziesz mnie szanować?
>> On: Będę!
>> Ona: Będziesz mnie bić?
>> On: W żadnym wypadku!
>> Ona: Mogę ci ufać?
>>
>> Po ślubie czytać od dołu do góry.
>>
>
Wykład seksuologii stosowanej. profesor:
- Podczas stosunku płciowego temperatura ciała wzrasta o jeden stopień
Celsjusza!
I niespodziewanie odwraca się do studenta, który po całonocnej balandze nie
jest w stanie skoncentrować się na treści wykładu:
- Proszę powtórzyć, co powiedziałem!
Roztargniony student rozgląda się przerażony po sali oczekując pomocy.
Studenci zaczynają podpowiadać, pokazywać rękami, pantomima na całego - w
końcu do niego dotarło i odpowiada profesorowi:
- Podczas stosunku płciowego temperatura ciała wzrasta o jeden stopień
Celsjusza!
- Dobrze, proszę uważać dalej. Siadaj!
Student usiadł zadowolony, natychmiast zamknął oczy, drzemie dalej.
Profesor ciągnie wykład:
- A podczas aktu płciowego u ptaków temperatura ciała wzrasta o dwa stopnie
Celsjusza!
I znowu obraca się do studenta:
- Proszę powtórzyć!
Ten znowu rozgląda się po sali oczekując podpowiedzi. Sala znowu ożywa,
jedni imitują akt płciowy, inni pokazują dwa palce, jeszcze inni machają
rękami jak skrzydłami. W końcu student zrozumiał i mówi:
- A żeby temperatura ciała podczas stosunku płciowego wzrosła o dwa stopnie,
to należy tak dymać, żeby pierze latało...
**Dziennik szefa**** **
**PONIEDZIAŁEK**: Muszę zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara.
**WTOREK**: Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot do RPA
nie chciał czekać na mnie 4 godziny. Poleciałem do RPA z dachu mego
biurowca śmigłowcem.
**ŚRODA**: Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu.
Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.
**CZWARTEK**: Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów. Ja
tylko 7. Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie
chcieli. Podobno są bardzo duże. A na zdjęciach mają tylko kilka
centymetrów.
**PIĄTEK**: Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K. Tankują
już od poniedziałku.
**SOBOTA**: Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni diamentów.
Dałem mu w prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.
**NIEDZIELA**: Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się
fantastycznie.
**PONIEDZIAŁEK**: Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę.
Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne. Dorzucił
kilo diamentów. Fajny kumpel.
**WTOREK**: Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety.
Żadnego międzylądowania.
**ŚRODA**: Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna
dosłownie. Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.
**CZWARTEK**: Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku,
ale sekretarka zna tylko angielski i bantu. Zatrudniłem tłumacza.
Wszystko pójdzie w koszty.
**PIĄTEK**: Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter.
Ten poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi, że paznokcie
jej przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, że nie przeszkadzają w czym innym.
**SOBOTA**: Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury. Za
bardzo przeszkadza w lataniu.
**NIEDZIELA**: Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po
tygodniu kieratu. A może wziąć urlop ?
**PONIEDZIAŁEK**: Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć pensję o
10% - wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z końcem? Nawet na
paliwo do BMW nie starczy ...
**WTOREK**: Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok.
**ŚRODA**: Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię. Marudzili, że od
pół roku nie dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę koniec
z końcem.
**CZWARTEK**: Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale
najważniejsze, że dali mi w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna już się
trochę zużyła. Skąd ja wezmę żółte meble?
**PIĄTEK**: Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko chiński.
No i trochę japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w łóżku
zdała celująco. Nadal brak koncepcji w sprawie mebli. Chyba po prostu
zmienię marmury w budynku na jaśniejsze. Pójdzie w koszty.
**SOBOTA**: Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty
bankiet z nowym Zarządem. Zamówiłem TIR trunków. Starczyło. Pójdzie w
koszty. A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg
długich lat. Gdy prezesi piją w gorzelni wódki brak". Owszem z pierwszą
częścią sie całkowicie zgadzam. Ale druga? - Oczerniają na każdym kroku.
**NIEDZIELA**: Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.
**PONIEDZIAŁEK**: Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową
sekretarkę, podobno Rosjanka. No, kondycję to ona ma... tylko że pobiły
się z tą Chinką. Nie wiem o co, przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa
ma niestety podbite oko. Trzeba będzie załatwić L4, i pchnąć ją na
plastykę twarzy ... Na szczęście nie będzie z tym problemu, w końcu
jestem szefem Kasy Chorych.
Trójka dzieci przechwala się które z nich ma ważniejszą mamę:
- Moja mama jest historykiem w IPN, ona to ma władzę!
- A tam, historykiem, moja obsługuje w IPN niszczarkę!
- To jeszcze nic... moja obsługuje ksero.
Dlaczego kobieta się rano przeciąga?
Bo nie może się po jajach podrapać :]
A co robi kobieta po seksie?
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
przeszkadza ;]
Jasio prosi mame:
- Mamusiu, kup mi rower.
- Nie synku. Rower jest bardzo drogi. Nie kupie ci. A poza tym byles
niegrzeczny i nie zasluzyles.
- Mamusiu to pobaw sie chociaz ze mna!
- No, pobawic to sie moge. A w co chcialbys sie pobawic, Jasiu? - pyta mama.
- Pobawmy sie w mamusie i tatusia. Idz do sypialni i czekaj na mnie mamo.
Zaintrygowana mama przebrala sie w pizame i lezy w lózeczku. Wchodzi
Jasio z rekami zalozonymi z tylu chodzi z kata w kat i w pewnym momencie
mówi:
- Wstawaj, stara, idziemy malemu rower kupic.
Jedzie student (Murzyn) autobusem do akademika, siedzi i czyta skrypt.
Wszystkie miejsca zajęte.
Wchodzi paniusia i staje koło Murzyna.
Zniecierpliwiona mówi:
- U nas tacy młodzieńcy to ustępują miejsca starszym. Murzyn podnosi wzrok
znad skryptu i odpowiada:
- A u nas taką babę to się zjada!
Dwóch policjantów wraca z polowania i nic nie niosą. Jeden mówi:
- Nie wiem, albo te kaczki za wysoko latały, albo myśmy tego psa za nisko
rzucali.
W autobusie pewna pani natarczywie przygląda się jednemu z
współpasażerów. W końcu mówi:
- Pan jest Chińczykiem!
- Nie, proszę pani. Nie jestem Chińczykiem. - odpowiada mężczyzna.
- Ależ pan JEST Chińczykiem!!!
- Zapewniam panią, że nie jestem!
- Nie nabierze mnie pan! Pan na pewno jest Chińczykiem.
Gość daje za wygraną:
- No dobra. Niech pani będzie. Jeśli tak sobie pani życzy, to jestem
Chińczykiem.
- Tak? A zupełnie pan niepodobny! - dziwi się kobieta...
Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie
nowożeńcy. Jeden mówi:
- Patrz jaki teraz będzie czad!
Po czym biegnie do pana młodego i woła:
- Tato, tato...
Na księżycu ląduje pierwsza amerykańska, załogowa expedycja. Neil
Amstrong wychodzi ze statku, a tu nagle zza kamienia wyskakuje trzech gości:
Chińczyk, Rusek i Polak:
- Jak to tak? (Amerykanin ma głupia minę).
Chinczyk:
- Nas jest dużo, brat podsadził brata i jestem.
Rusek:
- Nasza agentura spisała się na medal, i byliśmy szybsi.
- No a ty? - pyta Amerykanin Polaka.
- Daj mi spokój, z wesela wracam...
Są zawody kto najdłużej wytrzyma w wodzie. Pierwszy Niemiec wytrzymał
1min i wszyscy ludzie go pytają jak pan to zrobił? A on odpowiedział:
- ''Trening, trening i jeszcze raz trening".
Następny Anglik wytrzymał 2min i znowu wszyscy ludzie go pytają jak
pan to zrobił? A on odpowiedział:
- ''Trening,trening i jeszcze raz trening".
Następny Francuz wytrzymał 3 min i wszyscy ludzie go pytają jak pan to
zrobił? A on na to:
- Trening.....
Następny przyszedł Polak, wchodzi do wody, 1min nic, 2min nic, 3min
nic, po 4 minucie wychodzi ledwo oddycha więc lekarze szybko podbiegli ale
na szczęście nic się nie stało, wszyscy ludzie pytają jak on to zrobił? A on
na to:
- Gdzieś musiałem gaciami zahaczyć!
MIŁEGO CZYTANIA !
TROSZKE SIE TEGO NAZBIERAŁO !!
_________________ " Słowa są nabojami, ranią,
podobno słowo może zabić,
podobno, chcesz to możesz sprawdzić "
Tede - Glokk
trochę ekhm obrzydliwy (przynajmniej dla niektórych:))
przychodzi facet do okulisty, zdejmuje spodnie, bokserki, na to lekarz-przepraszam, z tym problemem to chyba nie do mnie...
-ależ nie, nie! Właśnie, że do pana!-pacjent wypina się i pyta-widzi pan te małe, brązowe kuleczki na włoskach?
-no tak, widzę
-właśnie! Bo jak je wyrywam to mi oczy łzawią
_________________ ...prosta rzecz śnić ten sen tak niewinnie jak marzyciel...