Ja sam nie uznałbym takiego własnego życia. Nie mam na myśli eutanazji a śmierć w naturalny sposób, bo życie człowieka podłączonego do szafy podtrzymującej mu życie to dla mnie nie życie. A przedłużanie go "na siłę", wbrew fizjologii i nieraz nawet wbrew pacjentowi.
Hm? Czy ja wiem, taki np człwoieka z chorymi nerkami, który chodzi na dializy co drugi dzień. Chodzić musi żeby żyć, w tym wypadku byłoby okrucieństwem zostawić taką osobę "i radź sobie sam".
Wazelina napisał/a:
Ciało ludzkie zaczyna się rozkładac w 4 min. po śmierci...
Oj nie przesadzajmy. Nie rozkłada się po 4 minutach.
justa napisał/a:
wielu ludzi po śpiączce z której się budzą mówią o tym świetle mój wujek miał to przeżycie
Tak. I jest to oznaka śmierci klinicznej, czy tam stanu dosyć niebezpiecznego dla życia. To "światełko" to tylko efekt świetlny. Tego psikusa robi nam nasz mózg. Zresztą niektórzy świateko widza inni nie. Co do Boga czekającego na końcu tunelu. Nie wiem, ja tam się upieram, że to psikus mózgu.
justa napisał/a:
Moim zdaniem człowiek jak umrze , to po jakimś czasie rodzi się na nowo tylko w całkiem innej rodzinie lub w ogóle pod inną postacią , ale to tylko moja teoria
Tak. Ostatnio się zastanawiałam nad renkarnacją i przeraził mnie fakt, ze mogłabym się urodzić ponownie np jako tasiemiec. Od teraz reinkarnacja kompletnie mi zbrzydła.
Co do tematu myślę, że człowiek umiera gdy umiera jego mózg, bo to taki organ którego sobie nie przeszczepimy i nie zastąpimy go jakimś urządzeniem.
_________________ Dziekuje Panie że mieszczę się w standardzie,
że nie wystaje za nawias.
Lecz czemu mi dałeś marną mysią wiarę. Przeczuwam klęske już na wstępie...
Dziękuję Panie że mieszcze się w szeregu.
Za średni wzrost, letnie ciało
Lecz czemu dumy pożałowałeś Panie.
Kolana pieką od klękania... HEY
Pomogła: 1 raz Wiek: 10 Dołączyła: 02 Sie 2007 Posty: 556 Skąd: (Estepona)
Wysłany: Wto Paź 09, 2007 18:48
Jeżeli są jakieś szanse to nie powinno się pozbawiać człowieka życia. Jednak jeśli bez respiratorów i tych wszystkich pierdółek(to nie jet ocenzurowane słowo) i jest się swoista roślinką... To dalsze "hodowanie"-bo nie wiem jak to nazwać-raczej nie jest logiczne;)
_________________ "...Trzeba żyć na prawdę, żeby oszukać czas.
Trzeba żyć najpiękniej-żyje się tylko raz.
Trzeba żyć w zachwycie-marzyć, kochać i śnić.
Trzeba czas oszukać, żeby na prawdę żyć..."
no właśnie coś w tym stylu jak pisałam
"1.ludzie któży idą do światła to ci któży trafiają w całkiem inny świat(są to ludzie którz są znudzeni ziemią)" oni trafjają na inną planetę która jest gdzieś tam w gwiazdach
WYOBRAZNIA DZIAŁA
tylko niewymyśliłam jak to z tym drugim
aaa...lubie takie tematy
szyfrowanie wyobraznią i utrzymywanie tego w niepewności do puki się nie wymyśli czegoś nowego
_________________ wszystko jest piękne ale tylko gdy niejestem sama
Pomógł: 10 razy Wiek: 21 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1941 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 10:50
Szeche napisał/a:
Hm? Czy ja wiem, taki np człwoieka z chorymi nerkami, który chodzi na dializy co drugi dzień. Chodzić musi żeby żyć, w tym wypadku byłoby okrucieństwem zostawić taką osobę "i radź sobie sam".
Byłoby okrucieństwem, i to w pełnym znaczeniu, ale cały czas mówię o zdaniu samego chorego, bo w końcu jego to dotyczy i on powinien dokonać wyboru. A to już zależy w co wierzy / nie wierzy.
Tak po za tym, to miałem w ogóle co innego na myśli... Ty napisałaś o
Szeche napisał/a:
np człwoieka z chorymi nerkami, który chodzi na dializy co drugi dzień
To samo możnaby powiedzieć o ludziach chociażby z astmą, którzy regularnie muszą zażywać Foradil, właściwie dozgonnie. Ja mówiłem o skrajnym stanie człowieka, który nie może wykonywać podstawowych funkcji, jak jedzenie, chodzenie do sklepu, rozmawianie, spotykanie się z innymi ludźmi.
Szeche napisał/a:
Oj nie przesadzajmy. Nie rozkłada się po 4 minutach.
Wazelina miała na myśli chyba nie ciało człowieka a komórki mózgu, które obumierają nieodwracalnie w przypadku braku pulsu. Ten czas jest inny u każdego człowieka. U jednego może wynieść 4 minuty, u drugiego 8. Są przypadki, gdzie nawet po 15 minutach osoba odzyskała puls i funkcjonowała bez żadnego urazu mózgu.
Szeche napisał/a:
Co do tematu myślę, że człowiek umiera gdy umiera jego mózg, bo to taki organ którego sobie nie przeszczepimy i nie zastąpimy go jakimś urządzeniem.
VonMe napisał/a:
Jeżeli są jakieś szanse to nie powinno się pozbawiać człowieka życia. Jednak jeśli bez respiratorów i tych wszystkich pierdółek(to nie jet ocenzurowane słowo) i jest się swoista roślinką... To dalsze "hodowanie"-bo nie wiem jak to nazwać-raczej nie jest logiczne;)
Myślę, że ze śmiercią najtrudniej pogodzić się bliskim danej osoby, dlatego utrzymują ją przy "życiu" tak długo jak się da. Żyją nadzieją, że być może kiedyś się obudzi/ wróci do zdrowia. I jak tu odbierać nadzieję??
_________________ "...kiedy los wszystko zabierze mi
będę ta sama ta sama ta sama ...
... tak samo szczęśliwa...."
Ja uważam, że nie ma sensu trzymać takie ciało na siłe przy życiu, skoro i tak nie ma w nim duszy, albo jest uwięziona bo mózg nie pracuje do końca tak jak powinien. Ja bym nie chiał żeby mi wyrządzono taką krzywde. Zamiast tego wolałbym żeby ocalono czyjeś życie moimi organami.
_________________ " Jeśli ktoś zada Ci pytanie: 'Jaki jest chrześcijanin?'
'Popatrz na mnie!' To jedyna odpowiedź godna zaakceptowania."
Z medycznego punktu widzenia o śmierci mówi się, gdy umiera pień mózgu.
Zatem eutanazja jest pozbawieniem życia, ale jestem jej zwolennikiem. Ale nie, gdy jest nadzieja. Jeżeli jest ona tak mała, że jest tylko teoretyczna, to powinno odłączyć się człowieka od aparatury.
Mam wielką ochotę skomentować w tym momencie stanowisko KK i zwolenników aborcji, ale wyrażanie mojego zdania zaczyna być nazywane na tym forum atakami
_________________ Im więcej człowiek wie o sobie w kontekście wielości doświadczeń tym większa jego szansa by nieoczekiwanie pewnego pięknego poranka moc zdać sobie sprawę z tego, kim on w istocie jest, czy raczej - Kim "on" w Istocie Jest.
Myśle, ze nadzieja jest zawsze, a jesli nawet jej nie ma to ja wierze w cuda więc jestem całkowicie przreciwna odłączeniu człowieka od aparatury. Jesli nawet jest w śpiączce. Ile jest przypadków wybudzeń z takiego stanu, nawet w sytuacjach gdzie lekarze nie dawali szans.
Poza tym nie wyobrazam sobie zdecydować o tym gdyby w grę wchodził ktoś bliski.
Szymm napisał/a:
Zatem eutanazja jest pozbawieniem życia, ale jestem jej zwolennikiem.
Ciekawe co byś powiedział gdyby do tej aparatury podłączona była najbliższa Ci osoba, (oczywiscie czysto hipotetycznie bo nikomu tego nie życzę) -,,proszę ją odłączyć, to już nie ma sensu". Wątpie
_________________ "Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne,
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?" W.Sz.
Ciekawe co byś powiedział gdyby do tej aparatury podłączona była najbliższa Ci osoba, (oczywiscie czysto hipotetycznie bo nikomu tego nie życzę) -,,proszę ją odłączyć, to już nie ma sensu". Wątpie
Ja za nikogo bym nie decydował, ale gdybym sam się miał męczyć, poprosiłbym o odłączenie mnie.
_________________ Im więcej człowiek wie o sobie w kontekście wielości doświadczeń tym większa jego szansa by nieoczekiwanie pewnego pięknego poranka moc zdać sobie sprawę z tego, kim on w istocie jest, czy raczej - Kim "on" w Istocie Jest.
Wydaje mi się, że po odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie, męczyłbyś się jeszcze bardziej.
No to tylko Ci się wydaję. Jesteś wtedy nieprzytomny ale masz świadomość. Czujesz ból, cierpienie, ogromny ból. Po odłączeniu tracisz świadomość, nie męczysz się, nie wiesz, że Cię boli nie czujesz, po prostu odpływasz.
_________________ Im więcej człowiek wie o sobie w kontekście wielości doświadczeń tym większa jego szansa by nieoczekiwanie pewnego pięknego poranka moc zdać sobie sprawę z tego, kim on w istocie jest, czy raczej - Kim "on" w Istocie Jest.
Pomógł: 10 razy Wiek: 21 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1941 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lut 18, 2008 13:03
Szymm napisał/a:
No to tylko Ci się wydaję.
Gdyby tylko mi się wydawało, to eutanazja w postaci zastrzyku czy śmiertelnej dawki tabletek nasennych by nie istniała. A niestety istnieje, bo ortotanazja oznacza porzucenie człowieka, aby wykończył się sam, często przy pełnej świadomości.
Dobrze. Wytłumaczę Ci jak nie rozumiesz. Gdyby to miało skrócić moje cierpienie. Zgodziłbym bym się na pomoc mi w śmierci. Tyle? Czy jeszcze coś wymyślisz ?:)
_________________ Im więcej człowiek wie o sobie w kontekście wielości doświadczeń tym większa jego szansa by nieoczekiwanie pewnego pięknego poranka moc zdać sobie sprawę z tego, kim on w istocie jest, czy raczej - Kim "on" w Istocie Jest.
Pomógł: 10 razy Wiek: 21 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1941 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lut 18, 2008 15:46
Szymm, czy Ty masz rozdwojenie jaźni?
Tutaj piszesz tak:
Szymm napisał/a:
Zgodziłbym bym się na pomoc mi w śmierci.
A tutaj tak:
Szymm napisał/a:
poprosiłbym o odłączenie mnie.
"Pomoc w śmierci" to eutanazja czyli zastrzyk. A odłączenie to zaprzestanie podtrzymywania życia. Wtedy śmierć przychodzi naturalnie, nikt jej nie pomaga.
Nie tłumacz nam więc swoich poglądów, gdy są zależne od warunków atmosferycznych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .