Jak bylem w Moskie w hotelu to tam byly takie zmulone kelnerki ze na kanapke czekalem 40 min.
W Moskwie mialem ze soba noz-Nie wiadomo jacy tam ludzie sa. I chcialem do Muzeum czy czegos takiego z nim wejsc. Ale mi go wykryli i kazami zostawic go w depozycie. Oddalem go ale zgubiem ten paragon zeby go odebrac. Ale jak z ta babko gadalem to mi dala bez niego. Bo powiedziala ze to tylko Polak moze z nozem wchodzic do muzeum.LOL<lol>
W Ameryca zamawialem w McDonanaldzie jakas kanapke. Tylko tam nam nie ma zwyklych Hamburgerow. Tylko jakies KupoBurgery. Zamowilem taki z wieprzownia i dzemem.LOL
W Las Vegas w kasynie w restauracji zauwazylem kilka mrowek. Byla taka zadyma ze nic nie musielismy placic. Zaoszczedzilismy 100 zielonych.LOL
W Ameryce widzialem kilka pieknych lasek. Ale jak podszedlem do nich blizej to to byli tranzestyci czy jakos tak.LOL
W Nowym Jorku byla taka wieeeeeeeelka kolejka do statku. Jakies trzy godziny stania. A ja z ojcem tak sobie ja obszedlem i poszedlem pod samo wejscie. Nawet sie nie czepiali ze sie wpychamy.
Najwięcej śmiechu było z zamawianiem jedzenia xD Wiadomo -zamawiasz coś ale nikt nic nie rozumie, możnawięc pokazać kelnberowi w menu co chce się zamówić, ale po polsku nie ma, a po angielsku nie wszytskie nazwy potraw się rozumie.
Tak więc jak byliśmy z rodzinką w Chorwacji to zamówiliśmy sobie pizzę, tak na oślep nie wiedziąc dokładnie z czym. I tak jemy, jemy, zachwalając jakaż ta pizza pyszna, i nagle mój tato kroi i a w pizzy różowy robak (krewetki xD) i jakieś kraby czy co ro było... no i wszytsko w gardle stanęło a jaka to była dobra pizza.. xD
Innym razem też w Chorwacji nie mogliśmy się dogadać z kelnerem (zamawialiśmy rybę) no i zamówiliśmy sobie metrową rybkę za ponad 300 zl (licząc oczywiście na nasze)
A znów na Słowacji byliśmy w restauracji i zamówiliśmy coś co w menu było napisane po slowacku w przyblizeniu na polski 'placki ziemniaczane' i "pierozki' i myśmy tak myśleli, że dostaniemy placki ziemniaczane i pierogi a przynieśli nam naleśniki (niby te placki ziemniaczane) i kluski niby takie z serem(niby te pierozki) a było to takie niedobre! xD Wyobraźcie sobie jakie mieliśmy miny
_________________ "Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni i tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie Miłości - ona zawsze wyjdzie nam naprzeciw. I nas wybawi." Paulo Coelho
Innym razem też w Chorwacji nie mogliśmy się dogadać z kelnerem (zamawialiśmy rybę) no i zamówiliśmy sobie metrową rybkę za ponad 300 zl (licząc oczywiście na nasze)
Uuu, ale zjedliście?
bellamuerte napisał/a:
ale wiesz, w ten sam sposób można wymówić Holland. "Holand" albo coś jak "Hołla/e*nd".
Racja, jest problem
bellamuerte napisał/a:
miałam wiele przypadków, kiedy nie odezwałam się ani słowem, a podchodzili do mnie z pytaniem: "Polka?"
Ale to chyba nie jest nic niemiłego?
bellamuerte napisał/a:
rozmawiając po angielsku czy hiszpańsku nie mam akcentu charakterystycznego dla Polaków. nie mam problemów z wymową, i tyle.
Może i tak, ale to bardzo złudne uczucie. Mi też zdawało się, że pięknie akcentuję wszystko, ale dla testu wzięłem mikrofon, jakiś krótki tekst po angielsku i sprawdziłem to. Nie było tak idealnie jak mi się wydawało
_________________ STRIP SAMBA! http://youtube.com/watch?v=HoyQwrviMbs Eu sou um barco na imensidao do mar
Com saudade do meu porto
Navego, navego, navego nas ondas do mar
Vento me leva pra la de novo
Pomogła: 33 razy Dołączyła: 29 Mar 2007 Posty: 2959 Skąd: serce Kubusia ;)
Wysłany: Nie Gru 30, 2007 21:03
Evqa napisał/a:
Innym razem też w Chorwacji nie mogliśmy się dogadać z kelnerem (zamawialiśmy rybę) no i zamówiliśmy sobie metrową rybkę za ponad 300 zl (licząc oczywiście na nasze)
lolz, dobre.
ja widziałam podobną sytuację na Chorwacji. Koleżanka zapytała się o cenę jakiegoś koktailu, a kelner źle ją rozumiał - przyleciał zaraz z kilkunastoma drinkami... naszczęście wyjaśnienia pomogły, za nic płacić nie musiała.
Coelho napisał/a:
Ale to chyba nie jest nic niemiłego?
to jest coś bardzo miłego, jeśli myślą o mnie pozytywnie. bo dla niektórych "Polka" jest synonimem łatwej panienki.
Coelho napisał/a:
Może i tak, ale to bardzo złudne uczucie. Mi też zdawało się, że pięknie akcentuję wszystko, ale dla testu wzięłem mikrofon, jakiś krótki tekst po angielsku i sprawdziłem to. Nie było tak idealnie jak mi się wydawało
co do hiszpanskiego - chyba nie muszę dodawać, dlaczego nie mam problemów z akcentem. a angielski? jakoś tak sam wszedł. wielokrotnie byłam nawet o to pytania przez gimnazjalną nauczycielkę. a ja.. po prostu już tak mam. lata praktyki, słuchanie muzyki, filmy bez dubbingów. to pomaga.
_________________
you'd give your life, you'd sell your soul
but here it comes again
too much love will kill you
jeje ja pamietam fajna rzecz z wloch kiedys idziemy sobie z kolezankami i nagle kilku murzynow nas zaczepia ciao belle ragazze etc. etc. i nam mowia ¨you are my wife and you are my girlfriend and you ... xD¨
albo jak takich dwoch dziwnych wlochow chodzilo za nami caly czas, my pod katedre duomo oni za nami, my gdziestam do sklepow ONI ZA NAMI, my pod fontanne oni tez az w pewnym moencie sie zdenerwowalam i mowie ciao hola i zaczelam costam moim wloskim srednio dobrym lol przyjaciolki sie przylaczyly ¨tak tak z hiszpani, podoba nam sie tak piekne wlochy wlosi tez co? nie rozumiem?? co powiedziales? angielski? nie nie ¨ za piec minut zrezygnowali
om albo moja przyjaciolka w katalonii
zamawia fricandele ¨co to jest?¨
tak sie pyta a ja ¨katalonski hot-dog¨
nagle facet z budki sie pyta czy chce z bulka czy bez
¨hot dog bez bulki????????¨
¨zamow to zobaczysz¨
jajajaja nawet nie pomyslala ze mozna robic takie dobre hot dogi ze bulki do nich nie potrzeba... co prawda zamowila ta fricandele z bulka jednak no i ja ja pozniej jadlam i wedlug mnie byla pyszna jajajajajaja
No musieliśmy xD Tylko potem ciężko było wstać od stołu...
_________________ "Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni i tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie Miłości - ona zawsze wyjdzie nam naprzeciw. I nas wybawi." Paulo Coelho
Pomogła: 33 razy Dołączyła: 29 Mar 2007 Posty: 2959 Skąd: serce Kubusia ;)
Wysłany: Sro Sty 09, 2008 15:46
a mnie przypomniały się jeszcze 'kolacje' Greków... szli do resturacji ok. 21:00, zamawiali to, co się dało i jedli wszystko rękoma, wycierając je później o specjalną ceratę, którą był przykryty obrus.
_________________
you'd give your life, you'd sell your soul
but here it comes again
too much love will kill you
Pomogła: 3 razy Dołączyła: 23 Mar 2008 Posty: 264 Skąd: krk
Wysłany: Pią Kwi 04, 2008 23:05
Paryż! W paryżu w kawiarniach,pubach itp przesiaduje sie cała noc, do nad ranem, moze nawet dłuzej. Miasto wtedy zyje pełna para, jest zupełnie inne, przeobraza sie w moich oczach.A w ciagu dnia znow staje sie całkiem zwyczajne,zabiegane..
W Londynie poszłam z koleżankami do kawiarni, zamawiamy kawę i obsługiwał nas bardzo przystojny kelner... I rozmwiamy między sobą, że jaki to on przystojny i że ma seksowny tyłeczek. Uśmiechnął się do nas i odpowiedział: Wy też jesteście niczego sobie. Heh, kawę piłyśmy za darmo xD
Nie chwalę się, nie mówię przecież, że mówił to tylko do mnie. I wcale nie uważam się za 8 cód świata, którym na pewno nie jestem. Za to ty pewnie boski jesteś?
ZłyHaxorSadysta, następnym razem dorzuć coś do dyskusji, a nie rozpoczynaj głupiego flame'a, dziękuję.
Jak byłem z klasą w Paryżu, to ciekawa sytuacja miała miejsce pod galerią La Fayette. Stoję z kumplem, mija nas kilka dziewczyn. Do jednej z nich zjarany Murzyn (jeszcze miał skręta w ręce) krzyczy "I love you, I love you!". Po czym zaczyna do nas bełkotać: "I must say that I love her, because I love her and we must saying people that we love them!" i takie tam. Gadał tak dłuższą chwilę, już wszyscy zdążyli się zbliżyć i słuchać z szerokimi uśmiechami. Nagle nas pyta po francusku skąd jesteśmy. Odpowiadamy: "Nous sommes polonais". A on na całą ulicę: "VIVA LA POLOGNE! " i poklepał kumpla po plecach, tą dłonią trzymająca skręta.
Ogółem to najsympatyczniejsi w Paryżu są własnie Murzyni ;> I zawsze dostarczają najwięcej wspomnień - w drodze do Łuku Triumfalnego natrafiliśmy na blondwłosego Murzyna, który leżał bez ruchu na chodniku. Od czasu do czasu podpalał skręta. W Polsce - zaraz by go zgarnęli i do aresztu. A we Francji? Dzień dobry, mógłby pan wstać, czy wszystko porządku - i takie tam. Gość się na nich jeszcze wydrł, że mu przerwali wypoczynek ;x
Pomogła: 33 razy Dołączyła: 29 Mar 2007 Posty: 2959 Skąd: serce Kubusia ;)
Wysłany: Pon Cze 16, 2008 13:39
No mnie także kilka rzeczy zaskoczyło podczas pobytu w jednym z najpiękniejszych zakątków świata:
- Myślałam, że ta cała sprawa z odrębnością Katalonii może być bujdą. A tu jednak nie. Wszędzie napisy po katalońsku, niekiedy ludzie nie odpowiadali nawet po hiszpańsku, co w moim przypadku zdarzyło się raz, może dwa. A poza tym, co mnie bardzo zaskoczyło - w szkołach uczy się "castellano" prawie jak języka obcego {3h tygodniowo}, po drodze do Barcelony widziałam na murach namalowane i przekreślone hiszpańskie flagi, a w miasteczkach wywieszali jedynie flagę danego 'pueblo', Katalonii oraz... Unii Europejskiej, co dla mnie wydawało się trochę śmieszne.
- Wchodząc do sklepu rzadko kiedy usłyszysz sprzedawcę mówiącego do Ciebie 'dzień dobry'. zawsze jest 'cześć'. {przezwyciężyłam się dopiero po kilku dniach )
- nie widziałabym osoby, która nie posprzątałaby po swoim psie. ^^
- Las Ramblas. W Barcy, oczywiście. Pełno stoisk ze zwierzętami {małe fretki, pieski, kotki, kury, papugi, rybki, wszyyystko}, kwiatami, gazetami, książkami, pamiątkami. Uliczni muzycy, faceci popisujący się piłkarskimi umiejętnościami, kobiety przebrane za motyle bądź wróżki...
- Latarnie. Jeszcze nie widziałam tak ozdobnych latarni jakie są w Barcelonie.
- Wielu Katalończyków jakich widziałam miało kiloooometrowe rzęsy A za to Hindusi / Pakistańczycy są cholernie natrętni, gorzej, niż w Rzymie (gdzie moim zdaniem są naprawdę mili)
_________________
you'd give your life, you'd sell your soul
but here it comes again
too much love will kill you
Pomógł: 2 razy Wiek: 15 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 210 Skąd: Trowbridge
Wysłany: Pią Wrz 05, 2008 20:44
To mnie troche w Anglii zdziwilo...
Na skraju niewielkiego miasteczka, obok jeziora. Ogólnie sami Anglicy prezentuja gag za gagiem swoim zachowaniem, mimo to ta "spontanicznosc" mi sie podoba.
_________________ Kochaj siebie takim - jakim jesteś.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .