Wysłany: Sro Sie 15, 2007 16:45 Książka.. (fragment, może kontynuacja?)
Witam.
Wczoraj widniał tutaj (Pochwal się) temat zatytułowany "Fragment..", i to był plagiat! TO nie jest fragment napisany przez jakiegoś krasssu tylko przeze mnie! Nie wiem kto to był, ale ważne, że ten temat, nie wiem jak, zniknął.
Liczę na waszą opinię, albo chociaż przeczytanie 1 akapitu
Założę się, że nikt tego całego nie przeczyta Z prostej przyczyny.. NUDA!
Tajemnice pamiętnika Augusta
RODZIAŁ 1. Dlaczego?
Okropnie pochmurny poranek nie zwiastował nic dobrego. Całą noc deszcz lał jak z cebra, na drogach pojawiły się wielkie kałuże. Ludzie niechętnie budzili się do życia, na drogach pojawiały się pierwsze samochody. Sklepy zostały pootwierane, dzieci z wielkimi tornistrami wlokły się smętnie do szkoły. Przy takiej pogodzie nie można było się spodziewać uśmiechniętych twarzy przechodniów i pań stojących za kasami w hipermarketach.
Sebastian Kwieciński
niechętnie zwlókł się z łóżka, nawoływany przez swoją mamę.
-Już idę! - Krzyknął głośno w głąb domu. Wolnymi ruchami powlókł się do łazienki, nacisnął na klamkę i wdepnął w mokrą kałużę. - Mamo Reks znowu zsikał się w łazience! - i wyrzucając z siebie brzydkie słowa zaczął ścierać plamę na podłodze.
Przy śniadaniu atmosfera idealnie pasowała do pogody na zewnątrz. Milczący ojciec pijąc kawę, groźnym okiem zerkał na gazetę, matka w milczeniu przygotowywała naleśniki.
-Spóźnię się do szkoły - oznajmił niechętnie. Ojciec zwrócił do niego twarz, nie odwracając jednak wzroku.
-Podwiozę Cię - powiedział wypijając ostatni łyk kawy.
-Dobrze - mruknął Sebastian, chwytając za nóż i widelec. Z apetytem zjadł śniadanie, poszedł się szybko przebrać i spakować jak to miał w zwyczaju. Kiedy wyszedł przed dom, zobaczył ojca siedzącego w samochodzie.
-Pa mamo! - Krzyknął trzaskając głośno drzwiami.
Droga do szkoły prowadziła przez dość obszerny las. Było tam bardzo niebezpiecznie, szczególnie w zimowe wieczory, kiedy ojciec nie mógł przyjechać po chłopaka do szkoły i ten musiał wracać na piechotę. Ponieważ w jego okolicy nie mieszkał żaden z jego znajomych, co więcej nie mieszkał prawie nikt, drogę pokonywał samotnie. Ojciec jak zwykle milczący i skupiony uważnie prowadził samochód po wyboistej drodze. Milczenie ojca nie sprawiało mu problemu, ponieważ myślami był bardzo daleko.
Minął cały tydzień burzliwy i ulewny, a ciężkie lekcje na koniec roku szkolnego to chyba nie najlepszy pomysł. Sebastian był ciągle zły na wszystko. Rok szkolny dobiegł końca.
Zanosiło się na poważną ulewę. Tym razem miał o wiele lepszy humor niż zwykle, lecz pogoda za oknem nie sprzyjała ku temu. Wiatr targał korony drzew, pomrukując przy tym głośno. Potężne buki nawet nie śniły o ruszeniu się z miejsca. W małym pokoju na półpiętrze siedział zamyślony i wpatrzony w jakiś interesujący obiekt chłopiec. Sebastian, chłopiec kończący niedługo 16 rok życia biegał palcami po starym drzewie genealogicznym swojej rodziny. Oh jakże dumny był ze swoich korzeni! Najbardziej ze swojego pradziada Augusta, który zapisał się w kartach wioski i nie tylko jako znamienity detektyw. Ojciec chłopaka i dziadek odziedziczyli po Auguście spostrzegawczość i bystrość, pewny, więc był, że i u niego wkrótce pokażą się pierwsze oznaki do rozwiązywania zagadek i niewyjaśnionych historii. Pewne było natomiast, że chłopak był niesamowicie ciekawy. Zawsze intrygowały go, zapisane w notatniku pradziadka tajemnicze zagadki noszące tytuł
"Usunięty, dlaczego?" czy "Odnaleźć admirała". Sebastian przestudiował dokładnie, kilka razy owe zapiski czytając od deski do deski.
Jego pradziad nie tylko był detektywem. W ostatnich latach jego życia napisał wiele powieści i wierszy. Między innymi z powieści, „Kiedy znowu przyjdzie ten czas” a z wierszy „Boże jestem grzeszny”.
Najbardziej intrygowała go zagadka, której pradziadek nie dokończył. Była to sprawa państwa Andersenów, lecz notatki nie zawierały wiele informacji. Oczywiście Sebastian podjął się zadania, rozwiązania jej. Ale gdzie? Na wieczór ognistowłosy chłopiec postanowił szukać wiadomości u źródła najlepszego, pewnego, czyli: dziadka Henryka. Od dziadka dowiedział się tylu wspaniałych i interesujących rzeczy o Auguście, że wiedział, do kogo ma się skierować o dopytanie informacji.
Zszedł na dół po schodach, do pokoju gdzie dziadek był najczęściej. Wchodząc do pokoju zauważył jego ciepłe spojrzenie. Ten jak zwykle z fajką w buzi siedział zamyślony, od czasu do czasu zerkając na gazetę „Region”. Staruszek miał upodobanie takie, że zawsze siedzi na tym samym miejscu, fotelu, nigdy jeszcze chłopak nie spotkał dziadka na innym miejscu w pokoju niż ten fotel. Sebasian Kwieciński bardzo lubił i cenił go, nie tyle za to, iż opowiadał mu historie czy dał pamiętnik Augusta, co tyle, że dał nowe perspektywy na inny, tajemniczy i wspaniały dla niego świat. Henryk wyglądał bardzo specyficznie: zielone oczy, siwe włosy, wiecznie czerwone policzki, ciemna karnacja skóry, tylko dłonie miały blady odcień. Ubierał się też bardzo specyficznie: czarno-siwe spodnie, koszula wsadzona pomiędzy brzuch a spodnie i fajka, która według Sebastiana paliła się wiecznie.
Rozmowę zaczął Sebastian delikatnie, cicho mówiąc
- Dziadku, możesz mi coś powiedzieć o pradziadzie Auguście? Bardzo mi zależy na pewnej informacji – Zapytał
- Pewnej informacji? –Zapytał zdziwiony - Wiele jest historii, - Ciągnął - synu o naszym kochanym Augustio. Ale nie powinieneś ciągle myśleć o tamtych czasach, kiedy Polska była pod zaborami, powiem Ci, że ten okres dla naszej rodziny był ciężki. Nie było, z czego żyć, mój ojciec ciągle ryzykował życie. Ja bardzo się bałem, miałem wtedy, gdy mój ojciec zmarł 6 lat. A teraz… -Powiedział smutno – Jestem stary i schorowany.. Mam już 85 lat.-Rzekł sucho– Ale nie mówmy o tym, więc co chcesz synku?
- Jeśli już chcesz coś wiedzieć to pytaj, chyba, że chcesz wysłuchać jakiejś przygody zza jego życia? – Zapytał, jakby chciał zasugerować odpowiedź.
-Augustio? A czemu Augustio – Zapytał szybko. – Otóż, widzisz chłopcze. W tamtych czasach, było tak, że detektywi musieli a może chcieli, mieć przezwiska. Na przykład pan Flaming miał przezwisko Krausurro. Dlatego on wziął sobie Augustio. Rozumiesz? –Zadał pytanie - Więc, o co ci chodziło? Jakie pytanie chcesz zadać?- Rzekł śmiało i wesoło
-Dobrze, powiem Ci. Przyszedłem do Ciebie, bo zastanawia mnie opowieść z notatnika dziadka. Pisze tam coś o domu Andersenów? Czy wiesz gdzie znajduje się ten dom? I dlaczego jako detektyw, twój ojciec nie chciał dokończyć tej sprawy? – Mówił niepewnym głosem
- Wiem coś o domu Andersenów. Ale na początek powiem ci coś o tych sprawach: nie dokończył ich, bo szczerze mówiąc nie wiedział jak. Ja i Twój ojciec też próbowaliśmy się domyśleć, o co chodziło w tej sprawie, ale nie wiedzieliśmy, co robić. Widzisz, zagadka z Andersenami, podejrzany z Alei Żab i Tajemnica kradzieży biżuterii to są trzy inne sprawy. Wiesz, o jakie sprawy chodzi? – Zapytał i dostał dynamiczną odpowiedź-
Tak, tak oczywiście!!!- Zarzucił, a dziadek znowu zaczął mówić -Tylko August wiedział, jaki ma podjąć trop, miał koncepcję, lecz nie zapisał, jaką. – Ciągnął nieustannie dziadek - Bo może to za ciężkie dla twojej głowy, ale sam spróbuj, domyśleć się, co wspólnego ma kradzież 12 obrazów z domu państwa Andersenów, gdzie kradzież według, mego ojca, była solidna, dopracowana w każdym szczególe, chociaż jakieś ślady na pewno pozostały. –Przerwał mu ciekawski
-A, jakiego rodzaju były te obrazy wiesz?
-No nie całkiem, jakim stylem czy jakiego rodzaju zostały namalowane nie mam pojęcia, ale wiem, że to były obrazy średniowiecza, baroku bodajże. A ta druga niedokończona zagadka to podejrzany o morderstwo z Alei Żab, tylko i aż podejrzany o morderstwo, bo prawo sądziło i skazało innego przestępcę, ale jako detektyw, sam od siebie postanowił to sprawdzić, i miał podejrzenia, co do morderstwa, i to poszlaki zaprowadziły go do sprawcy, według jego teorii był to Marcus McClarkson, ale nie miał dowodów, że to on stoi za tym bagnem– Mówił jakby nigdy nie chciał skończyć, jednakże nastolatek wtrącił się: -A, dlaczego August, sprawę nazwał podejrzany z ALEI ŻAB?
-Hmm, to bardzo proste. Ponieważ, morderca zabójstwa dokonał na Alei Żab w Lesznie. Zapewne wiesz gdzie to, tam gdzie kupuję moje spodnie, w sklepie odzieżowym – Zachichotał dziadek. –No i ostatnia sprawa kradzież biżuterii rodzinie Krawców, tamta sprawa może wydać Ci się dziwna,. Rodzina Krawców prowadziła swój własny interes – mieli zakład krawiecki, zarobili wiele, i wtedy, dosłownie wszystko znikło. Okradziono ich. Więc ja tu nie widzę żadnego związku? Jedyne to, że te 2 ostatnie sprawy są w jednym mieście. Po bardzo długim upływie czasu, znaleźliśmy teorię z tatą, która miała odrobinę sensu, ale dalej nie wiedzieliśmy, co mamy robić. Po za tym, jeśli te sprawy mają swój związek, według Augusta, to na pewno się nie skończą na tym skoro mają konkretny cel. Wiem to z jego kartki, którą mi dał i powiedział, żebym schował do pamiętnika:
„Zawsze chciałeś być taki jak ja. Detektywem. Doceniam to wszak jesteś zbyt mały. Mam nadzieję, że” Przykro mi. A co do domu Andersenów, to leży w pobliskiej wsi. Ma bardzo dużą powierzchnię. Teraz idź spać. Powiem ci jutro coś więcej o tym domu– Skończył szorstko staruszek. Chłopiec wyszedł, bez słowa. Nie był obrażony, raczej zawiedziony, że sprawa jest nie do rozwiązania, nie ma sensu! Ale on jako uparty nastolatek, leżąc w łóżku i patrząc w odległe gwiazdy, myśląc postanowił się dowiedzieć, czegoś więcej o tym domu Aleksandra Andersena.
Kolejny ranek, który zaczął się ulewą. Ledwo, co Sebastian wstał a za oknem… znowu pada. Podszedł do okna i patrzał w dalekie horyzonty. Drzewa kiwały się, a to w jedną stronę, a to w drugą, brzozy zdawałyby się łamać. Od czasu do czasu, któryś z sąsiadów przechodził z parasolką, rwącą do tyłu. Zziąbłby wiatr mocno przeszkadzał mieszkańcom wsi. Patrząc w dal i obsypując swoją głowę milionami pytań, co raz bardziej powątpiewał w to, iż będzie mógł wyjechać zbadać podejrzany dom. Stał nieruchomo przez długi czas. Aż w końcu przyszedł do niego ojciec.
- Co się dzieje, synu? – Zapytał stając u boku syna
- A nic, nic – Skłamał, dręczyła go ta cała sytuacja. – Przecież widzę, że coś tu nie gra? Masz jakiś problem z dziewczynami może? Zakochałeś się? –Pyta nie słysząc odpowiedzi. –Ehh, nie problem z dziewczynami! Chodzi o pradziada Augusta. Strasznie chciałbym się dowiedzieć, o co chodzi w tej sprawie. Szukałem u dziadka jakiejś nowej perspektywy, ale nie znalazłem. Dowiedziałem się tylko tego, że ta sprawa nie ma ani sensu, ani rozwiązania. Chciałem tam jechać do domu Aleksandra Andersena, ale z każdą chwilą, co raz bardziej wątpię w to, że w ogóle zacznę, jakąkolwiek sprawę. – Ciągnął – Beznadzieja! – Podniósł głos.
Ojciec patrzył litościwie na syna. Bardzo dobrze wiedział, że chodzi mu o te sprawy, których nie da się rozwiązać, przynajmniej dla niego i ojca, więc zasugerował mu pewne inne notatki, niż te, które ma. – Synku, jeśli ta sprawa, tak cię fascynuję pokażę ci coś, co na pewno cię zainteresuje – Rzekł pobudliwie i wesoło ojciec. –Chodźmy na strych. Tam jest to, co chcę ci pokazać.
Na strychu ojciec otworzył duży kufer. Sebastiana olśniło. Było tam wszystko, od pradziada.
-Łał… czemu… ja… o … tym… nie wiedziałem? – Powiedział przerywając, co słowo.
-A czy ty kiedyś pytałeś? – Zapytał ironicznie. Rzeczywiście Sebastian, nigdy nie zapytał ojca czy matkę o jakieś pamiątki po pradziadzie, sądził, że są tylko te notatki, a tu przed jego oczyma ukazało się wiele atrybutów detektywistycznych jak i osobistych. Zaczął szukać jak w transie, znalazł między innymi: buty, płaszcz, scyzoryk inny ubiór i pełno zapisanych kartek. Wziął jedną i zaczął czytać na głos wiersz tytułu „Nadszedł czas”:
Nadszedł czas,
Na krańcu szans,
Do życia wiecznego,
W niebie u boku Pana,
Czy jestem godzien?
Pytam się czy czyny me,
Są odpowiednie na los,
Dzielenia się chlebem w niebie?
-Jest piękny…- wymamrotał ledwo – „Auguście jesteś wspaniały” – pomyślał bez wahania.
-Nie sądziłem, że będę miał kiedykolwiek w życiu szanse przeczytania takiego wiersza.
Ojciec wyszedł po cichu, widząc, że syn jest podekscytowany i nie jest na tym świecie.
Wygrzebał pewny zeszyt, w którym pierwsze słowa brzmiały tak: „Nie potrafię rozwikłać tej zagadki. Denerwuje się bardzo. Mam trop, ale kroków dalszych podjąć nie mogę. Teoria moja na tę niewyjaśnione zdarzenia jest....” Nie dało się odczytać, jaka jest teoria pradziada pozostała część kartki została wypalona. W jednej chwili chłopak oburzył się.
Te wszystkie rzeczy, które znalazł podsyciły jego „apetyt”, aby przynajmniej zobaczyć ten dom! Teraz jego duma z Augusta jeszcze bardziej wzrosła…
Schodząc na dół wziął do swojego pokoju kilka rzeczy do przeczytania.
Zbliżała się godzina 12.00, Sebastian leżał na swoim łóżku i czytał wszystko, co zdołał wziąć. Czytał z taką pasją, że zapomniał o złej pogodzie za oknem i stracił rachubę czasu. Pies u jego boku spokojnie leżał, nie śpiąc, miło mu było leżeć u boku swojego pana.
Nadeszła pora obiadowa, mama zawołała synka na obiad. Po krótkiej chwili rodzice i dziadkowie siedzący przy stole jedząc zobaczyli bardzo uradowanego Sebastiana, rzeczywiście jego humor był wyśmienity. Ale jakieś myśli spowodowały, że z każdą chwilą humor mu coraz bardziej się pogarsza… Reksio też towarzyszył obiadowi, lecz sam nie jadł. Patrzał ukradkiem, a to na szafkę, a to na dziadka, widać, że pies jest bardzo przywiązany do staruszka, i wzajemnie.
Po obiedzie, przy zmywaniu naczyń ojciec przyszedł porozmawiać z synem. Wiedział, że ten coś planuje jednakże chciał usłyszeć to od synka.
-Co tam u ciebie? Przeczytałeś te kartki? Spenetrowałeś całą skrzynkę? – Pytał ojciec.
-Ahh, tak, tak – Odpowiedział po dłuższej chwili, ciągnąc – Przeszukałem każdy centymetr tej skrzynki. – Mówił.
-Więc? Znalazłeś coś nowego, czego dotąd nie wiedziałeś?
-Tak, znalazłem.- Mówił, nie chcąc rozmawiać z ojcem. On zaś wykrył jego intencje. Wyszedł bez słowa. Sebastian zdenerwował się na siebie, a raczej na jego nie kompetentne zachowanie
-No masz. Jeszcze tego mi brakowało. Czasami mógłbym przymknąć się. –Mruczał pod nosem wkładając ostatni umyty talerz do suszarki. Wracając w nieco gorszym nastroju na górę zawołała go babcia. –Sebastianku! Chodź do mnie, proszę. –Podszedł do babci – Słyszałam od Henryka, że jesteś bardzo zainteresowany Augustem. Ohh, ja już jestem bardzo stara, ale zapamiętałam bardzo fascynującą a za razem ciekawą przygodę, z życia detektywa Augustio, mam nadzieje, że wiesz, o kogo chodzi? Jeśli nie to i tak powinieneś się domyślić, że mi chodzi o… Naszego Augusta! – Ale ja wiem! Dziadek mi powiedział –Przerwał babci. –Naprawdę? To dobrze. No więc…Nigdy z tobą o tym nie rozmawiałam, bo właściwie zawsze na ten temat rozmawiałeś z dziadkiem i nie chciałam się wtrącać. Tym razem postanowiłam sobie, że chcę porozmawiać z tobą o nim. –Powiedziała babcia, która według niego była zawsze uradowana.
Nosiła na sobie okulary. Siwe włosy dodawały jej babcinego uroku, ubierała się prawie zawsze tak samo tj. siwa spódnica do kostek, fioletowa bluzka z sweterkiem niebieskim. Prawie zawsze, kiedy Seba przyszedł porozmawiać z dziadkiem, babcia siedziała i szydełkowała.
Opowiadała historie Sebastianowi, ten słuchał, i wyobrażał sobie każdą scenę.Nagle, ktos zaczął się dobijać do drzwi. Uderzał w drzwi bardzo mocno. Huk roznosił się po całym domu. Reks agresywnie wybiegł do drzwi szczekając serią.
Sebastian impulsywnie odepchnął psa, zamykając go w pokoju. Otworzył drzwi… i:
-Witam, czy w tym domu mieszkają państwo Kwiecicińscy?
- Zapytał przybysz, który był ubrany nie codziennie. Miał walizkę, płaszcz, garnitur, białą koszulę, i kapelusz.
-A, kto pyta? –Zapytał młodzieniec.
-Ohh, tak zapomniałem jestem Steven McClarkson, przepraszam za moje nie kompatybilne zachowanie. – Odpowiedział arogancko.
-Steven McClarkson? Tak, to dom Kwiecińskich, jestem Sebastian Kwieciński, jeden z domowników, zaraz zawołam tatę.
–Pospiesznie poszedł po ojca. Ten przyszedł podał rękę panu i zapytał po krótkiej chwili przedstawianiu się:
-Więc, w jakiej sprawie pan przyszedł do nas?- Zapytał ojciec
-Przyszedłem… Ponieważ szukam domu… Państwa Andersenów. Rozmowa między Anglikiem a zawsze zamyślonym ojcem, wysoki, szczupły chodził obłąkany..
Sebastian nie chciał wrócić do wysłuchania historii babci. Szedł głośno po schodach, zauważył leżącego spokojnie Reksa.
Zamknął delikatnie drzwi i podszedł do okna, złapał za klamkę, po czym pociągnął. Myślał głośno –Też mi coś, pff, Anglik się znalazł. Wielkie mi halo. – Widać, że nie był w nastroju do przyjaznych rozmów czy konfrontacji. Pies zaszczekał na niego przyjaźnie, ten odruchowo odsunął psa mówiąc: -Odejdź.
Pies był wiecznie uradowany, zawsze po powrocie chłopaka ze szkoły, witał go serdecznie swym donośnym szczekaniem. Humor, czy nastrój można było wyczuć od szczeknięcia psa. Jeden był głośny i donośny – znaczyło to zadowolenie. Popiskiwanie i skomlenie znaczyło, że jest mu smutno, natomiast warczenie i szczekanie grubym głosem znaczyło złość lub strach.
Każdy z domowników miał nazwane przez Sebastiana cechy. Na przykład matka, według jego obserwacji, jakie prowadził przez jakiś czas, codziennie o 7 rano pije kawę.
Natomiast ojciec, zawsze o 7,20 pił kawę, i czytał gazetę. Jest wiele takich cech.
Sebastian bardzo lubił prowadzić śledztwo zazwyczaj była to błaha sprawa, ale mu sprawiało to wielką przyjemność.
Każde zajęcie, które znalazł było dla niego bardzo ciekawe, ale jedno z wielu do głównych ulubionych zajęć zaliczało się słuchanie muzyki typu rock czy punk, ale nic nie przebiło rozwiązywania zagadek. Miał ich niewiele, ale szlifował swoje zmysły jak mógł. Motto przejął od pradziada ze względów oczywistych- August był jego autorytetem. Brzmi ono „Pro publico bono…” czyli „Dla dobra ogółu…”
Szczególne podziękowania dla: Delicious i Dirnty .
_________________ Prostota jest prosta, piękna i pomijana.
Pomogła: 9 razy Wiek: 19 Dołączyła: 02 Sie 2006 Posty: 662 Skąd: Toruń
Wysłany: Sro Sie 15, 2007 17:17
Szczerze to ja czytałam całe wczoraj. Podobało mi sie, ale w niektórych momentach tak zakręciłeś, że musiałam chwilę pomyśleć o co chodzi. Ale ogółem nie jest źle
Plagiat mówisz? I temat zniknął z forum? Dziwne. Pisałeś to pewni na kompie? Zastanów sie nad tym, kto mógł Ci to podkraść jeśli to prawda.
_________________ Gwiazdy nie spadają, one tylko wychodzą na spacer.
No super... sam fakt, że wziąłeś się za pisanie powieści trzeba podziwiać. Kilka błędów jest ale nastolatkowi się zawsze łatwiej wybacza więc nie będę ci ich teraz wytykać. No może jeden.
kOpEr napisał/a:
Oczywiście Sebastian podjął się zadania, i postanowił szukać domu Andersenów.
Tutaj pierwszy raz pojawia się wątek Andersenów. Jest trochę źle wprowadzony. Tzn. wcześniej nic o nim nie wspominasz i czytelnik się trochę gubi. Dopiero później dowiaduje się o co chodzi. A wystarczyło zacząć inaczej: "najbardziej intrygowała go zagadka, której pradziadek nie dokończył. Była to sprawa państwa Andersenów, lecz notatki nie zawierały wiele informacji. Oczywiście Sebastian podjął się zadania... bla bla bla"
Może czepiam się szczegółów ale to mnie wybiło z tropu lekko.
Poza tym ciekawy pomysł. Lubię powieści detektywistyczne. No i co najważniejsze nie ma tej dziecinności w postaci, która często występuje w polskich powieściach pisanych przez dorosłych, którzy nie mają pojęcia co się dzieje w duszy współczesnego nastolatka :D
Heh kto wie... można będziesz polskim Paolinim
_________________ Smoking and drinking and dancing and kissing
And selling and swelling and telling good stories
Just scoring and screwing and whoring ignoring
And talking and talking and saying nothing
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .