forum młodzieżowe
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •  Rejestracja  •   Zaloguj  • 

Poprzedni temat :: Następny temat
Pociąg do Zombie (opowiadanie)
Autor Wiadomość
Wilczy Rozbójnik
Praktykant
RATOWNIK



Pomógł: 2 razy
Wiek: 18
Dołączył: 27 Gru 2007
Posty: 528
Skąd: z półlitrówki.
Wysłany: Sro Kwi 02, 2008 15:46   Pociąg do Zombie (opowiadanie)

Prolog zbiorku opowiadań.

Mam na imię Nelke. Tak, Nelke. Nie pytajcie o nazwisko. Nie znajdziecie go w żadnym spisie. Nie mam nazwiska.
Codziennie wieczorem chodzę po ulicach. Wzdłuż i wszerz. Może ze sklepu wyjdzie jakaś zaganiana zwykłymi sprawami mamusia, na papierosa wybiegnie dziennikarz-amator, chłopiec z ulicznego gangu przetnie drogę. Wszystkim wystają portfele ze spodni. Wystarczy ciche, szybkie wyciągnięcie ręki. Nikt nie zauważy. Prawdziwych arystokratów już nie ma.
Zapaliłem mokre cygaro. Gorzki dym o woni skoszonego siana piekł w oczy. Nie dostałem jednak zadyszki. Nie mam płuc. Wyciągnąłem je pewnej pięknej nocy w domu schadzek. Przez gardło.
Zdjąłem cylinder i strzepałem z niego kurz. Nigdy już nie będzie czysty. Nie pamiętam czasów, gdy nie był oblepiony brudem, plwocinami i nie miał tylu dziur, że stanowiły znaczną jego część.
Uśmiechnąłem się. Noc dopiero się zaczynała. Co dzisiaj zrobię? Może skradnę miliony? Albo po prostu opatulę się kraciastym kocem w jakiejś knajpce i zasnę, myśląc: "No future", oddychając ciężko i bezgłośnie, używając do tego jedynego mięśnia, który nie wypłynął mi jeszcze przez pępek - przepony.
Z rozmyślań wybudził mnie cichy turkot. Nie musiałem się obejrzeć, by odgadnąć, dlaczego mamusie, dziennikarze-amatorzy i dzieci z gangów uciekają do swoich zakurzonych, a zarazem obłędnie sterylnych norek.
"Pociąg do Zombie", bo tak nazywa się ów wehikuł, wzbudza strach u władców, burmistrzów i ministrów oświaty. Stanowi jednak przedmiot pożądania największych zbereźników, gwiazd rocka i zbuntowanych nastolatków.
Stanję pod latarnią. W ciągu kilku sekund wyciągam malutkie, zbite, siedemnastowieczne lusterko i poprawiam wygląd. Nakładam biały puder tam, gdzie skóra zdaje się już prześwitywać. Przyglądam się swoim piegom i diamentowym oczom, poprawiając kasztanowe włosy wchodzące za kołnierz fraka.
Gdy pojazd zbliża się do kręgu światła, puszczam się… nie zwracam uwagi na kupców oblizujących wargi na mój widok. Dalej, przez ulicę. Słyszę jedynie stukot moich obcasów o kocie łby. Sprawny skok i już po chwili jestem wśród swoich.
"Pociąg do Zombie nie porusza się, stąd też zwany jest prawdziwym ekspresem wśród tramwajów i autobusów. Nie objeżdża wcale miasta. On objeżdża umysły.
Składa się jedynie z poziomej skrzyni od fortepianu założonej na cztery koła, każde z innego pojazdu. Napędzany jest parą płynącą z czterech kominów zrobionych ze starych rynien.
Jednak jeszcze ciekawszą rzeczą od samej konstrukcji maszyny są jej konduktorzy. Tak, rzeczy. Ja też jestem rzeczą. Trzech chłopców, wpatrzonych ślepo w przestrzeń, ze skórą tak mocno naciągniętą, że jest przebijana przez kości i pianą spływającą z ust. Istnieją, odkąd umarłem, więc sądzę, że to - być może - Rzymianie, średniowieczni rycerze lub dzieci cesarzy z nieprawego łoża. W każdym bądź razie - byli od zawsze.
Jeden z nich właśnie kopał dołek w ziemi uklepanej na fortepianowej skrzyni. Zamiast łopatki używał własnej kości kulszowej, którą zwykł na co dzień nosić na szyi wraz z ośmioma swoimi żebrami. Na imię miał Catzy i najbardziej ze wszystkich nas nadawał się do roboty. Biznesmeni go uwielbiali.
Zgasiłem niedopałek na głowie drugiego z pasażerów zwanego Bumba-Bumba. Kiedyś zwaliśmy go Draculą, bo lubił wysysać ludziom mózgi przez stopy, odkąd jednak nabawił się świerzbu i stracił zęby, mówimy na niego Bumba-Bumba, bo to jedyny dźwięk, jaki wydaje. Wyciągał co pewien czas ręce w kierunku księżyca, jakby był on strzykawką ze "złotym strzałem".
- Tak, koleś - zwykłem wtedy do niego mawiać. - Twoja firma świetnie prosperowała. A wystarczyła jedna dawka, prawda?
Ostatnim z moich współtowarzyszy był Pink - walczyliśmy razem w Zakonie Krzyżackim pod Grunwaldem, stąd też powiadam, iż jesteśmy "kumplami z wojska". Nie posiada głowy (ach, ci polscy, odważni rycerze...), jednak całkiem nieźle radzi sobie z oczami wepchniętymi między obojczyki. W każdym razie potrafi słuchać. W latach osiemdziesiątych XX wieku skarżyłem mu się, że norweska tabaka tak mocno włazi między zęby.
Teraz mamy kolejny wiek i trudno nie mieć czegoś na wyciągnięcie ręki. Z takimi rozmyślaniami rozpoczynam podróż w naszym wehikule.
Kładę się, wyciągam kolejne cygaro i pogrążam głowę w chmurach, które przysłaniają gwiazdy. Przejeżdżamy obok ludzi. Kamienice, latarnie, samochody, karety - to są ich schronienia. A za oknami kryją się maleńkie dramaty. W jednym nastoletni chłopiec dostaje pasem za zarabianie milionów na swojej niewątpliwej urodzie od pasa w dół, w następnym kłóci się młode małżeństwo, jeszcze w innym wszyscy udają, że żyją high-life i Ameryka jest tak blisko.
Niezwykła podróż. Kino za darmo. Ze wszech stron oblegają nas niby-ludzie zrobieni ze słomy codziennych obowiązków, wywiadówek i fałszywych papierów na życie.
Palę cygaro i cieszyłem się, że nie należę do tej obrośniętej tłuszczem, skołtuniałej masy. Wszystko dzięki malutkiemu łykowi substancji, podawanej teraz w strzykawkach. Dzięki wam, bogowie.
Celem naszej podróży okazujeł się być dworzec, zwany Podrygiem. Od zawsze był on miejscem spotkań narkomanów z wyższych sfer, chodzących w paniczykowatych frakach lub zjadających własne wnętrzności. Dworzec - dzielnica mostów z ruchomych schodów, hałasu i nieprzyzwoitej melancholii. Ludzkie umysły topione są tu każdej nocy w wielkim kotle zwanym Śmiercią. Widzieliśmy go, choć był tak nierzeczywisty...
Już od wejścia łapie nas, wyglądający niczym kot, Rosjanin Sasza Kotkarlow. Błyska zielonymi ślepiami i wyciąga rękę. Leży na niej malutka paczuszka i strzykawka.
Wchodzę w to, zamieniając proszek w filiżankę, którą, po odjęciu od ust, położę na moich spodkowatych oczach.
A mam zaledwie czternaście lat... Lada dzień utonę w kotle zwanym Śmiercią.
Nie teraz. Gdzie jest mój kraciasty koc?
_________________
RATOWNIK GRUPY RATOWNICTWA I ŁĄCZNOŚCI "AMRAT"
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Konta bankowe Zakłady bukmacherskie
Forum dla nastolatków. Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Forum młodzieżowe - Template FiSubIce v 0.5 modified by Nasedo
Mapa strony
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .
Gry sportowe - Tolerancja - lotto - Noclegi - Hotele w Warszawie - pozycjonowanie - Nero - Kompresor - Serwery - Śmieszne - kredyty 2 - Prezenty upominki - Zakopane noclegi - rynek mieszkaniowy - Buty
statystyka