Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1654 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 15:28 Kiedy człowiek umiera?
Pewna włoska Pani doktor stwierdziła kilka dni temu, że " Papież Jan Paweł II został poddany eutanazji". Oficjalnie za przyczynę zgonu papieża uznano "wstrząs septyczny i ostrą niewydolnością sercowo naczyniową". Tymczasem ta doktorka uważa (zresztą nie tylko Ona, ale i inni włoscy lekarze), że JPII mógł 'życ'. 'Życ' tzn. mógłby byc sztucznie podtrzymywany przy życiu.
I w związku z tym mam pytania: Kiedy człowiek umiera? Gdy przestaje oddychac? gdy umiera Jego serce? Móżg? Przestaje krążyc krew? Czy odłączenie takich ludzi od aparatury jest eutanazją, czy powinnością lekarzy? Czy lepiej 'życ' może jak 'roślinka'? Dawac nadzieję rodzinie poszkodowanego? co o tym sądzicie?
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Nie umiera, dopóki wykazuje czynności życiowe. Chociaż nie byłabym tego taka pewna..ja tu widzę aspekt duchowy. Jeśli to podczepic pod ten aspekt, umiera tylko ciało. Dusza zostaje.
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 06 Maj 2007 Posty: 1233
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 17:39
ja uwazam ze czlowiek umiera gdy jego cialo juz nie funkcjonuje bez maszyn itd... po co ktos ma zyc pare lat jak roslina?? czy to ma jakikolwiek sens??
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1654 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 17:43
Trochę zle zrozumieliście moje pytania. chciałem raczej usłyszec od was co myślicie o takim podtrzymywaniu przy zyciu. gdy z medycznego punktu widzenia - człowiek jest martwy, a jednak jego cząstka, żyje. Odłączac od urządzeń? Dawac złudne nadzieje? a moze nie są złudne?
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
chciałem raczej usłyszec od was co myślicie o takim podtrzymywaniu przy zyciu. gdy z medycznego punktu widzenia - człowiek jest martwy, a jednak jego cząstka, żyje. Odłączac od urządzeń? Dawac złudne nadzieje? a moze nie są złudne?
Według mnie powinno się odłączyć takowego człowieka od urządzeń. Nadzieje w tym przypadku są złudne, ponieważ nigdy nie będzie on normalnie funkcjonować.
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1987 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 17:48
Olka napisał/a:
Umiera kiedy przestaje oddychać, serce przestaje bić itp:)
Anjali napisał/a:
Człowiek umiera wtedy kiedy nie wykazuję czynności życiowych.
Wazelina napisał/a:
Nie umiera, dopóki wykazuje czynności życiowe.
A właśnie nie.
To jest to błędne pojęcie mówiące o tym, że skoro człowiek nie oddycha, to nie żyje. Przeważnie jednak żyje, a chwilowy brak oddechu jest związany nagłymi czynnikami zewnętrznymi, przy czym oddech (czy bicie serca) można przywrócić.
Obecnie zgon stwierdza się w przypadku braku aktywności bioelektrycznej mózgu, którą się bada elektroencefalografem (EEG).
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1987 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 17:57
atos napisał/a:
chciałem raczej usłyszec od was co myślicie o takim podtrzymywaniu przy zyciu. gdy z medycznego punktu widzenia - człowiek jest martwy, a jednak jego cząstka, żyje. Odłączac od urządzeń? Dawac złudne nadzieje? a moze nie są złudne?
Dla mnie życie jest do czasu, gdy organizm jest samowystarczalny. W przypadku, gdy ma sztuczne organy podtrzymujące życie, bez których fizjologicznie żyć się nie da, nie jest to już "pełne" życie. W tym wypadku powinna być to jedynie kwestia pacjenta, z uwzględnieniem jego prywatnych przekonań, bo to jest najważniejsze.
Ja sam nie uznałbym takiego własnego życia. Nie mam na myśli eutanazji a śmierć w naturalny sposób, bo życie człowieka podłączonego do szafy podtrzymującej mu życie to dla mnie nie życie. A przedłużanie go "na siłę", wbrew fizjologii i nieraz nawet wbrew pacjentowi.
[ Dodano: Nie Wrz 30, 2007 17:59 ]
Anjali napisał/a:
Czyżbyś studiował medycynę? Bo piszesz takim wyraźnie zaawansowanym językiem lekarzy.
Myślę, że umierają, gdy ludzie o nich zapominają... To jest chyba najgorsza śmierć...
Jeżeli chodzi sztuczne podtrzymywanie przy zyciu nie jest fajnie. Łatwiej jest umrzeć naprawdę.
Myślę, że umierają, gdy ludzie o nich zapominają... To jest chyba najgorsza śmierć...
Jeżeli chodzi sztuczne podtrzymywanie przy zyciu nie jest fajnie. Łatwiej jest umrzeć naprawdę.
Wiele osób zapomniało o Sławiku-a żył
_________________ Chcąc być łagodnym, okrutnym być muszę
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1654 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 18:15
Mnich napisał/a:
Nie mam na myśli eutanazji a śmierć w naturalny sposób, bo życie człowieka podłączonego do szafy podtrzymującej mu życie to dla mnie nie życie.
Ok. A jeśli za kilka lat (2-3) medycyna znajdzie sposób na daną chorobę? Że da się człowieka 'przywrócic' do życia, zdrowia? Czy dzisiejsze odłączenie od aparatury nie będzie wtedy eutanazją?
Mnich napisał/a:
W tym wypadku powinna być to jedynie kwestia pacjenta
Przeważnie nie ma z takim człowiekiem kontaktu. Ba! Z takim człowiekiem zawsze nie ma kontaktu. Kto w takim razie ma podjąc decyzję o odłączeniu od aparatury? lekarze? rodzina? kto daje im prawo do tego? aby zabijac 'działające organy', a tym samym poniekąd człowieka?
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1987 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 18:33
atos napisał/a:
Ok. A jeśli za kilka lat (2-3) medycyna znajdzie sposób na daną chorobę? Że da się człowieka 'przywrócic' do życia, zdrowia? Czy dzisiejsze odłączenie od aparatury nie będzie wtedy eutanazją?
Z tego przyszłego punktu widzenia być może, ale w chwili obecnej patrzymy na obecne możliwości medycyny.
Pomogła: 15 razy Wiek: 15 Dołączyła: 08 Lip 2007 Posty: 1219 Skąd: Z krainy marzeń ;)
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 20:40
Na początku umiera ciało, dopiero potem mózg.
A póki mózg pracuje to możemy jeszcze mówić o życiu, o tym, że człowiek żyje.
Eutanazja to dla mnie zabójstwo, przyspieszenie śmierci drugiego człowieka.
Jeśli ktoś może żyć, choćby tylko przy aparaturze to mimo wszystko powinniśmy dać szansę. (szczególnie młodym, którym udaje się powrócić do całkowitego życia i w pewnym sensie sprawności).
_________________ Jeszcze raz z tobą być dzisiaj chce
jeszcze raz dotknąć Cię i uwolnić sny
minęło tyle dni ze nie warto liczyć ich
jednak wciąż pragnę Cię mocno tak
tamtych dni mi brak
z Tobą chwil mi brak
zabijasz mnie kiedy zabierasz moje marzenia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .