Pomogła: 6 razy Wiek: 15 Dołączyła: 15 Mar 2008 Posty: 254 Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Sob Kwi 26, 2008 00:22 Przygarnelibyście?
No właśnie.
Czy gdybyście znaleźli psa, którego ktoś wyrzucił to przygarnęlibyście go?
Jak oceniacie kogoś kto przez np 5 lat ,,wychowywał" psa a potem go po prostu wyrzucił?czy tacy ludzie mają jakieś uczucia? nie mają wyrzutów sumienia?
Jak myślicie dlaczego ludzie zamiast uśpić lub oddać do schroniska psa, to wyrzucają go, zabijają, lub przywiązują do drzewa w lesie i zostawiają? Czy zrobilibyście coś takiego swojemu zwierzakowi?
Moim zdaniem to głupota. Ostatnio ktoś wyrzucił w mojej miejscowości psa z samochodu i odjechał. Pies jest ładny, i zadbany, ma około 5 lat. Nie jest agresywny. Zastanawiam się czy ten ktoś nie ma wyrzutów sumienia, przecież ten pies był z nim ok. 5 lat...
Dzisiaj byłam z koleżankami na spacerze. Usiadłyśmy sobie na ławkach i ten piesek przyszedł do nas. Pogłaskałam go. Biedny...
Potem usiadł koło nas, patrzył się w przejeżdżające samochody i piszczał..aż mi się płakać chciało..Może czekał i myślał że jego pan po niego przyjedzie..
Poszłam do sklepu kupiłam bułkę słodką i dałam mu. Ale niestety ja nie mogę mieć psa..Mam nadzieję że ktoś go przygarnie.
Często się zdar5za, że ktoś przywiązuje psa do drzewa w lesie i zostawia go tak. To już jest moim zdaniem prawdziwe chamstwo. Pies zostaje na pewną śmierć. Czasami tak sobie myślą że jak bym takiego człowieka dorwała, to bym jego przywiązała do drzewa i zostawiła tak przez parę nocy w lesie. Wtedy może by zaczął myśleć..
_________________ Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi,
bo nie jesteś sam...
Pomogła: 12 razy Wiek: 12 Dołączyła: 02 Paź 2006 Posty: 4595 Skąd: z plaży w Sopocie...
Wysłany: Sob Kwi 26, 2008 07:13
Jak byłam w 2 klasie, to kolo mojego domy, jakiś człowiek(?) wyrzucił psa z pędzącej ciężarówki. Kundelek, niezbyt młody już. Rodzice oczywiście nie, nie, ale on coraz częściej pojawiał się u nas na podwórku. No i w końcu został. Panicznie bał się samochodów, nie ma mowy,żeby pojechać z nim gdzieś, np do weterynarza. To był najukochańzy pies jakiego miałam. Poczciwy, posłuszny, umiał ugryźć obcego.Zmarł dzien przed Mikołajkami. Zaden wterynarz nie chciał do niego przyjechać, bo było to już w okolicach 21.00,a do samochodu, jak juz pisalam, wniesc sie go nie dało.
"Gdyby życie było słodkie jak czekolada... Jak byśmy się czuli? Ciągle poszukiwalibyśmy czegoś innego, by uwolnić się od tej przesłodzonej mdłości... "
"W życiu niewiasty rozróżnić można siedem okresów: niemowlę, dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta."
Moja niska frekwencja na forum spowodowana jest powrotem do szkoły. na szczęście przerwa bożonarodzeniowa trwa w tym roku 2 tygodnie.
Mojemu psu bym nigdy takiego czegoś nie zrobiła, bo kocham ją jak członka rodziny. Nie rozumiem takich ludzi, są bez serca i chyba muszą wyżyć się na kimś słabszym od siebie, bo nie czują się na siłach, żeby wyrządzić krzywdę komuś takiemu jak on. Raz widziałam przywiązanego do słupa przy ulicy psa, chciałam się z mamą zatrzymać, ale wyprzedził nas ktoś inny. Może to i głupie, ale bardziej szkoda mi tych bezbronnych psów, niż ludzi, którzy ponoszą jakieś konsekwencje za ich złe traktowanie.
Pomogła: 1 raz Wiek: 17 Dołączyła: 13 Mar 2008 Posty: 212 Skąd: z nieba.
Wysłany: Wto Kwi 29, 2008 15:04
Cytat:
Czy gdybyście znaleźli psa, którego ktoś wyrzucił to przygarnęlibyście go?
ja już ostatnio sama przygarnęłam 8 małych bernardynów które ktoś zostawił w lesie.
w prawdzie mówiąc to znalazł je mój brat i je wziął. ale na szczęście mam doskonałe warunki żeby je wychowywać ; ) i to dzięki pod moją namową zostają one w domu. W sumie bym mogła je oddać w czyjeś dobre ręce. ale po prostu są tak związane ze sobą, że nie mam serca żeby ich rozdzielać.
Jenova napisał/a:
Jak oceniacie kogoś kto przez np 5 lat ,,wychowywał" psa a potem go po prostu wyrzucił?czy tacy ludzie mają jakieś uczucia? nie mają wyrzutów sumienia?
spewnością takiego człowieka nie da się pozytywnie ocenić. dla mnie po prostu tacy ludzie stracili to 'mocne' uczucie. może i mają jakieś wyrzuty ale nie do końca są one szczere.
_________________ Będę brał Cię. Gdzie? W aucie. Mnie? Cię. Naprawdę? Ehe.
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 2028 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Kwi 29, 2008 16:11
Kilka lat temu, gdy mój brat mieszkał w Gdyni i wracał z roboty, na przystanku przypałętał się do niego taki właśnie kundel nie wiadomo skąd. Nieraz tak się zdarza, więc sam braciak sobie wiele z tego faktu nie zrobił, ale idąc z przystanku do domu (z 600 m), pies ten szedł sam za nim, jak na smyczy, aż wreszcie doszli do domu. Zima, mróz i śnieg (bo grudzień), a pies widać, że zmarnowany, przecież go nie zostawi, a że mieszkanie wynajmował ze swoją byłą lubą, wziął go do domu (mimo, że w domu były dwa koty, królik i tchórzofretka). Pies tyle co popił trochę wody i padł, pod ścianą jak zabity. Noc, cały następny dzień i całą następną noc spał w pokoju. Gdy się później ocknął i skumał, że jest w jakimś domu a nie pod zimnym śmietnikiem, zaczął się interesować tym, gdzie on właściwie trafił. Po kilku miesiącach miał już własną smycz, kilka zabawek a emanował taką energią, że cieszył się do kogokolwiek i do czegokolwiek. Nieraz idąc z nim na spacerze podbiegał z machającym ogonem do przypadkowych ludzi, w domu wystarczyło spojrzeć mu w oczy i od razu leciał uchahany po zabawki, cieszył się nawet na widok weterynarza, można było się z nim bawić, tarmosić, ganiać koty i wyjmować mu mięso z pyska - nic! Ani razu nie pokazał swojego niezadowolenia. Pies oddany człowiekowi ponad wszystko, normalnie skarb. Weterynarz stwierdził jego wiek na jakieś 1,5...2 lata. Z różnych jednak względów stabilizacja materialna mojego braciaka była wybitnie zmienna, przeprowadzili się do Sopotu - z psem. Później znów do Gdyni - z psem. Później na rok pies przyjechał do Warszawy i mieszkał u mnie, gdy ten wyleciał za granicę a od jakiegoś miesiąca ów pies (Wierciłapa) jest w Bielsku, gdzie brat zdaje się, zagnieździ swój pobyt. Zwierzak tak cenny, że sprzedać dom i iść z nim pod most, ale w życiu oddać do schroniska, nie mówiąc w wyrzuceniu gdzieś. Bardziej cennego zwierzaka pod względem psiej "osobowości" nie spotkałem, niż ta zguba przybłęda, która teraz ma jakieś 7, 8 lat i skacze w powietrze za kijem na wysokość ludzkiej głowy.
PS. Wierciłapa, którego foty dawałem na forum to właśnie on.
Pomogła: 32 razy Dołączyła: 29 Mar 2007 Posty: 2898 Skąd: serce Kubusia ;)
Wysłany: Wto Kwi 29, 2008 18:52
Mój poprzedni pies, który niestety zdechł tym roku, został przygarnięty. Zalazł go mój kuzyn, w lesie na obrzeżach mojego miasta... Zadzwonił do mojego ojca i o dziwo razem z mamą postanowili go przygarnąć - brudnego, rocznego rottweilera. Poprzedni pies to demon w zwierzęcym wcieleniu był, powiedzieli więc, że wolą odpocząć, a nagła zmiana decyzji zaskoczyła ich samych.
No dobra, ale do rzeczy... Maks - mimo opinii, jaką ma ta rasa - był najbardziej spokojnym, ułożonym i inteligentnym psem, jakiego widziałam. Nie mówię to ze względu na to, iż spędziłam z nim praktycznie 90% mojego życia. Nigdy niczego nie zniszczył, nie pogryzł. Był cholernie posłuszny, reagował na komendy, których go właściwie nie wyuczyliśmy..
Pies idealny po prostu. ^^ Przypadek mojego najukochańszego i zarazem jedynego psa - bo takie drugiego już mieć NIGDY nie będę - mówi, że przybłędy naprawdę przywiązują się do człowieka i są cholernie kochane. Myślę także, że wielu moją opinię potwierdzi.:P
A nawiasem mówiąc, chciałabym kiedyś psa ze schroniska.
_________________
busco y no encuentro una explicación
solo la desilusión
de que falsos fueron tus besos
Pomogła: 3 razy Dołączyła: 11 Mar 2007 Posty: 993 Skąd: Białystok
Wysłany: Sro Kwi 30, 2008 22:31
Żeby przywiązać psa do drzewa i go tam zostawić, wyrzucić z pędzącej ciężarówki, a co najgorsze - zabić... trzeba mieć ostro namieszane w głowie. Chore.
Psa nigdy nie miałam i nie mam, ale gdybym znalazła jakiegoś porzuconego... myślę, że coś bym z tym zrobiła... Nie mogłabym patrzeć jak cierpi.
_________________ nieważne słowa - liczą się czyny...
Never opened myself this way
Life is ours, we live it our way
All these words I don't just say
And nothing else matters
Ja 10lat temu przygarnołem suke
Do dziś pamiętam jak wykopała 3pociski moździerzowe.
A kiedyś wujek przygarną suke która była w śmietniku ja teraz mam jej syna
Ostatnio zmieniony przez Ural Czw Sie 14, 2008 23:03, w całości zmieniany 1 raz
Pytanie! No pewnie!
Przez przedszkole, podstawówkę i gimnazjum co dwa miesiące znosiłam do domu wychudzone i wygłodzone psy i koty. A po jakimś miesiącu oddawałam je w tzw. dobre ręce
Terazz dokarmiam - u mnie na podwórku jest kilka bezdomnych zwierzaków - na zmianę z kolegą i koleżanką ich dokarmiamy.
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 17 Lip 2008 Posty: 221 Skąd: ŚwiaT SłodyczY...
Wysłany: Wto Lip 29, 2008 11:56
Jenova napisał/a:
Jak myślicie dlaczego ludzie zamiast uśpić lub oddać do schroniska psa, to wyrzucają go, zabijają, lub przywiązują do drzewa w lesie i zostawiają? Czy zrobilibyście coś takiego swojemu zwierzakowi?
Nigdy. Biedne zwierze, przecież też ma swoje uczucia, jest żywą istotą jak ludzie... Ciekawe jak ktoś by się tak czuł jakby go zawieźli do lasu i przywiązali do drzewa ;/
Jenova napisał/a:
Czy gdybyście znaleźli psa, którego ktoś wyrzucił to przygarnęlibyście go?
Oczywiście, przecież nie zostawiłabym go na pastwę losu...
Jenova napisał/a:
Często się zdar5za, że ktoś przywiązuje psa do drzewa w lesie i zostawia go tak.
Do mojej koleżanki przybłąkał się pies. Była mroźna zima, a on spał sobie u nich na jakiej ławce. Biednego zamiast wziąść, nakarmić albo chociaż przenocować, wzięli i w taką zime zawieźli do lasu. I zawsze znajdowało się wytłumaczenie, np. "No bo i tak by zdechł", lub "Przieciez to nie był nasz pies, co mieliśmy z nim zrobić" no i każdy ich broni... A mi się to wydaje bezduszne
Jak moja mama była mała, to mówiła, że ktos im podrzucił w pudełku białego, malutkiego perskiego kotka Tez była zima, a przieciez żal takiego kota zostawić na zimę na polu Więc moja mama go przygarnęła. Okazał się bardzo miły, i w dodatku piękny...
Pomógł: 3 razy Wiek: 18 Dołączył: 26 Maj 2008 Posty: 953 Skąd: Od mamy
Wysłany: Wto Lip 29, 2008 12:07
Cytat:
Czy gdybyście znaleźli psa, którego ktoś wyrzucił to przygarnęlibyście go?
Nie. Nie pozwolono by mi poza tym skończyłem z nadmiernym altruizmem.
Cytat:
Jak oceniacie kogoś kto przez np 5 lat ,,wychowywał" psa a potem go po prostu wyrzucił?czy tacy ludzie mają jakieś uczucia? nie mają wyrzutów sumienia?
Ma i wyrzuty sumienia też mieć może, ale po co? Wplątałby się w bezsensowne poczucie winy.
Cytat:
Jak myślicie dlaczego ludzie zamiast uśpić lub oddać do schroniska psa, to wyrzucają go, zabijają, lub przywiązują do drzewa w lesie i zostawiają?
Dla nich to najlepsze, bo najprostsze rozwiązanie.
Cytat:
Czy zrobilibyście coś takiego swojemu zwierzakowi?
Nie. Aż taki zły nie jestem. Zresztą co ja mówię, nie wiem. Nie byłem w takiej sytuacji.
_________________ Kpić z filozofii to filozofować naprawdę - Blaise Pascal
Rzeczy piękne są trudne - Platon
Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy - Sokrates
Pomógł: 10 razy Wiek: 16 Dołączył: 26 Gru 2007 Posty: 748 Skąd: Europa środkowa
Wysłany: Wto Lip 29, 2008 19:59
Jenova napisał/a:
Czy gdybyście znaleźli psa, którego ktoś wyrzucił to przygarnęlibyście go?
Przygarnąłbym, już to 4 razy robiłem
niestety potem musieliśmy je do schronisk oddawać bo rodzicom się odwidziało...
Jenova napisał/a:
Jak myślicie dlaczego ludzie zamiast uśpić lub oddać do schroniska psa, to wyrzucają go, zabijają, lub przywiązują do drzewa w lesie i zostawiają? Czy zrobilibyście coś takiego swojemu zwierzakowi?
Nie wiem, moim zdaniem sa to poronieni ludzie...
ja nigdy bym takiego świństwa nie zrobił.
Ja ogólnie uwielbiam bardzo psy i nie ukrywam że planuję kupić sobie psa jak już w przyszłości będę sam mieszkał. (lekko odległa przyszłość ale plany to plany)
No właśnie.
Czy gdybyście znaleźli psa, którego ktoś wyrzucił to przygarnęlibyście go?
Nie, nie jestem samobójcą.
A ktoś, kto go wyrzucił, musiał mieć ku temu powody. Jednak i tak to nie usprawiedliwia go, bo mógł go gdzieś oddać.
_________________ I lie awake watching your shoulders
Move so softly as you breathe
With every breathe you're growing older
But that is fine if you're with me
I pledge to wake you with a smile
I pledge to hold you when you cry
I pledge to love you till I die
Till I die
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .