Pomógł: 2 razy Dołączył: 26 Sie 2008 Posty: 144 Skąd: Immaterium
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 19:13
Konrad napisał/a:
Oczywiście, słowa przypadek, zbieg okoliczności, normalny bieg rzeczy jest Panu nieznany?
Ktoś tu mówił o logice, która z zasady nie dopuszcza słowa "przypdaek", starając się najpierw powiązać jedno z drugim. Nie pokażę palcem, kto zaczął mówić o logice.
Co do tych cudów, które wymieniłem... nie są duże, ale wystarczą. Chodzi o to, że coś ZA DUŻO tu czystych przypadków, a to jest podejrzane i mało logiczne. Niech żyje logika!
W takim razie, skoro raz mówisz, że coś jest dla Ciebie nielogiczne, a potem, że to mogłyby być przypadki, to jak jest w końcu? Jak logicznie uzasadnisz tak dużą ilość czystych przypadków (jak również uzdrowienia, np. zniknięcia guzów rakowych, a to się zdarzało)? Jak to wyjaśnisz? Jest gotowa odpowiedź: Bóg istnieje. Ale czekam na inną. Byle by nie brzmiałą tak: "e tam Bó i tak nie istnieje", bo okaże się, że rozmawiam nie tyle z ludźmi, ile z antropoidami.
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1651 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 21:20
Nic Z Tego Jose napisał/a:
Ktoś tu mówił o logice, która z zasady nie dopuszcza słowa "przypdaek"
Chyba znasz złe pojęcie słowa 'logika'. Nie wszechwiedza, a logika. Uważasz że np. w zderzaniu sie cząsteczek gazów brak logiki? nie, jest logiczne i prawdziwe że się zdarzają, nie potrafisz przewidziec ich torów lotu, czyli sa przypadkowe. Nie rozumiem jak przypadek i logika mogą sie wykluczac. Przypadek i przeznaczenie tak, ale logika?
Nic Z Tego Jose napisał/a:
Jak logicznie uzasadnisz tak dużą ilość czystych przypadków (jak również uzdrowienia, np. zniknięcia guzów rakowych, a to się zdarzało)? Jak to wyjaśnisz?
Popatrz na to z drugiej strony: jak wiele osób chorych modli się a jednak nie dostąpuje cudownego uzdrowienia? jaki jest stosunek tych ludzi? 100:1?1000:1? Logika mi podpowiada że mawet slepej kurze może sie trafic ziarno, że raz na ruski rok nawet kon przemówi.
Nic Z Tego Jose napisał/a:
Ale czekam na inną.
Są ich setki: pomyłki lekarskie, wiara w siebie a nie boga, podawanie 'innowacyjnych' leków placebo itp. Skąd te cudowne uzdrowienia u ateistów? Bo jesli jest to nieskonczone miłosierdzie to dlaczego pozwala umierac tym którzy jednak się do Niego modlą?
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Pomógł: 2 razy Dołączył: 26 Sie 2008 Posty: 144 Skąd: Immaterium
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 15:17
Konrad napisał/a:
Są ich setki: pomyłki lekarskie, wiara w siebie a nie boga, podawanie 'innowacyjnych' leków placebo itp.
Tak, guz z pewnością zniknął w jeden dzień z powodu placebo albo pomysłu lekarza? W takim razie, prosze państwa - mamy lekarstwo na raka! Prosze o oklaski!
Tak nieco bardziej serio: wątpię, by osoba, która ma mieć operację guza aż tak bardzo wierzyła w siebie. Zdenerwowanie przed operacją wyparłoby raczej wszystkie te uczucia.
Konrad napisał/a:
Skąd te cudowne uzdrowienia u ateistów? Bo jesli jest to nieskonczone miłosierdzie to dlaczego pozwala umierac tym którzy jednak się do Niego modlą?
Tu zaczyna się inny temat. Imo, życie nie jest po to, by coś osiągnąć tu, na ziemi, ale raczej po to, by dojrzeć duchowo. I to niekoniecznie musi trwać do późnej starości, choć niektórzy w podeszłym wieku się nawracają. Stąd też, ci, którzy już "zdali egzamin", słyszą od Boga: "OK, zaliczony, bardzo dobry, i do nieba" (przerysowuję dla lepszej czytelności ;P ). Natomiast takie uzdrowienia owszem, według mnie, mogą się zdarzyć u ateistów, by zwątpili, czy ich pięknie poukładany w równiutkie kupki świat faktycznie jest taki, jaki zakładali. Inaczej: by zrobili miejsce dla Boga. Bo niektóre zjawiska człowiek po prostu nie jest w stanie wytłumaczyć. Taka osoba chora na raka i nie wierząca, po takim uzdrowieniu może, ale nie musi doznać nawrócenia - zależy od charakteru. Ja jednak zwątpiłbym - gdybym był cudownie uleczonym ateistą - w zdrowe zmysły, które nieraz mamią. Nie mogąc, a pragnąc, znaleść wyjaśnienie, wziąłbym te najprawdopodobniejsze. A istnienie Boga wcale nie jest nielogiczne. Jak z resztą mówiłem wyżej, ale odnoszę wrażenie, że mówiłem do ściany, i to w dodatku niepotrafiącej kojarzyć prostych faktów i nie zna słowa "zależność", w dodatku do logiki dopuszcza przypadek. Bo:
Konrad napisał/a:
Uważasz że np. w zderzaniu sie cząsteczek gazów brak logiki?
Uważam, że nie tyle jej brak, ile jej po prostu nie ma. Bo te cząstki nie leca w ściśle określonych torach, raczej odbijają się chaotycznie o siebie.
Konrad napisał/a:
Nie rozumiem jak przypadek i logika mogą sie wykluczac. Przypadek i przeznaczenie tak, ale logika?
Logika bowiem zakłada, że skoro a nastąpiło, to musi nastąpić i b. Przyczyna ---> skutek. Natomiast przypadek mówi: róbta, co chceta. Jest chyba różnica?
Ej Jose , nic z tego Ci raczej nie wyjdzie bo za nic nie udowodnisz NIKOMU istnienia Boga.
Chociaż widzę , że nawet nie starasz się tego udowodnić w jakiś sposób.
Z mojej strony też nie mogę w 100% udowodnić , że ktoś taki nie istnieje.
Ale po co sobie utrudniać życie wymyślając jakaś postać.Kiedyś poganie i natura dzisiaj już Bóg w postaci człowieka. Ile ludzi ginęło przez religie. Kultowe wyprawy krzyżowe to już obcykana historia.
Rygorystka niektórych religii na świecie jest wielka! W imię Boga mnóstwo ludzi ginie na świecie.
Co do tych uleczeń to nie wiem czy słyszałeś o autosugestii i podświadomości , a warto by było chociaż je po trochu poznać.
Pomogła: 40 razy Wiek: 19 Dołączyła: 09 Lip 2008 Posty: 797 Skąd: z horroru
Wysłany: Czw Wrz 04, 2008 07:56
Marcin8, czytam te dyskusje i dlatego uwazam, ze ona nie ma sensu, gdyz ktos moze udowadniac, ze Bog istnieje i moge byc pewna tego w 100%, a ty mozesz mi podawac tysiace powodow, ze jego nie ma. Ateisci i wierzacy, to dwa rozne swiaty. Wazne, zeby czlowiek postepowal zawsze wedlug swoje sumienia i nie robil nic przeciwko sobie, zeby byl szczesliwy, i to powinno byc celem kazdego czlowieka tutaj, na ziemi. A to juz osobista sprawa kazdego z nas, czy wierzy, ze Bog mu w tym pomoze, czy nie. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie, jak mozna nie wierzyc w nic, ty natomiast zaraz mozesz mi odpowiedziec, ze nie wyobrazasz sobie, jak mozna wierzyc w Boga, ktorego nie ma, ja zaczne przekonywac, ze jest i tak w kolko. Osobiscie, nic nie mam do ateistow, to tez moga byc wspaniali i wrtosciowi ludzie, czemu nie? Jednak z doswiadczenia wiem, ze nie mozna sie zarzekac, zde ja nigdy nie uwierze itp. Ja kiedys tez bylam ateistka i myslalam podobnie jak Konrad, kilka lat temu to sie zmienilo i uwierzylam pod wplywem pewnych wydarzen. Tak samo ludzie wierzacy, moga zwatpic, ateisci sie nawrocic. nikt nie przewidzi tego, co bedzie za kilka/kilkanascie lat.
Natomiast ja moge podac przyklad mojego dziadka. był zatwardzialym ateistą i nie wierzyl w Boga w zasadzie kilkanascie lat, nie chodzil do kosciola, nie modlil sie. Ja zawsze z babcia szlysmy na msze itp. i ja mowilam do niego, zeby chociaz poszedl, zobaczyl, po co ma w domu siedziec, a on zawsze mowil, ze on nigdy nie uwierzy i ze jemu to niepotrzebne, Boga nie ma itp. Potem zachorowal bardzo ciezko, okazalo sie, ze to rak i gdy juz wiedzial, ze jego dni sa policzone i gdy lezal umierajacy w szpitalu, to blagal nas, zebysmy poszli po ksiedza, bo on sie musi wyspowiadac, bo widzi, ile bledow w zyciu popelnil i ze nie wierzyl i teraz tyle zrozumial, a szkoda, ze dopiero przed smiercia. Wyrzutu sumienia nagrodzmadzone przez tyle lat nie dawaly mu juz spokoju. Uwierzyl, a kilka dni potem umarl, ale wazne, ze zdarzyl to jeszcze zrobic przed smiercia, ile ludzi nie zdaza...Ja nie twierdze, ze ze wszystkimi ateistami bedzie tak samo, bo to nie jest schwmat, do ktorego kazdy sie [przed smiercia podporzadkowuje, ale sami widzicie, ze takich przypadkow jest bardzo duzo. Nawrocenie przed smiercia.
niektorzy sie smieja ze starszych kobiet, ze nie maja co robic, tylko do kosciola lataja itp. w sumie ja rowniez kiedys taka bylam, ale teraz zrozumialam co nieco. Czlowiek na starosc praktycznie zostaje sam, maz/ zona umarla, dzieci sie wyprowadzily, juz maja swoje zycie. Czlowiek co mial dokonac to juz dokonal i osiagnal, wie, ze juz w zasadzie nie bedzie w jego zyciu jakiegos przewrotu, nie przezyja przygody, nie wyjedzie zwiedzac swiata. Z kazdym dniem jest coraz starszy i schorowany. wtedy przychodzi czas na analize swojego zycia tego na ziemi, a takze tego duchowego. Czlowiek sobie mysli, rozwaza rozne opcje, i widzi, ze to mogl zrobic tak, a to inaczej. wielu rzeczy zaluje, i nie uwierze, ze jest na tej ziemi czlowiek, ktoren by przed smiercia niczego nie zalowal. dlatego wlasnie starsi ludzie sie modla, bo co im innego zostaje, modla sie i wierza, ze moze tym chociaz w jakims stopniu naprawia bledy z mlodosci, modla sie o dobra smierci itp. Roznie jest, to zalezy od czlowieka. wielu ludzi wlasnie w starszym wieku sie nawraca i zaczyna wierzyc. A to jest bardzo prosta zasada. Poki czlowiek jest mlod, zdrowy, pracuje, ma zone/dzieci u boku, to wydaje mu sie, ze bog jest mu niepotrzebny, przeciez jak zacznie w niego wierzyc, to i tak sie nic nie zmieni. to on sam jest panem swojego losu, wierzy tylko w siebie, swoje mozliwosci. pozniej jednak okazuje sie, ze nie wszystko idzie takim torem, jak zaplanowal, byc moze przezyl jakas tragedie, osobisty fram, wiele bledow popelnil. Przychodza rozne chwile zadumy i zalamania i wtedy zaczyna sie zastanawiac, ze moze Bog istnieje, ze moze jednak pomoze. To w sumie takie dobrze znane wszystkim: "jak trwoga, to do boga", ale cos w tym jest. ale dzieki wlasnie takiej trwodze, wiele osob sie nawraca i zaczyna wierzyc na nowo. wiec, jak widac wszystko ma jakis sens i cel na tej ziemi.
to, czy czlowiek wierzy, czy nie, to jego osobista sprawa. Wazne jest natomiast to, aby umial szanowac poglady innych i nikogo nie zmuszac i nie mowi, ze ma wierzyc, albo, ze ma nie wierzyc.
_________________ "Na razie" pisze się osobno!!!
********************************************
"Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość..."
Pomogła: 40 razy Wiek: 19 Dołączyła: 09 Lip 2008 Posty: 797 Skąd: z horroru
Wysłany: Czw Wrz 04, 2008 21:45
Cytat:
Żyjcie w urojonym świecie.
chyba cos ci sie pomyliko zdeczka. Podaj mi dowody na to, ze moj swiat jest urojony, a twoj nie? Świat, to swiat, oboje zyjemy w tym samym, najwyzej swiatopoglad mamy inny.
_________________ "Na razie" pisze się osobno!!!
********************************************
"Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość..."
A wiesz co ja myślę Marcin8? Że ty jesteś pierdolonym pozerem, który chce zaimponować koelgom. Ale cóż, nawet ateista może pójść do nieba (dobra wiem, że ono nie istnieje -.-)
Za ostro. Masz oczywiście prawo do wyrażenia swojej opinii, ale nie wyzywaj użytkownika. Ostrzezenie.//MS.
_________________ "Popatrz jak wszystko szybko się zmienia..."
Ja osobiście jestem ateistą od 4 lat. I nie jestem jakimś pół-ateistą jakich wielu - że obchodzą gwiazdkę bo prezenty itp. etc. Moja rodzina wie co ja o tym myślę i szanuje to.
Dalej - udowadnianie, że bóg istnieje. Jeżeli na dzień dzisiejszy mielibyśmy postawić pod sąd z jednej strony dowody na istnienie boga a z drugiej dowody na jego brak, to... Z jednej strony mielibyśmy Biblię (o ile zachowały się jej skrawki w oryginale, kopia nie pomoże). Bo wszystkie te cuda jak uzdrowienie wzroku itp. są niewyjaśnione naukowo, ale też nie mają jednoczesnego uzasadnienia boskiej ingerencji. Z drugiej strony mielibyśmy natomiast dowody na to, że boga nie ma. I tu byłyby problemy. Bo jeżeli kogoś nie ma lub nie istnieje, to najczęściej właśnie nie można nic o nim znaleźć.
Podobnie - jeżeli Jezus Chrystus był tak sławny w owych czasach i ogłaszał się synem bożym, to dlaczego nie zdobył odrobinę większej popularności? Ktoś, kto wymyślił tą historyjkę chyba nie znał się na polityce - skoro na nauczania Jezusa przychodziło tak wielu, to jestem pewien, że chociaż jeden z ówczesnych polityków dopatrzyłby się charyzmy jaką dysponuje Chrystus i chciał ją wykorzystać. W Biblii nie ma o tym wzmianki. Czytałem Biblię wiele razy i nie natknąłem się na podobny fragment.
Oczywiście to nie przemawia ani za ani przeciw. Ale dowodów na istnienie lub jego brak jest tak mało, że jedyne o co ludzie w tej chwili się kłócą to o to, że słyszeli o cudach, które wydarzyły się niedawno i ateiści zaprzeczają jakoby bóg się do nich mieszał. Nie powinniśmy dopatrywać się dowodów co do naszych racji 100 czy 500 lat wstecz tylko aż w czasach, gdy to wszystko się zaczęło.
Pomogła: 5 razy Wiek: 14 Dołączyła: 14 Sie 2008 Posty: 471
Wysłany: Pią Wrz 19, 2008 15:10
nie potępiam jakoś ateistów. mają prawo do braku wiary. ateteiści, których znam zniechecaja mnie do takich ludzi. mam nadzieje, że nie wszyscy tacy są, ponieważ ja znam "takich" ateistów, którym nic nie pasuję i chca robic wszystko co im się podoba a każde słowa krytyki ich zachowania to "obrażenie ich", nie mających szacunku do katolików. wiele razy oni się ze mnie śmiali,że idę do kościała jednak ja nie mówie nic na temat ich wiary. wymagają szacunku od katolików a sami ich nie szanują.
Cóż, ja chyba nie jestem aż takim okropnym przykładem ateisty. Gdy Karol Wojtyła umierał - poszedłem do kościoła. Nie dlatego ażeby się modlić - po prostu jemu to miejsce było zawsze najbliższe i tam chciałem o nim pomyśleć. Jasne, zero modlitw itp. - ale pomyślałem o nim i życzyłem mu zdrowia. Liczą się intencje.
Ateista to osoba nie wierząca w żadną religię i dogmaty - ale ateista to również człowiek. Dlatego powinno się być elastycznym - kościół to nie jest dla ateisty świątynia zła. Nic nie stanie się jeżeli ktoś tam zajrzy. Bynajmniej nie dla modlitwy - tylko gdy zajdzie potrzebna podobna do tej jaką ja poczułem podczas śmierci Wojtyły.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .