Pomogła: 13 razy Wiek: 18 Dołączyła: 15 Kwi 2007 Posty: 1730 Skąd: Dzikie Pola
Wysłany: Sob Wrz 22, 2007 10:30 'Łamanie' obietnicy złożonej Bogu.
Od kilku dobrych tygodni nurtuje mnie pewne pytanie o grzech ludzki.
Mianowicie, podczas jednego z nabożeństw na pielgrzymce, ksiądz wygłosił takie słowa: "A teraz przyrzeknijmy przed Bogiem, że codziennie będziemy czytać po jednym rozdziale z Pisma Świętego". Wszyscy zgromadzeni odpowiedzieli: "Przyrzekamy".
I tu moje pytanie:
Czy jeśli wiem, że nie spełnię owego przyrzeczenia i nie jestem w stanie czytać codziennie po rozdziale Biblii, a powiem "przyrzekam" to czy mam grzech złamania obietnicy złożonej Bogu? Zawsze jednak można zamilczeć w tej sytuacji, ale wtedy dopuszczamy się grzechu braku chęci poprawy, zmiany swojego życia i zaniedbania. A więc, co można w takiej sytuacji robić? Bo dla mnie, tak czy owak, co nie uczynię jest postrzegane jako grzech.
Pytałam się wielu osób o rozwiązanie tej sytuacji, ale nie uzyskałam żadnej odpowiedzi, albo zostałam jak najszybciej zbyta kilkoma słowami. Myślałam, aby zadać pytanie mojemu księdzu w szkole, ale po pierwszej lekcji zrezygnowałam ostatecznie.
Bo przecież przyrzekanie, dla samego przyrzekania, jest według mnie bez sensu. A znów unikanie takich sytuacji jest niemożliwością, bo takie obietnice spotykamy na każdym kroku, choćby przy adoracjach. Rozumiem, że każdy chrześcijanin i nie tylko chrześcijanin, ale każdy wierzący obojętnie jaką religię wyznaje, musi się ulepszać, żyć i poznawać swoją wiarę oraz zagłębiać się w Pismo Święte. Ale bez przesady. Nie róbmy z tego wielkiego przymuszenia i nie rzucajmy słów na wiatr. Bo obiecywanie i to jeszcze Bogu, jest dla mnie czymś bardzo ważnym i nie można sobie tego robić, ot tak.
Nie wiem, czy wszyscy zrozumieliście o co mi tak naprawdę chodziło. Ogólnie, pytanie brzmi: co w takiej sytuacji zrobić, milczeć, obiecywać czy ma się jakikolwiek grzech, a może jest się zwolnionym?
_________________ Myslovitz na grudzień:
Deszcz zmyje z szyb brudny śnieg
Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie ...
Pomógł: 5 razy Wiek: 18 Dołączył: 14 Maj 2007 Posty: 289 Skąd: Under Heaven
Wysłany: Sob Wrz 22, 2007 10:46
Zależy jak na to spojrzeć. Bo wg niektórych milczenie nie tylko jest złotem ale także zgodą. Czyli milczenie oznacza tak. Btw bardzo ciekawy temat.
I tu powstaje problem samego przyrzekania, bo jak można przyrzekać na coś lub przyrzec komuś coś jeżeli w danej sytuacji jesteśmy świadomi tego że nie dotrzymamy przysięgi. Pewnego rodzaju paradoks, nie wiem ja osobście jeżeli znalazłbym się w takiej sytuacji spróbował bym porozmawiać z Bogiem wewnętrznie i jak to mówia przyznać się do tego że jestem mały i słaby i że moja obietnica której oczekuje odemnie w danej chwili kosciół jest niemożliwa do wykonania. No ale że nie jestem zbyt pobożny to stwierdziłbym pewnie że to absurd i koniec końców ta przysięga by się nie liczyła bo jest w pewien sposób narzucona w tym momencie np przez księdza prowadzącego czy rekolekcjoniste. Przysięga powinna być dobrowolna niezwistna i niezależna.
_________________ There is no love, there is no friendship... only hate fills my heart. Hate me, detest me, blame me, kill me... I don't care, there is no love.
It's good to be bad, hate fuels my life so leave me be, cause you can't even begin to imagine how evil I am.
I should just be my own best friend
Not f*ck myself in the head with stupid women.
A moim zdaniem słowa czy je wypowiesz czy nie nie mają nic do rzeczy. Raczej chodzi o to co czujesz w środku i czy jesteś gotowa na podjęcie danej zmiany, bo tak naprawdę robisz to dla Boga, a nie dla ludzi któzy stoją obok i mówią to samo. Poza tym nie można do tego podchodzić w sposób "powiedziałem to teraz muszę". Słowa są mało warte jeśli zostały wypowiedziane bez zastanowienia (a zazwyczaj tak postępujemy w takich sytuacjach). Wszystko wymaga przemyślenia i osobistej chęci, a nie bo mnie ksiądz poprosił. Nie zmienisz się dlatego, bo obiecałaś, trzeba mieć chęci a ich się kupić nie da.
_________________ Dziekuje Panie że mieszczę się w standardzie,
że nie wystaje za nawias.
Lecz czemu mi dałeś marną mysią wiarę. Przeczuwam klęske już na wstępie...
Dziękuję Panie że mieszcze się w szeregu.
Za średni wzrost, letnie ciało
Lecz czemu dumy pożałowałeś Panie.
Kolana pieką od klękania... HEY
Pomogła: 13 razy Wiek: 18 Dołączyła: 15 Kwi 2007 Posty: 1730 Skąd: Dzikie Pola
Wysłany: Sob Wrz 22, 2007 18:45
Aew? napisał/a:
ja osobście jeżeli znalazłbym się w takiej sytuacji spróbował bym porozmawiać z Bogiem wewnętrznie i jak to mówia przyznać się do tego że jestem mały i słaby i że moja obietnica której oczekuje odemnie w danej chwili kosciół jest niemożliwa do wykonania.
Też się nad tym zastanawiałam i to chyba byłoby najlepsze rozwiązanie.
Szeche napisał/a:
A moim zdaniem słowa czy je wypowiesz czy nie nie mają nic do rzeczy
Jeżeli nie mają nic do rzeczy, to po co ta cała szopka z przyrzeczeniem w Kościele? Czy nie lepiej było powiedzieć księdzu "a teraz, niech każdy z was ofiaruje coś Bogu?" Zresztą według tego, to przyrzeczenie abstynencji też nie ma sensu, bo robimy to pod pewnego rodzaju przymusem ze strony księdza i rodziców. Wiem, że wtedy dziecko nie jest w stanie zadecydować o sobie i że odpowiedzialni są za nas nasi opiekunowie, ale .. na jedno wychodzi.
_________________ Myslovitz na grudzień:
Deszcz zmyje z szyb brudny śnieg
Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie ...
Pomogła: 12 razy Wiek: 19 Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 987 Skąd: Krosno !
Wysłany: Nie Wrz 23, 2007 10:44
hmmm... to tak samo na bierzmowaniu przyrzekało sie ze sie nie bedzie pilo i palilo A przeciez polowa z tych osob i tak wiedziala ze za tydzien pojdzie do baru i kupi piwo.
Ale ksiadz nam powiedzial przed bierzmowaniem ze kto sie nie czuje na silach to nie musi przyrzekac (ja np. nie przyrzekałam) wiec nie mam teoretycznie grzechu (grzechem u mnie bedzie picie a nie złamanie przysiegi).
Takze wedlug mnie jakbys np. przemilczala tę kwestię to nie mialabys grzechu. Słabosc jest rzecza ludzka i Bog o tym wie .
_________________ Bo we mnie jest seks,
Gorący jak samum.
Bo we mnie jest seks,
Któż oprzeć się ma mu?
On mi biodra opływa, wypełnia mi biust,
Żar sączy z mych ust.
Bo we mnie jest seks,
Co pali i niszczy.
Dziesiątki już serc
Wypalił do zgliszczy.
Zacznę od tego, że nie powinno się tak pochopnie składać takich obietnic, ani nikogo do nich namawiać. Uważam, że ten ksiądz postąpił trochę lekkomyślnię, bo Pismo Święte studiujemy wtedy, gdy czujemy ku temu duchową potrzebę, a to taka onietnica, która trochę coś narzuca i młodziez nie robi tego, by coś z tego wyciągnąć, ale "bo ksiądz tak kazał".
Ale skoro już się obiecało, to trzeba tego dotrzymac. Możesz to potraktowac jako część wieczornej modlitwy i zadumy.
Uważam, że powinnaś spytać się o to księdza na spowiedzi. Czy powinnaś się spowiadać z tego, że nie robiłaś tego - nie wiem, bo jak mówiłem, to taka wymuszana obietnica. Powołuję się więc na autorytek innych księży. Tylko spytaj się najlepiej jakiegoś myślącego księdza, bo - niestety - możesz trafić na tego, który jest podobny do tego, który wymusił na Tobie ta obietnicę.
Pozdrawiam.
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1987 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Wrz 24, 2007 02:31
Nie czytałem wszystkich postów, więc mogę się powtórzyć, ale jest 3:38, więc liczę na wyrozumiałość...
Neska napisał/a:
Czy jeśli wiem, że nie spełnię owego przyrzeczenia i nie jestem w stanie czytać codziennie po rozdziale Biblii, a powiem "przyrzekam" to czy mam grzech złamania obietnicy złożonej Bogu?
Sam fakt, czy przeczytasz, czy nie nie jest aż tak istotny. Nie jest ważne to, co się robi, a to, co ma się głęboko w serduchu i co chce się zrobić. Jeżeli nie przeczytasz któregoś dnia jednego z rozdziału przez np. nagły wyjazd, to grzechem wcale to nie będzie, ponieważ stanie się to wbrew Twojej woli. To tak, jak by podczas meczu ktoś niechcący kopnął piłkę, która dotkliwie uderzyłaby innego gracza. Jeżeli osoba kopiąca piłkę nie miała złych zamiarów, nie będzie miała grzechu, bo przecież zrobiła to niechcący. Bez żadnych złych zamiarów.
Co innego, gdyby po prostu Ci się odechciało. Biblia leżałaby obok, a Ty byś sobie powiedziała... "a..., wolę pooglądać tv" Dopiero wtedy byłoby to złamaniem obietnicy. I wtedy byłby to grzech.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .