Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1651 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 17:38
Szeche napisał/a:
Poza tym czasem sprawy nieprzyjemne są nie do ominięcia.
Zgadzam się w 100%, ale jeśli szczęscie pojmowane jest jako brak 'nieprzyjemnych spraw', to czy przynajmniej nie powinniśmy próbowac? Probowac byc szczęśliwymi?
Szeche napisał/a:
Na przykłąd taka szkoła, sprawdziany, nauka do nocy,
pisałem to tylko w odniesieniu do tytułu tematu
Anjali napisał/a:
Zgadzam się. Bardziej doceniamy szczęście, kiedy musimy się o nie starać.
Czy ja wiem, czy bardziej doceniamy? Może lepiej smakuje, koi nasze sterane nerwy, poprawia samopoczucie 'po burzy'. Szczęście zawsze 'smakuje' tak samo. Bez względu na to, co było wcześniej.
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Ja się zgadzam z Neską co do definicji szczęścia, bólu itp. odczuć.
atos napisał/a:
dla mnie szczęściem jest właśnie omijanie spraw, które mnie bolą, ranią, mogą mnie skrzywdzic. to jest właśnie bycie szczęśliwym. Czyż nie tak?
Ale moim zdaniem takie omijanie spraw, które nas bolą, dla krótkiej chwili radości/zadowolenia może doprowadzić do większego smutku, problemów. A szczęście jest dla mnie bardziej wtedy, kiedy pomimo problemów potrafimy znaleźć plusy w życiu, pokonać kłopoty i "wyjść na prostą". W każdym razie po pokonaniu przeciwności szczęście będzie pełniejsze
a co do szczęścia i miłości-jak przypomniała Szeche-miłośc to nie tylko bycie z kimś w związku, to także miłość rodzinna i uczucia odczuwane do innych ludzi. Nie spotkałam jeszcze kogoś, kto nie potrzebuje nikogo do życia...
_________________ Największy błąd, to poddanie się lękowi przed popełnieniem błędu...
Pomogła: 13 razy Wiek: 18 Dołączyła: 15 Kwi 2007 Posty: 1730 Skąd: Dzikie Pola
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 19:00
Szeche napisał/a:
Nie potrafię przytoczyć dokłądnych słów, ale sens był mniej więcej tak, że każde cierpienie pozwala nam lepiej odczuć szczęście.
Przytoczę teraz pewną wypowiedź Radka, na konferencji ( Radzio przepraszam jeśli ona nie będzie dosłowna, wybaczysz;)):
Powiedzmy, że dostałeś grę komputerową. Wszystko super, wszystko fajnie, no ale właśnie,, grasz ją już od pewnego czasu i ni jak nie możesz przejść 5 etapu. Starasz się, kombinujesz, obmyślasz strategię, aż w końcu pewnego dnia udaje Ci się zakończyć 5 rundę i dojść do następnej. Gdybyś od razu po kupnie takiej gry, przeszedł wszystkie plansze, pewnie czułbyś zadowolenie, takie małe szczęście, ale nic po za tym. Ot, kolejna marna gra. Ale gdy poświęciłeś dużo czasu na rozpracowywanie jej, gdy starałeś się i próbowałeś - to jest dopiero szczęście.
atos napisał/a:
Probowac byc szczęśliwymi?
Próbować możemy zawsze i wszędzie, ba! nawet musimy. Ale nigdy nie osiągniemy tego zupełnego szczęścia, apogeum, złotego środka. Nigdy.
atos napisał/a:
Szczęście zawsze 'smakuje' tak samo. Bez względu na to, co było wcześniej.
'Szczęście' nigdy nie smakuje tak samo, nigdy. Tak samo jak miłość nie jest identyczna.
_________________ Myslovitz na grudzień:
Deszcz zmyje z szyb brudny śnieg
Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie ...
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1651 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 19:34
Neska napisał/a:
Próbować możemy zawsze i wszędzie, ba! nawet musimy
Musimy? piszesz o szczęsciu w sensie miłości, bo taki jest temat, nieprawdaż? Chyba się nie mylę. Więc czy jeśli ktoś bojąc się miłości (cokolwiek miałoby to nie znaczyc) wmawia sobie, że nie kocha danej osoby/że ta osoba nic dla niego nie znaczy - i robi to wbrew sobie, wbrew swoim regułom; czy taka osoba może byc szczęśliwa? Czy może tak o sobie mówic, łamiąc lub naginając swoje zasady?
Otóż nic nie musimy. co najwyżej możemy i to tylko wtedy, gdy sami tego chcemy, akceptujemy to. bo czy można byc szczęliwym łamiąc swe własne zasady?
Neska napisał/a:
Ale nigdy nie osiągniemy tego zupełnego szczęścia, apogeum, złotego środka. Nigdy.
Podchodząc w ten sposób do sprawy już stoisz na straconej pozycji. Bo jeśli nie ma wiary w to co robimy, czy jest sens próbowac, nadal to robic? chyba nie. Więc należy przynajmniej wierzyc.
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Pomogła: 13 razy Wiek: 18 Dołączyła: 15 Kwi 2007 Posty: 1730 Skąd: Dzikie Pola
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 19:53
atos napisał/a:
Więc czy jeśli ktoś bojąc się miłości (cokolwiek miałoby to nie znaczyc) wmawia sobie, że nie kocha danej osoby/że ta osoba nic dla niego nie znaczy - i robi to wbrew sobie, wbrew swoim regułom; czy taka osoba może byc szczęśliwa? Czy może tak o sobie mówic, łamiąc lub naginając swoje zasady?
Może być. Wypowiem się tylko i wyłącznie na tle jednej ( swojej) jednostki, nie uogólniając. Tak, jestem szczęśliwa, wiedząc i wmawiając sobie wiele rzeczy. Owszem, czasami przychodzą chwile smutne, trudne, złe i w ogóle, ale w gruncie rzeczy dobrze mi z tym. Bo czy życie ze strachem, który będzie mi towarzyszył, gdy będę z 2 osobą, jest szczęściem? Nie będę szczęśliwa w związku, bo mam swoje przekonania, po prostu nie potrafię. Więc czasami lepiej oszukiwać siebie, ale uszczęśliwiać inne osoby. Przynajmniej dla mnie, na chwilę obecną, jest to dobre rozwiązanie.
Cytat:
Podchodząc w ten sposób do sprawy już stoisz na straconej pozycji. Bo jeśli nie ma wiary w to co robimy, czy jest sens próbowac, nadal to robic?
Bardzo możliwe. Zresztą, czy to ważne jaką przybrałam teraz pozycję? Lepiej jest czasami mocno stąpać po ziemi, niż żyć marzeniami, które nigdy się nie spełnią ( heh, i kto to mówi, prawda?).
Ale każdy z nas ma inną teorię na ten temat. I każdy w końcu kiedyś stwierdzi, że osiągnął to swoje 'szczęście'. Dla jednych to będzie brutalne doświadczenie, dla innych miłe.
_________________ Myslovitz na grudzień:
Deszcz zmyje z szyb brudny śnieg
Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie ...
Bezimienna, tu dobrze napomniała, że omijanie problemów czasem kieruje nas do jeszcze większych, z których trudno się wydostać.
Widzę, że dyskusja nabiera tempa. Mili państwo.
Neska napisał/a:
Może być. Wypowiem się tylko i wyłącznie na tle jednej ( swojej) jednostki, nie uogólniając. Tak, jestem szczęśliwa, wiedząc i wmawiając sobie wiele rzeczy.
Neska napisałaś, przychodzą chwile smutne, ale że jest Ci z tym dobrze.. ale nie myślałaś nad tym, że lepiej chwytać jest szczęście które może pojawić się koło nas, lub je tworzyć w miarę swoich możliwości?
Neska napisał/a:
Lepiej jest czasami mocno stąpać po ziemi, niż żyć marzeniami, które nigdy się nie spełnią ( heh, i kto to mówi, prawda?).
Marzenia od zawsze kojarzyć nam się bedą z czymś dobrym, z czymś do może być niekiedy trudne do zrealizowania, to teraz patrząc na post wyżej czy wmawianie sobie czegoś nie jest takim życiem w chmurach? W tym momencie wmawiamy sobie, że jest ok, w marzeniach również dążymy do tego, aby obraz naszych wyobrażeń był jak najbardziej najlepszy dla naszej osoby.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .