Pomógł: 5 razy Wiek: 18 Dołączył: 14 Maj 2007 Posty: 289 Skąd: Under Heaven
Wysłany: Nie Wrz 23, 2007 20:55 Miłość a Szczęście.
Jakoś tak, niedziela godzina 22:00 nudy, uczyć się nie chce a myśli same do głowy przychodzą. I jakoś tak z kilku rozmów, osobistych obserwacji wynikł temat. No to pac lecimy i tak pewnie nikt tego nie przeczyta ^.^ whatever.
Przejeźdzając ostatnio przez małą miejscowość, kierunek Krosno, w celu mi tylko wiadomym, natknąłem się albo raczej zaobserwowałem dwie osoby siedzące na polance nieopodal bocznej drogi. Była to kobieta i mężczyzna albo dziewczyna i chłopak, wiek z pleców ciężko się określa. Godzina na zegarku wybiła numerek 5 a mała wskazóweczka zatrzymała sięw połowie tarczy zegarowej. Niebo delikatnie zaczęło się ściemniać, środek września a tych dwoje ubranych było tylko w jakieś spodnie i lekkie t-shirty. Nic a nic nie przeszkadzało im wrześniowe zimno i jakby na to nie patrząc mocno dmuchający wtedy wiatr. Szare komórki zaczęły pracować, wspomnienia powróciły. Ot melancholia i troszke żalu ale także podziwu dla tych ludzi. I tutaj nasuwa się pytanie, które zadałem sobie tamtego dnia i wcześniej też się pojawiało ale jakoś człowiek bujał w obłokach i nie musiał na nie odpowiadać. Czy miłość w naszym życiu jest niezbędna aby osiągnąć pełne szczęście i zadowolenie z życia?
Rozmyślania
Najpierw wydało mi się to zupełnie oczywiste, no ba tak. Wkońcu Kobieta + Mężczyzna = Nie ma siły. A jednak, rozmowa z atosem zmusiła mnie do myślenia. Troszkę pesymistycznie wyszło, ale (pesymistyczne carpe diem, co panie atos? ;-]) dość ciekawie, bo jak to ktoś kiedyś powiedział, razem źle bez siebie też źle, a czy gorzej to niech sobie każdy sam odpowie. Ale można by dojść do wniosku, że każdy związek niesie za sobą problemy i przeciwności losu. Z własnych doświadczeń wiem że więcej tytułem związku było problemów niż radości i szczęścia. Ot pech, albo nieodpowiedni partner, ale czy da się to tak wytłumaczyć? Wkońcu można iść przez życie lejąc na wszystko ekhm cytuję "sikiem prostym falowanym" Żyć z dnia na dzień i niczym się nie przejmować, ot po prostu być. Ale czy to jest szczęście? Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie posiadam ogromnego bagażu doświadczeń z napisem "miłość i szczeście" Dlatego to pytanie kieruje do Ciebie drogi przechodniu, czy uważasz że można być w pełni szczęśliwym, nie kochając i będąc tylko dla samego siebie lub samej siebie. Czy może też masz zupełnie inne zdanie na ten temat. Zapraszam do dyskusji
_________________ There is no love, there is no friendship... only hate fills my heart. Hate me, detest me, blame me, kill me... I don't care, there is no love.
It's good to be bad, hate fuels my life so leave me be, cause you can't even begin to imagine how evil I am.
I should just be my own best friend
Not f*ck myself in the head with stupid women.
Jak dla mnie miłośc nie jest potrzebna, aby byc w pełni szczęścia. Ludzie tak sobie to wszystko tłumaczą. A grę odgrywa tu tylko chemia. Która z czasem mija. I wtedy co? Już nie odczuwa się tego szczęścia, a tylko monotonię. Miłosc nie jest potrzebna do szczęścia, ale jest daje chwilowe jego poczucie..
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1987 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Wrz 24, 2007 00:52
Ja mam na w tym temacie taką moją własną koncepcję, która powstała w okresie powstawania setek takich małych, moich koncepcji, dotyczących sensu istnienia w ogólnym znaczeniu. Dla mnie szczęście nie jest wymierne. Nie da się powiedzieć, że to da szczęście, a to nie, że miłość można zastąpić, lub nie. Tego linijką się nie zmierzy (choć niektórzy usiłują).
Miłość jest naturalnym źródłem szczęścia, które powstało z chwilą powstania człowieka (lub jeszcze wcześniej). Czerpanie szczęścia z kochania i bycia kochanym jest zakodowane w człowieku, od kiedy tylko istnieje i do kiedy tylko istniał będzie. To jest taka sztywna podstawa, której się nie zmieni. Można zadowalać się czym innym, żyć samotnie i wbrew przekonaniom - szczęśliwie. Można mieć ekstra dom, samochód i dobrobyt w stanie ogólnym rzeczy. I można być szczęśliwym. Wielu ludzi jest na to namacalnym dowodem.
...z tą różnicą, że nie jest to szczęście naturalne tak, jak naturalnie człowiek może być szczęśliwy. To jest szczęście dla człowieka, wymyślone przez człowieka, które może co najwyżej zaćmić potrzebę naturalnego szczęścia. I często zaćmiewa w dostateczny sposób. Można to traktować, jako takie "podszczęście". Dodatek do szczęścia autentycznego, które w wielu przypadkach stara się je zastąpić, do czasu gdy się nie znudzi, nie sprzykrzy, nie przeminie, co w przypadku autentycznej miłości nie ma miejsca.
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1651 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Pon Wrz 24, 2007 12:25
Aew? napisał/a:
czy uważasz że można być w pełni szczęśliwym, nie kochając i będąc tylko dla samego siebie
Oczywiście że tak. Jak już pisałem - miłośc to iluzja, jedna wielka manipulacja ( dorzucę sformuowanie Wazeliny - chemia, ale dośc zaawansowana ) przynajmniej ja tak uważam. Jeśli komuś jest z tą iluzją dobrze, to czemu nie. Ale czy napewno jest dobrze? Niech kazdy sobie w duchu odpowie - czy z powodu tej miłości którą przezywa, przezywał - ma więcej smutku czy radosci? U mnie i zapewne u wielu z was smutków było znacznie wiecej. Więc jesli szczęscie definiowane jest jako brak zmartwień, to po co w cholerę pakowac się do czegoś, co i tak na końcu Nas zniszczy, zrani, zaboli? Przewidywanie moi kochani - przewidywanie.
Aew? napisał/a:
Czy miłość w naszym życiu jest niezbędna aby osiągnąć pełne szczęście i zadowolenie z życia?
Wszystko zalezy co rozumiesz przez to słowo. Jesli naprawdę w Nią wierzysz - to tak.
Aew? napisał/a:
pesymistyczne carpe diem, co panie atos?
Panie Aew, oczywiście że tak, tylko żle mnie zrozumiałeś. Chwytaj dzień, ciesz się z nim bez zaangażowania. Traktuj życie jak zabawę ( nie uczucia innych jak to ująłeś) bo ta zabawa może się szybko skończyc. Lepiej życ spokojnie i nudno 90 lat, czy 'trochę' mniej a zywiołowo i ciekawie? Wolę 2 opcję. "Życ szybko - umierac młodo", bo jakoś nie widzę siebie w roli starca, który wymaga opieki 24h na dobę. A czemu pesymistyczne? Bo smutne jest nie wierzyc w nic. W żadne z tych uczuc. Jałowa pustynia Panie Aew
Mnich napisał/a:
Można zadowalać się czym innym, żyć samotnie i wbrew przekonaniom - szczęśliwie
Ja zadowalam się samotnością . mnie to wystarczy. Nie trzeba miec tego co wymieniłeś aby miec pozory szczęścia. Ba, można tak zmanipulowac człowieka, wmówic mu że jest szczęśliwym i jeśli On w to uwierzy, takim się stanie. Szczegółowo opisane jest to w książce "poprawianie Pana Boga". Autora nie pamiętam - sorry.
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Pomogła: 15 razy Wiek: 15 Dołączyła: 08 Lip 2007 Posty: 1219 Skąd: Z krainy marzeń ;)
Wysłany: Pon Wrz 24, 2007 13:33
Bliskość drugiej osoby już może dać nam szczęście, jeśli do tego dochodzi miłość stajemy się jeszcze bardziej szczęśliwi.
Bywa czas, kiedy to szczęście przemija, bo zaczynają się schody... przecież w związku nie jest zawsze super, pięknie i lajtowo
Jak sam napisałeś ''ze sobą źle, bez siebie jeszcze gorzej...'' ...
Ale jak dla mnie miło jest smutać z powodu jakiś osoby, niż z powodu jej braku.
Ot, moje zdanie
_________________ Jeszcze raz z tobą być dzisiaj chce
jeszcze raz dotknąć Cię i uwolnić sny
minęło tyle dni ze nie warto liczyć ich
jednak wciąż pragnę Cię mocno tak
tamtych dni mi brak
z Tobą chwil mi brak
zabijasz mnie kiedy zabierasz moje marzenia
Miłośc może nie jest niezbędna do szczęścia, ale przydatna. Jestem szczęśliwy - mam matkę, ojca, kompa (nawet dwa), mam co do gara włożyć, mam jak się edukować, Simson na wiosnę, mam ze sobą Boga - nie mam jeno miłości ze strony żadnej z dziewczyn, co mnie boli. Jestem szczęśliwy, ale jakaś nutka smutku caly czas we mnie egzystuje.
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 06 Maj 2007 Posty: 1233
Wysłany: Pon Wrz 24, 2007 19:40
Tych przelotnych moich zwiazkow na pewno nie mozna nazwac wielka miloscia bo to tylko bylo zlykle zauroczenie ktore z czasem mija...
Ale kiedy rodzi sie "milosc" miedzy ludzmi... swiat robi sie kolorowy... poznawanie drugiej osoby.. chwile z nia spedzony... piekne... ale za zwyczaj te chwile sie koncza i jest smutek, rozczarowanie... Moze milosc daje szczecie ale bez milosci tez da sie zyc... moze jest ciezko ale idzie... wiele ludzi jest samych... i nie mowie tu o osobach w moim wieku ktore zalamuja sie bo nie maja chlopaka/dziewczyny tylko o osobach dojrzalaych...ja bym nie chciala za 50 lat siedziec sama w fotelu i ogladac 1000000 odcinek mody na sukces:P
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
Miłośc dla większości sprowadza się do bycia z kimś. A gdzie miejsce dla rodziny, przyjaciół, kobiety której pomogłeś wnieść wózek do autobusu? To też w jakimś sensie miłość, która skłąda się na bezpieczeństwo, bezinteresowną pomoc, poczucie wsparcia, życie w gronie (bo jesteśmy stworzeniem stadnym). Nie wiem jak wy, ale ja pomimo 17 lat i zbliżającej sie pełnoletności nadal potrzebuję rady mamy, czasem tej jej ręki na mojej głowie i ciepłego słowa. Potrzebuję rozmów i zabaw z moim bratem. Bo to też miłosć, która (przynajmniej mi) potrzebna jest do tego szczęścia.
A bycie z drugim człowiekiem? To zależy jak dla kogo, ja myślę, że bardziej jestem stworzona do zwiąku niż do bycia samodzielną niezależną jednostką
_________________ Dziekuje Panie że mieszczę się w standardzie,
że nie wystaje za nawias.
Lecz czemu mi dałeś marną mysią wiarę. Przeczuwam klęske już na wstępie...
Dziękuję Panie że mieszcze się w szeregu.
Za średni wzrost, letnie ciało
Lecz czemu dumy pożałowałeś Panie.
Kolana pieką od klękania... HEY
Szeche bardzo dobrze to ujęła. Miłość nie tylko ogranicza się do relacji chłopak + dziewczyna. To także, rodzina, przyjaciele, zwierzątka, pluszaki (tak pluszaki z dzieciństwa, jak ich nie kochać? ;D) i wiele, wiele innych rzeczy.
Chciałam jeszcze zwrócić uwagę co do pojęcia ze związek obojga ludzi ('miłość') niesie ze sobą także i smutki. Ludzie a czego wy się spodziewaliście? Każda rzecz, każda sytuacja, ma swoje minusy. Pamiętajcie, że dzięki tym negatywnym przeżyciom, rodzi się większe szczęscie (choć nie zawsze, muszę to przyznać.) Czasem te rozczarowania mogą nam otworzyć oczy, pokazać właśnie inną drogę do szczęścia.
Ja myślę, że to trzeba, znaczy można rozdzielić sobie na takie dwa szczęścia, które owszem ma prawo się gdzieś w pewnym momencie łączyć. No to teraz odpowiedżcie sobie w duchu czy to nie jest szczęście spotkać drugą osobę która nas obdarzy uczuciem, która będzie nas akceptowała? No pewnie, że to jest szczęście.
Pomogła: 13 razy Wiek: 18 Dołączyła: 15 Kwi 2007 Posty: 1730 Skąd: Dzikie Pola
Wysłany: Sob Wrz 29, 2007 17:20
SkipBo napisał/a:
Chciałam jeszcze zwrócić uwagę co do pojęcia ze związek obojga ludzi ('miłość') niesie ze sobą także i smutki. Ludzie a czego wy się spodziewaliście? Każda rzecz, każda sytuacja, ma swoje minusy. Pamiętajcie, że dzięki tym negatywnym przeżyciom, rodzi się większe szczęscie (choć nie zawsze, muszę to przyznać.) Czasem te rozczarowania mogą nam otworzyć oczy, pokazać właśnie inną drogę do szczęścia.
Dlaczego szczęście pojmowane jest tylko jako dobrą zabawę, chwilę bez zmartwień, pełną radości i tego, co tylko i wyłącznie my chcemy. Dla mnie owe szczęście to ból, smutek, czasami nienawiść, płacz i łzy. Nie ma recepty na szczęście, tak samo jak nie ma prostej odpowiedzi na pytanie: jak być szczęśliwym. Można być szczęśliwym w samotności i można w związku. Nie wszystkim jednak wszystko pasuje. Są ludzie, dla których bycie kochanym, poświęcanie się i myśl, że gdzieś tam jest osoba, którą się kocha i która kocha Ciebie, jest najwspanialszą rzeczą na świecie. Każdy musi odnaleźć własne szczęście. Nie będzie ono stałe, zapewne przejdzie kilka transformacji, a możliwe, że nawet tuż przed śmiercią, możemy zdać sobie sprawę, że owa drogą, którą podążaliśmy i która wydawała nam się najodpowiedniejsza nie jest tą najszczęśliwszą.
Więc, jeśli ktoś kogoś kocha, a jest mu z tym dobrze, mimo, że czasami cierpi, że płacze, że tęskni, to po co burzyć tą radość? Radość, która tak naprawdę jest czystą iluzją? Burzyć tylko i wyłącznie dla samej istoty zniszczenia?
_________________ Myslovitz na grudzień:
Deszcz zmyje z szyb brudny śnieg
Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie ...
Dlaczego szczęście pojmowane jest tylko jako dobrą zabawę, chwilę bez zmartwień, pełną radości i tego, co tylko i wyłącznie my chcemy.
No to teraz pytanie. Jak pojmować szczęśćie? No bo tak naprawdę z czym ma nam się kojarzyć szczęście? Nawet jeżeli szczęście zawiera w sobie płacz, ból, cierpienie, zawsze będzie kojarzyć z czymś miłym, pozytywnym.
Pomogła: 13 razy Wiek: 18 Dołączyła: 15 Kwi 2007 Posty: 1730 Skąd: Dzikie Pola
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 10:56
SkipBo napisał/a:
No to teraz pytanie. Jak pojmować szczęśćie? No bo tak naprawdę z czym ma nam się kojarzyć szczęście? Nawet jeżeli szczęście zawiera w sobie płacz, ból, cierpienie, zawsze będzie kojarzyć z czymś miłym, pozytywnym.
Więc, szczęścia nie można zdefiniować. Tak samo jak miłości, tęsknoty, cierpienia, bólu, rozczarowania. To są uczucia nie do opisania. Każdy człowiek inaczej je przeżywa, inaczej interpretuje.
Aew? napisał/a:
Dlatego to pytanie kieruje do Ciebie drogi przechodniu, czy uważasz że można być w pełni szczęśliwym, nie kochając i będąc tylko dla samego siebie lub samej siebie. Czy może też masz zupełnie inne zdanie na ten temat.
Dlatego odpowiadam, drogi przechodniu, że można być szczęśliwym żyjąc w samotności, bo owa samotność będzie dla nas osiągnięciem marzeń. Tyle, że bardzo trudno naleźć człowieka, który będzie żyć w samotności. Bo każdy kogoś kocha, lub darzy określonym uczuciem: mamę, siostrę, brata, sekretarkę za dobrze zaparzoną kawę, siebie samego, a nawet Boga. I powstaje następny paradoks, związany z określeniem 'samotności' i 'szczęścia'.
_________________ Myslovitz na grudzień:
Deszcz zmyje z szyb brudny śnieg
Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie ...
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1651 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Nie Wrz 30, 2007 15:37
Neska napisał/a:
Tak samo jak miłości, tęsknoty, cierpienia, bólu, rozczarowania. To są uczucia nie do opisania
To że każdy człowiek przeżywa te uczucia inaczej, to nie znaczy, że nie da się ich zdefiniowac. Definicja z pozoru jest prosta. Gorzej już jest z interpretacją przez poszczególne osoby.
Neska napisał/a:
Dla mnie owe szczęście to ból, smutek, czasami nienawiść, płacz i łzy. Nie ma recepty na szczęście, tak samo jak nie ma prostej odpowiedzi na pytanie: jak być szczęśliwym
Masz dziwne pojęcie słowa szczęście dla mnie szczęściem jest właśnie omijanie spraw, które mnie bolą, ranią, mogą mnie skrzywdzic. to jest właśnie bycie szczęśliwym. Czyż nie tak?
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Masz dziwne pojęcie słowa szczęście dla mnie szczęściem jest właśnie omijanie spraw, które mnie bolą, ranią, mogą mnie skrzywdzic. to jest właśnie bycie szczęśliwym. Czyż nie tak?
Czytałam kiedyś wywiad z Ville Valo (wokalista HIM). Nie potrafię przytoczyć dokłądnych słów, ale sens był mniej więcej tak, że każde cierpienie pozwala nam lepiej odczuć szczęście.
Poza tym czasem sprawy nieprzyjemne są nie do ominięcia. Na przykłąd taka szkoła, sprawdziany, nauka do nocy, czasem człowiek idzie sie załamać psychicznie, ale potem jest szczęśliwy, bo to już za nim/nieźle mu poszło/wlał coś do tej głowy i wie ze nie zapomni tego. Różnie to bywa
_________________ Dziekuje Panie że mieszczę się w standardzie,
że nie wystaje za nawias.
Lecz czemu mi dałeś marną mysią wiarę. Przeczuwam klęske już na wstępie...
Dziękuję Panie że mieszcze się w szeregu.
Za średni wzrost, letnie ciało
Lecz czemu dumy pożałowałeś Panie.
Kolana pieką od klękania... HEY
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .