Pomógł: 5 razy Wiek: 18 Dołączył: 14 Maj 2007 Posty: 289 Skąd: Under Heaven
Wysłany: Czw Wrz 13, 2007 20:50 Sens istnienia według każdego z nas.
Palce same chcą pisać, piszą bzdury wiem, ale czasem każdy z nas potrzebuje wyżalenia się komuś albo przekazania swoich emocji. I chociaż uważam się za samotnika to też tego potrzebuje. Mam nadzieje że moderatorzy się nie gniewają za zaśmiecanie działu Filozofia dennymi tematami.
Zainspirowany pewnym tekstem oraz kilkoma książkami postanowiłem napisać kolejny skromny artykuł na temat bardzo znany i powszechny a jednocześnie temat o którym mało kto rozmawia i mało kto próbuje rozwinąć
Dlaczego żyjesz?
Pytanie banalne, i pewnie w pierwszej chwili gdyby ktoś zadał takie pytanie mi odpowiedziałbym, a skąd do cholery mam wiedzieć? No żyje i już.
To pytanie tym razem kieruję do was, dlaczego żyjecie? Dlaczego codziennie rano, zaraz po obudzeniu kładziecie najpierw jedną a potem drugą nogę na podłodze i po prostu wstajecie. Dlaczego za każdym razem podejmujecię ryzyko tego że akurat ten dzień, akurat dzisiejszy dzień i wstanie na powitanie tego dnia może okazać się fatalne w skutkach. No tak ktoś mógłby powiedzieć, stary przecież nie znamy przyszłości, więc po prostu wstajemy. Fakt, ale mimo wszystko podejmujecie ryzyko wpadnięcia na niekoniecznie miłe losowe zdarzenia. Dlatego pytam, co jest dla was motorem napędowym waszego życia i istnienia na tym świecie; wiara?, chłopak/dziewczyna?, ambicja?, cel w życiu?, wasze dziecko?
Chciałbym aby każdy z was zadał sobie to pytanie i może udzielił się wyjawniając swoje własne powody istnienia, każdy je ma. Osoba która twierdzi że jest ateistą kłamie. Nie ma czegoś takiego jak ateizm, każdy w coś wierzy. Nie ważne czy jest to Budda, Bóg, Jahwe, Ra, Shiva, Thor, Loki. Równie dobrze moga to być ambicje, pieniądze i cokolwiek innego materialnego lub nie. Każdy w coś wierzy, dla mnie człowiek który przestał w cokolwiek wierzyć, popełnił samobójstwo. Bo przestał wierzyć w lepsze jutro nie miał nadzieji na polepszenie sytuacji. Mówie oczywiście o świadomym popełnieniu tego czynu.
Szczęście
Jakie masz nastawienie do życia, cieszysz się każdą drobnostką i szczęściem innych, a może każda porażka działa na Ciebie jak tonowe kowadło, a każda klęska przygniata niczym uderzenie młota kowalskiego w rozgrzaną stal. Czy jesteś zadowolony/a szczęśliwy/a ze swojego życia i sytuacji w jakiej jesteś, a może jesteś na skraju załamania nerwowego i właśnie w tej chwili trzymasz w ręku długopis pisząc ostatnie słowa do kogoś z kim chciałbys/chciałabyś się pożegnać ale nie masz odwagi spojrzeć mu prosto w oczy.
Każdy z nas potrzebuje szczęścia i miłości, nawet Ci którzy uważają że mają serce z kamienia tak naprawdę czekają na kogoś kto przebije się przez tę wartswe gruboskórności i zobaczą ich prawdziwe wnętrze.
Tym razem troszkę krócej, bo nie chce przynudzać, jak zwykle gratuluję dotarcia do końca wyprawy i proszę tylko o pomyślenie nad tymi pytaniami i moimi wypocinami. Może komuś przyniesie to pożytek, może nie. Bywaj przechodniu, może jeszcze kiedyś skrzyżują się nasze drogi.
_________________ There is no love, there is no friendship... only hate fills my heart. Hate me, detest me, blame me, kill me... I don't care, there is no love.
It's good to be bad, hate fuels my life so leave me be, cause you can't even begin to imagine how evil I am.
I should just be my own best friend
Not f*ck myself in the head with stupid women.
Pomógł: 37 razy Wiek: 19 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 1752 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 07:01
Bardzo proste pytanie . Żyję po to by się dobrze bawić i cieszyć się każdym dniem .
Co do szczęścia to nigdy nie zwracam uwagi na porażki, nie martwię się rzeczami na które nie mam wpływu i większość smutków puszczam bokiem. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem zadowolony ze swojego życia i sytuacji w której się znajduję .
Ok. to teraz moje palce popiszą parę bzdur .
Twoje pytanie jest proste nawet banalne ( z/w wc... dobra już ) każdy no prawie każdy 11 albo 12 latek może już Ci ma nie odpowiedzieć żyjemy bo Bóg się nami bawi.. albo nie nie inaczej żeby nie obrazić katolików żyjemy bo Bóg wymyślił sobie grę w której wygrywają dobrzy ludzie bo idą do nieba a źli przegrywają i idą do piekła .
Na szczęście są inni ludzie i inaczej myślą od katolików są to ateiści i nie mów mi tu człowieku że nie ma czegoś takiego jak ateizm... piszesz (nie ma ludzi na świeci którzy w nic nie wierzą ) hm nie ma ?
JA W NIC NIE WIEŻĘ W NICC i jak głupio Ci ? czemu mówisz ze taki ludzi nie ma jak są i to sporo . JESTEM ATEISTĄ I ZYJE OD KILKANASTU LAT nic sobie jeszcze nie zrobiłem wiec nie mów ze tacy ludzie się chcą zabić bo nie mają sensu życia powiem Ci ze były chwile w których miałem dola i chciałem to zrobić ale się pohamowałem . Powinieneś mieć szacuneczek dla ateistów a nie jakieś ale do nich nas nic nie spiera nie mamy Boga nie modlimy się o pomoc do Boga żyjemy sami mamy nogi ręce oczy itp. te rzeczy które są nam potrzebne . My na szczęście nie chodzimy do kościoła i nikt nam bzdur nie wpaja żyjemy własnym rozumem . Na razie życie jest OK. bo darzymy do jakiegoś celu i niech ten cel się szybko nie kończy bo jak go już osiągniemy to będzie dopiero źle ;] dlatego jak ktoś chce mieć dom rodzinę dobra prace zwaliste auto itp. niech tego szybko nie robi bo później się zanudzi .
Dziekuje ;] .
Pomogła: 1 raz Wiek: 10 Dołączyła: 02 Sie 2007 Posty: 588 Skąd: (Estepona)
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 15:17
Żyję, bo.... żyję. Dzień to rutyna. Żyję odruchowo (głupie zdanie). Owszem, wierzę-w siebie i mimo wszystko w Niego.
Na dzień dzisiejszy mam doła rozmiarów trzech Rowów Mariańskich. I szczęśliwa nie jestem. Bynajmniej-gorzej już chyba być nie może...
Bywaj
_________________ "...Trzeba żyć na prawdę, żeby oszukać czas.
Trzeba żyć najpiękniej-żyje się tylko raz.
Trzeba żyć w zachwycie-marzyć, kochać i śnić.
Trzeba czas oszukać, żeby na prawdę żyć..."
Pomógł: 5 razy Wiek: 18 Dołączył: 14 Maj 2007 Posty: 289 Skąd: Under Heaven
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 18:40
@Degrazja.
Widać że nie pojąłeś sensu posta. Nie pisałem że nie wierzycie w Boga. Bo sam w niego nie wierze, tylko miałem raczej na myśli co innego. A to że w nic nie wierzysz, opanuj się bo w tym momencie kłamiesz i gwarantuje Ci to. I dalej popieram teze że ateizm nie istnieje, bo musisz w coś wierzyć, bynajmniej w siebie samego i swoje zdolności, albo w lepsze jutro. I nie opowiadaj że nazwiesz to ambicją bo za przeproszeniem to gówno prawda jest. I na jeszcze jeden dowód tego, popatrz na własnego posta i przeczytaj słowo "dążenie do celu" co jest równoznaczne że wierzysz iż dążenie do niego ma jakiś głębszy sens. Pomyśl dwa razy zanim powtórzysz ten błąd ponownie. I tak mam szacunek ale nie do Ateistów bo dla mnie Oni nie istnieją. Mam szacunek do ludzi którzy mimo przeciwności losu i tragedii w ich życiu są w stanie znależć właśnie tą wiare w lepsze jutro i po prostu żyć.
_________________ There is no love, there is no friendship... only hate fills my heart. Hate me, detest me, blame me, kill me... I don't care, there is no love.
It's good to be bad, hate fuels my life so leave me be, cause you can't even begin to imagine how evil I am.
I should just be my own best friend
Not f*ck myself in the head with stupid women.
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 02 Cze 2007 Posty: 1651 Skąd: IV RP ;)
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 19:17
Bardzo ciekawy temat. Oskar dla tego Pana
A wracając do sensu tematu:
Aew? napisał/a:
To pytanie tym razem kieruję do was, dlaczego żyjecie?
Hmm... dawniej dlatego, że nie było innej alternatywy. Bo popełnic samobójstwo, to nie jest żadne wyjście. To jest bezwarunkowa kapitulacja. Więc trzeba było życ, bo... inaczej się nie dało. Dzisiaj już patrzę na to w inny sposób. Jestem ciekaw co mnie spotka jutro, jaki bedę za 2 lata, co będę robił, jak się zachowywał. Nie wiem czy można to nazwac sensem życia, ale chwilowo nie mam bardziej wzniosłych pobudek aby życ.
Aew? napisał/a:
Nie ma czegoś takiego jak ateizm, każdy w coś wierzy.
Święte słowa. Kazdy w coś wierzy. Jedni nazywają to Bogiem, inni money, jeszcze inni niewiarą, ale nawet Ci wierzą w to, że nic więcej nie ma.
Aew? napisał/a:
Czy jesteś zadowolony/a szczęśliwy/a ze swojego życia
Teraz nie, ale zawsze może się wszystko odmienic.
A teraz mam pytanie do autora: Czy masz nadzieję, że Twoja sytuacja się poprawi? A może to wiara w lepsze jutro? Masz coś takiego? Czy to jest dobre czy złe uczucie?
_________________ Dlaczego władza każdej maści mam mnię za nic? Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. [automat-cenzura], pod każdą władzą czuję się jak kundel. Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą
Pomógł: 10 razy Wiek: 20 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1987 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 23:03
Aew?, + za temat.
Aew? napisał/a:
Dlatego pytam, co jest dla was motorem napędowym waszego życia i istnienia na tym świecie; wiara?, chłopak/dziewczyna?, ambicja?, cel w życiu?, wasze dziecko?
Wszystko po trochu. Wiara potrafi zdziałać cuda i można to zobaczyć na własne oczy. Tylko najpierw trzeba uwierzyć. Wydaje mi się, że w sensie istnienia ma ona pierwszorzędne miejsce. To ona tłumaczy, skąd się wzięliśmy i dokąd pójdziemy. W moim mniemaniu życie tu, na ziemi jest jedynie cząstką istnienia, którą każdy z nas dostał, aby mieć okazję sprawdzenia się w takim świecie, zanim przejdzie się do innego. Każdy się rodzi i każdy umiera, później powtórzyć tego już się nie da. Kto przeżył swoje już się nie cofnie, aby coś poprawić czy zrobić, na co była okazja a z czego nie skorzystał. Można by to określić taką zębatką księżycową ze skośnymi zębami, która może obracać się tylko w jedną stronę. Skoro ktoś dał mi możliwość przeżycia takiego życia, uważam to za dar warty 100 razy więcej, od życia materialnego na ziemi i dlatego uważam, że podstawą, jest branie, korzystanie i poznawanie wszystkiego dookoła tak, jak się tylko da, bo po śmierci już nie będzie możliwości najedzenia się, będąc głodnym czy odpoczynku po zmęczonym biegu. To jest mój główny "motor", kierujący życie "do przodu" i przypominający o tym, aby przeżyć je z sensem. Dziewczyna / cel w życiu / dziecko potrafi dodatkowo pokolorować te ambicje. Moim celem nie jest ani wysoki stan majątkowy, ani długowieczność. Prędzej powiedziałbym, że przeżycie życia z sensem, o czym wielu dzisiaj zapomniało.
Aew? napisał/a:
Jakie masz nastawienie do życia, cieszysz się każdą drobnostką i szczęściem innych, a może każda porażka działa na Ciebie jak tonowe kowadło, a każda klęska przygniata niczym uderzenie młota kowalskiego w rozgrzaną stal. Czy jesteś zadowolony/a szczęśliwy/a ze swojego życia i sytuacji w jakiej jesteś, a może jesteś na skraju załamania nerwowego i właśnie w tej chwili trzymasz w ręku długopis pisząc ostatnie słowa do kogoś z kim chciałbys/chciałabyś się pożegnać ale nie masz odwagi spojrzeć mu prosto w oczy.
Ja wiem, że życie nie jest bez sensu i jest czymś w rodzaju "przedżycia". To jedynie etap przejściowy, więc nie należy się zbytnio przywiązywać do tego, co typowo ziemskie, bo i tak za 50 lat tego nie będzie, w przeciwieństwie do nas. Skoro już jestem w tym świecie, ktoś potraktował je jako taką klasę samodoskonalenia i wie, co mi jest najbardziej do szczęścia potrzebne, co mi może zaszkodzić. Pod tym kątem też układa bieg życia i faktów, aby móc skorzystać z tego, jak najbardziej. Dlatego też porażka nie jest czymś złym, a czymś, z czego trzeba wyciągnąć wnioski do dalszego postępowania. Wszystko działa na tej zasadzie. Niepowodzenia są jedynie bardziej dotkliwe.
Widać że Ty nie zrozumiałeś mojego posta
Nie wieże w nic nie wieże w nic nie wieże w nic nie wieże w NIC czemu mam w coś wieżyc jak w nic nie wieże ? .
Albo nich Ci będzie wieże w lalamodostaraliligagadadada;lisdas3423 znasz go ? on teraz cie pozdrawia .
Pomogła: 12 razy Wiek: 13 Dołączyła: 02 Paź 2006 Posty: 4306 Skąd: z plaży w Sopocie...
Wysłany: Sob Wrz 15, 2007 07:08
Aew? napisał/a:
To pytanie tym razem kieruję do was, dlaczego żyjecie?
Urodziłam się, jestem na tym świecie, żyję. To tak po prostu. Samo z siebie jakos.
Aew? napisał/a:
Dlatego pytam, co jest dla was motorem napędowym waszego życia i istnienia na tym świecie; wiara?, chłopak/dziewczyna?, ambicja?, cel w życiu?, wasze dziecko?
hmm.
Ja?
Sama siebie napędzam, motywuję ?
Aew? napisał/a:
Jakie masz nastawienie do życia, cieszysz się każdą drobnostką i szczęściem innych, a może każda porażka działa na Ciebie jak tonowe kowadło, a każda klęska przygniata niczym uderzenie młota kowalskiego w rozgrzaną stal.
Nauczyłam sie cieszyć z małych rzeczy.
Aew? napisał/a:
Czy jesteś zadowolony/a szczęśliwy/a ze swojego życia i sytuacji w jakiej jesteś, a może jesteś na skraju załamania nerwowego i właśnie w tej chwili trzymasz w ręku długopis pisząc ostatnie słowa do kogoś z kim chciałbys/chciałabyś się pożegnać ale nie masz odwagi spojrzeć mu prosto w oczy.
Teraz?
Teraz właściwie od kilku dni jestem w nastroju dziwnym, ale mimo to, jeśli tak patrząc ogólnie to jestem zadowolona.
Aew?, świetnie piszesz, naprawdę.
_________________ po prostu! w ogóle! na pewno! naprawdę ! nie z czasownikami piszemy OSOBNO !
"A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś ściskając Misiowi łapkę - Co wtedy?
-Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha to ten ktoś nigdy nie znika tylko siedzi gdzieś i czeka na Ciebie."
Moja niska frekwencja na forum spowodowana jest powrotem do szkoły. na szczęście przerwa bożonarodzeniowa trwa w tym roku 2 tygodnie.
JA W NIC NIE WIEŻĘ W NICC i jak głupio Ci ? czemu mówisz ze taki ludzi nie ma jak są i to sporo . JESTEM ATEISTĄ I ZYJE OD KILKANASTU LAT nic sobie jeszcze nie zrobiłem wiec nie mów ze tacy ludzie się chcą zabić bo nie mają sensu życia powiem Ci ze były chwile w których miałem dola i chciałem to zrobić ale się pohamowałem . Powinieneś mieć szacuneczek dla ateistów a nie jakieś ale do nich nas nic nie spiera nie mamy Boga nie modlimy się o pomoc do Boga żyjemy sami mamy nogi ręce oczy itp. te rzeczy które są nam potrzebne . My na szczęście nie chodzimy do kościoła i nikt nam bzdur nie wpaja żyjemy własnym rozumem
Oglądałeś film "Pogoda na jutro"? Pamiętasz, był tam taki dialog;
"-A wy jesteście wierzący?
-Tak Ona wierzy w szmal, ona w czat a ja w listę wyborczą numer 6."
Wydaje mi się, że o to chodziło Aew?. Nawet jeśli jesteś ateistą, to w coś wierzysz, w czymś pokładasz nadzieję, coś jest dla Ciebie ważne.
Dlaczego żyję? Czasem się nad tym zastanawiam, choć nie lubię i zawsze później dochodze do wniosku że nie było warto. Człowieka później nachodzą głupie myśli.
Moja motywacją jest.. zależy kiedy, raz to będzie ambicja, raz otoczenie.
Co do klęsk źle je znosze i później długo rozapmiętuję. Źle na mnie działąją , ale tak jak napisała Agata nauczyłam też cieszyć się z małych rzeczy.
A tak ogólnie z życia zadowolona jestem, zawsze mogło byc przecież gorzej. Ludzie żyli w gorszych czasach a mi się udało, mam dom, własne łóżko, grupę ludzi która mnie kocha i rozumie, noi kiedyś będę miała zmywarkę
_________________ Dziekuje Panie że mieszczę się w standardzie,
że nie wystaje za nawias.
Lecz czemu mi dałeś marną mysią wiarę. Przeczuwam klęske już na wstępie...
Dziękuję Panie że mieszcze się w szeregu.
Za średni wzrost, letnie ciało
Lecz czemu dumy pożałowałeś Panie.
Kolana pieką od klękania... HEY
@Szeche
Tak wieże w cos ale tego nie można nazwać wiara bez przesady... .
Ja chronię tylko ateistów niech nikt mi nie mówi ze nie ma czegoś takiego... .
Aew wierzenie w jakiegoś Boga a wierzenie ze dziś będzie dobra pogoda to cos innego wiec nie mow że jak nie wieże w Boga a wieże że dziś będzie padać deszcz to nie jestem ateista bo będzie padać deszczyk to jest troszkę śmieszne nie uważasz ?
Co do tematu. Myślę, że człowiek ma różne etapy swojego poglądu o istnieniu. Poglądy w różnym wieku są inne, dorastamy a zdanie na temat życia dorasta razem z nami. Jednak myślę, że wszystkich łączy choć jedna rzecz - szczęście. Każdy chyba człowiek żyjący na ziemi pragnie, dąży do szczęścia. A gdy je ma już w swoich objęciach pielęgnuje je i stara się aby nie uciekło.
Ja żyję dla bliskich, żyję by dzielić się smutkami i radościami z przyjaciółmi, żyję by doznać jak największego szczęścia, by wyznaczać sobie cele, by planować, by zdobywać cele, by iść przez życie z uśmiechem, by rożsmieszać ludzi, po prostu by żyć.
Czasem myślę, że życie to jeden wielki sen. Myśląc nad tym dłużej, dochodzę do wniosku, że niektóre momenty z naszego życia mogą być tak naprawdę fikcją. Czasem zadaję sobie pytanie 'Czy inni ludzie są na prawdę?' Czy, to że piszę teraz post na forum nie jest tak naprawdę jakimś snem?
Moim motorem napędowym do życia.. jest doświadczenie, myśli, poglądy, wnioski. Staram się czerpać ze świata i życia jak najwięcej informacji, chcę by te informacje jak najdłużej gościły w mojej głowie.
Trzeba wręcz cieszyć się z małych rzeczy, gdy cieszymy się z małych rzeczy po kroku zbliżamy się do momentu w którym będziemy cieszyć się z przeogromnego szczęścia które być może spotka nas w życiu. Cieszę się ze szczęścia innych, bo nie się o tym przekonałam, że inni potrafią się cieszyć z mojego. I to się nawzajem dopełnia. Co do klęsk.. zależy jakie klęski. Czasem jedna klęska może złamać mnie totalnie, a czasem może mi dodać chęci i siły do walki.
Czy jestem zadowolona z życia?
Zależy od sytuacji. Jednak staram się iść przez życie z uśmiechem.
Pomógł: 37 razy Wiek: 19 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 1752 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 16, 2007 14:08
Ja myślę, że jednak mylisz pojęcia.
Cytat:
Ateizm – przekonanie mówiące, że Bóg, względnie bogowie nie istnieją. Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych; jako składnik refleksji filozoficznych łączy się ze stanowiskiem racjonalistycznym i materialistycznym.
Co wiara w bóstwa ma wspólnego z wiarą w siebie, z wiarą w pieniądze i takie tam? Moim zdaniem jedyną wspólną rzeczą jest słowo "wiara" stojące przed tymi wyrazami.
Pomógł: 5 razy Wiek: 18 Dołączył: 14 Maj 2007 Posty: 289 Skąd: Under Heaven
Wysłany: Nie Wrz 16, 2007 14:46
@Wizzard
Pojęcie pojęciem, rozmawiałeś kiedyś z osobą lub osobami które uważają się za Ateistów?
Bo ja tak, i wszyscy zgodnie razem stwierdzili że nie wierzą w "NIC" I nie chodziło tu tylko o Boga. Szkoda tylko że przy końcu rozmowy troszkę pomieszał im się światopogląd.
_________________ There is no love, there is no friendship... only hate fills my heart. Hate me, detest me, blame me, kill me... I don't care, there is no love.
It's good to be bad, hate fuels my life so leave me be, cause you can't even begin to imagine how evil I am.
I should just be my own best friend
Not f*ck myself in the head with stupid women.
Wydaje się, że już był kiedyś taki temat... a co tam.
Żyję, by... żyć. A po śmierci otrzymać to, co mi się należy w każdym tego słowa znaczeniu. Jeśli będę grzecznym chłopcem, pójdę do Nieba. A jak nagrzeszę, to cóż... czyściec, i to pewnie jakiś czas. Mam nadzieję, że do piekła raczej nie pójdę. Chcę w swoim życiu poszukiwać Boga, w sensie trafić Doń psychicznie. Chcę się z nim zjednoczyć, w pełni Mu zaufać. Być godzien nazywać się chrześcijaninem. Ot.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
    Najlepsza rozrywka dla młodzieży w sieci!. Super włosy i fryzury tlyko u nas. Wybierz najlepszy telefon komórkowy, odtwarzacz mp4, prezent. Odchudzanie, jak szybko schudnąć?. Doładowania online, gry online. Najlepsze forum młodzieżowe w sieci. zarabianie przez internet, konkursy internetowe. gry, tapety, dzwonki na telefon, komórkę, java. Super muzyka, filmy, telefony za małe pieniądze. Młodzieżowe kosmetyki i uroda. Super ubrania, ciuchy, obuwie, buty. Załóż sobie forum, bloga. Wszystko dla nastolatków i młodzieży na naszym forum młodzieżowe .